Ale moja córka jest niepoważną osobą. Znalazła sobie chłopaka i trzyma się go obiema rękami. Ma wykształcenie, a ten młody człowiek właśnie skończył szkołę.

Przyjechał do stolicy pracować w budownictwie. Ale nie mogę zmienić zdania córki, kocham ją, to wszystko.

Zięć do ślubu mieszkał w akademiku. Postanowili skromnie uczcić ślub.

"Nie mamy pieniędzy na wystawną uroczystość" - oznajmiła Natalia.

"Usiądziemy w kawiarni z rodzicami".

Tak się okazuje, nie ma pieniędzy na wesele, ale jest na kawiarnię. Na weselu powiedziałam, że mam mieszkanie zostawione przez matkę. Dam klucze córce i zięciowi, żeby tam zamieszkali. Nie mogą mieszkać w akademiku.

Mieszkanie jest puste. Z zasady nie chcę tam wpuszczać lokatorów. Można znaleźć takich, którzy nie dość, że rujnują remonty, to jeszcze zadłużają sąsiadów. Zrobiliśmy remont wysokiej jakości z drogich materiałów.

Ogólnie zdecydowałam, że nie sprzedam mieszkania ani go nie wynajmę. Niech na razie mieszka tam moja córka. A po moim odejściu ona i jej brat mogą sprzedać nieruchomość i podzielić się pieniędzmi.

Tak, mój syn ma teraz dach nad głową, ale oficjalnie jest to mieszkanie jego żony. W życiu różne rzeczy się zdarzają. I nie chcę, żeby moja córka dostała mieszkanie w stolicy, a mój syn nic.

- Postanowiliśmy, że się do niego wprowadzimy — uszczęśliwiła mnie córka. Jednak chłopak miał problem ze znalezieniem pracy w nowym miejscu i zamieszkali osobno.

Zrobiła to, co uważała za słuszne. Po prostu zrezygnowała. Pięć miesięcy później wróciła. Zauważyłam, że moja córka jest w ciąży.

- Mamo, nie zostanę długo, załatwię sprawy z mieszkaniem i wrócę. Seba tam na mnie czeka — powiedziała wesoło.

- Jakie sprawy z mieszkaniem? - zapytałam.

- Masz tu mieszkanie? A co z mieszkaniem babci? To, w którym mieszkaliśmy 

Natalia spojrzała na mnie ze zdziwieniem.

- Chodzi o to, że niedługo idę na urlop macierzyński, nie znalazłam tam pracy, żyjemy tylko z pieniędzy, które zarabia Sebastian. To za mało. Musimy się we wszystkim ograniczać.

A jesteśmy młodzi, chcemy jeszcze korzystać z życia, zwłaszcza że niedługo pojawi się dziecko, a to oznacza dodatkowe wydatki.

Popularne wiadomości teraz

"Moja siostra narzekała, że mama nie może uzyskać ode mnie żadnej pomocy": Teraz mnie rozumie

"Jadąc na porodówkę, myśleliśmy, że będziemy mieli tylko jedno dziecko, a nie od razu trójkę przyprowadzimy do domu"

"Dowiedziałam się, że moja córka ukrywała prawdę": Jej ojciec w tajemnicy przede mną dawał jej pieniądze. Oszczędzałam każdy grosz

"Wyrzuciłam mojego syna i jego rodzinę z domu": Wolę być "tą złą" i żyć w spokoju

Pokaż więcej

Mamo, dałaś nam mieszkanie na weselu, a teraz, dlaczego rezygnujesz ze swoich słów? - córka próbowała mnie przekonać.

Być może Nadieżda w ogóle nie poinformowałaby mnie o swoich planach dotyczących nieruchomości, ale wszystkie dokumenty dotyczące mieszkania były zarejestrowane na moje nazwisko, więc nie było sposobu, aby ominąć umowę.

- Znasz moją decyzję. Nie dałam ci mieszkania w prezencie, tylko pozwoliłam ci tam tymczasowo zamieszkać. Teraz też możesz tam wrócić, ale nie pozwolę ci go wynająć ani sprzedać - powiedziałam stanowczo.

Nie była zadowolona z mojej odpowiedzi. Rozpłakała się. I ze łzami w oczach zaczęła mówić, że nie na próżno jej teściowa ciągle robi wyrzuty, że zostawiam dzieci bez dachu nad głową.

Teściowa zrobiła wszystko, jak należy. Jednemu synowi dom babci, który teraz buduje, drugiemu mieszkanie babci, a trzeciemu mieszkanie ciotki.

To oczywiście nieprzyjemne, że od swatek wychodzą takie plotki. I że nastawiają córkę przeciwko własnej matce.

W końcu, jeśli obliczyć kwotę, która trafi do mojej córki po moim odejściu, będzie to więcej niż dwa mieszkania i dom.

Oczywiście czas postawi wszystko na swoim miejscu, ale wydaje mi się, że rodzice powinni postępować zgodnie ze swoim sumieniem, a nie próbować kogoś zadowolić.

Moja córka obraziła się na mnie i wyszła na stację kolejową, nie jedząc nawet obiadu.

Wychowujesz swoje dzieci, wychowujesz je, a potem stają się jak obcy. Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?