Znaczna większość polskich zwyczajów bożonarodzeniowych przetrwała i weszła do dzisiejszej kultury za sprawą szlachty i ziemiańskiego dworu. Jak przekonują redaktorzy serwisu ciekawostkihistoryczne.pl: „burzliwe losy naszego kraju nigdy nie zachwiały jego stabilnością. Czas w nim zdawał się płynąć swoim nieprzerwanym rytmem, a okres świąteczny był celebrowany w szczególny sposób”.

Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia zaczynały się bardzo wcześnie

Niegdyś ten magiczny czas w roku nazywano Godami, określając tak jedynie dni świąteczne lub cały okres tzw. dwunastnicy, czyli 12 dni liczonych od Wigilii do 6 stycznia, czyli święta Objawienia Pańskiego (inaczej święta Trzech Króli).

Sam okres Bożego Narodzenia liczymy od pierwszej niedzielę Adwentu i miał koniec w sobotę przed niedzielą tzw. Siedemdziesiątnicy (Staropustną). W skład tego okres wchodzą: Adwent, oktawa Bożego Narodzenia i czas od święta Trzech Króli.

Nieprawdą jest to, że dopiero dziś tak wcześnie zaczynamy okres świątecznych przygotowań, gdy w sklepach już po Wszystkich Świętych pojawiają się ozdoby bożonarodzeniowe. Niegdyś preparacje do tego momentu zaczynały się właśnie w listopadzie.

Zgodnie z tradycją wraz z pierwszą niedzielą adwentową „ustawały huczne zabawy, bale, wielkie przyjęcia, śluby”, a zamiast nich nastawał post i poranne roraty. Dzieci przygotowywały się do świętowania wykonując choinkowe ozdoby, a gospodynie planowały zakupy i świąteczne przygotowania, w tym wigilijne menu, kupienie i przygotowanie prezentów i godne przyjęcie gości.

Skąd wzięła się tradycja bożonarodzeniowego drzewka?

Obyczaj umieszczenia w domu żywej choinki pojawił się u nas za sprawą naszych zachodnich sąsiadów dopiero w XIX wieku, lecz szybko został przyjęty przez członków szlachty. Wówczas drzewko przystrajało się suszonymi plastrami jabłka, pierniczkami, orzechami owiniętymi złotą folią, słodyczami z czekolady i marcepanu, a także chlebkiem świętojańskim. Dodatkowo, tak, jak robią to dzieci po dziś choinka musiała zyskać łańcuchy i niewielkie ozdoby, które ręcznie wykonywały pociechy pod nadzorem niań.

Wkrótce na gałązkach choinkowych pojawiły się kupowane w sklepach dekoracje, choć nie w tak wielkiej liczbie, jak dziś. Były to przede wszystkim bombki, które najpierw sprowadzano głównie z Niemiec.

Tradycyjnie, ozdabiane drzewko musiało stanąć w murach dworu w przeddzień Wigilii już jej poranek i tak jak dziś pod dolnymi gałęziami można było znaleźć prezenty od Aniołka, Gwiazdora bądź św. Mikołaja, zależnie od regionu (Śląsk, gdzie prezenty przynosi Dzieciątko należał wówczas do Prus i Austrii).

Jedyna taka tradycja na świecie. Jak pojawił się u nas opłatek?

Typową dla naszego kraju tradycja, która nie występuje nigdzie na świecie jest zwyczaj łamania się opłatkiem i składania życzeń. Jak podaje serwis ciekawostkihistoryczne.pl ma ona nawiązywać „do kultywowanego w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zwyczaju zabierania do domu pobłogosławionego po mszy chleba (tzw. eulogia) dla tych, którzy nie mogli uczestniczyć w nabożeństwie”.

Zwykły bochen chleba wkrótce zamienił się miejscem z wykonanym z wody i mąki pszennej cienkim opłatkiem, który stanął na wigilijnym stole w szlacheckich dworkach na przełomie XVIII i XIX wieku.

Tak, jak ma to miejsce również dziś, opłatki wypiekano na parafiach i w klasztorach. Roznosiło się je w tygodniu poprzedzającym Wigilię przez kościelnego lub organistę i można je było dostać w różnych kolorach. Białym przełamywali się domownicy, a kolorowymi – dokładnie tak jak ówcześnie – dzielono się ze zwierzętami w noc przed Bożym Narodzeniem.

Popularne wiadomości teraz

Niesamowita, trwająca 9 dni modlitwa potrafi zdziałać cuda. Święty Szarbel był naprawdę niezwykłą postacią

Niespotykane zjawisko na niebie. Niektórzy uważają, że ludziom ukazał się Jezus Chrystus

Tak wygląda Magda Gessler bez makijażu i doczepianych włosów. Jest nie do poznania

Po wielu latach mąż Marii Czubaszek wyjawił smutną prawdę. Nikt się tego nie spodziewał

Pokaż więcej

Co ciekawe, mieszkańcy Galicji karmili bydło opłatkiem żółtym, by dzięki temu krowy dawały żółte, czyli pełnotłuste mleko. Koniom przeznaczano opłatek czerwony, by ochronić je „przed zołzami”. Stróżujące psy dostawały opłatek z pieprzem, by były groźne i czujne.

Tradycja wigilijnych potraw podawanych w ziemiańskim dworku pozostała z nami do dziś

Jak w Wigilię, tak cały rok! Te wierzenia są z nami nawet dziś. Właśnie dlatego w dzień wigilijny wstaje się bardzo wcześnie i stara utrzymać jak najlepszą atmosferę w domu, by w następnym roku zapewnić sobie spokój miru domowego i unikać lenistwa.

Wśród zwyczajów zapewniających pomyślność w nadchodzącym nowym roku wiele miało i ma korzenie w dawnych obyczajach słowiańskich, m.in. kulcie zmarłych przodków i zapewnienia płodności.

Wśród takich wierzeń mamy m.in. przekonanie, że dziewczyna, która tarła mak na wigilijną wieczerzę w kolejnym roku wyjdzie za mąż. Co ciekawe, w trakcie intensywnych przygotowań do kolacji panowie uciekali z domu i udawali się na polowanie. Wierzono, że “że jeśli myśliwy upoluje coś w Wigilię, to w ciągu roku również nie będzie wracał z polowania z pustymi rękami”.

Przy wigilijnym stole wszyscy na galowo

Tak, jak i dziś domownicy w trakcie przygotowywania przez służbę kolacji musieli ubrać się odświętnie i wypatrywać pierwszej gwiazdki. Gdy tylko pojawiła się na niebie od razu cała rodzina i zaproszeni goście zasiadali do stołu. Pod obrusem ułożono sianko. Jak się okazuje, niegdyś w postnym menu próżno szukać karpia, który jako ryba biedoty zawitał do nas dopiero w PRL-u!

Kiedys jadano ryby słodkowodne, pochodzące z lokalnych jezior - sandacze, liny i szczupaki.

W typowych wigilijnym menu możemy znaleźć takie potrawy, jak barszcz z uszkami, zupę migdałową, paszteciki z ikry i mleczka na muszelkach, szczupaka z chrzanem, lina smażonego, kapustę z grzybami, łamańce z makiem, zupę rybną, kompot z suszonych śliwek, budyń migdałowy z szodonem czy kutię.

Ponadto na stole znalazły się bakalie, winogrona, jabłka, konfitury, kasztany i spora liczba butelek z różnymi rodzajami alkoholi.

Po kolacji cała rodzina wraz z gośćmi przechodziła do salonu, by przy radości dzieci, aromacie parzonej kawy i herbaty dzielić się prezentami i śpiewać kolędy. Ostatnia część wigilijnego wieczoru to tradycyjna Pasterka, na której nie mogło zabraknąć żadnego szlachcica.

Wiąże się z tym obrzęd szaleńczego pościgu saniami między gospodarzami. Zgodnie z tradycją ten, kto jako pierwszy przekroczył próg kościoła miał w nadchodzącym roku doczekać się dostatku i urodzaju.

Jak informował portal Kraj Ta prosta sztuczka z monetą pozwoli sprawdzić jakość produktów spożywczych. Nikt prędzej nie znał tego triku

Przypomnij sobie Zjedzenie tego produktu może się źle skończyć. Biedronka ostrzega swoich klientów

Portal Kraj pisał również Wilki uratowały rodzącą kobietę i pomogły jej odebrać poród. Zwierzęta ocaliły noworodka