Berta była szlachetna. Duży, kudłaty kundel wziął pod swoje skrzydła kilku zgrzybiałych braci. Kiedy o wyznaczonej godzinie podeszli do wejścia wolontariusza, Berta pozwoliła im najpierw zjeść.

„Chwała Jezusowi Chrystusowi”. Papież potępił działania Putina i przemawiał po ukraińsku

Zima była dziwna, gryzące mrozy ustąpiły miejsca roztopom, a przechodniów nawet w ogóle chłostano marznącym deszczem. Berta, sądząc po malarstwie, owczarek rasy półkrwi, o miękkich, kręconych włosach i puszystym ogonie, każdego wieczoru czekała na swoją dobrodziejkę przy wejściu. Bezdomne zwierzęta nie były mile widziane w ich osiedlu. Uważano, że wyrzucanie jedzenia do kosza jest bardziej poprawne niż karmienie bezpańskich psów.

Berta była bardzo wdzięczna i pomimo imponującego wyglądu, bardzo czuła. Na widok dziewczyny wystartowała i rzuciła się do „przytulenia”. Sesje czułości była gotowa trwać godzinami. W planach wolontariusza było stopniowe dołączanie całej psiej kompanii, ale miejsc w schronisku było niewiele i zawsze byli zajęci. Wszystko, co dziewczyna mogła zrobić, to jedzenie i mała pieszczota dla Berty. Starcy, mądrzy przez ciężkie życie psa, choć na spotkaniu okazywali radość, nie podeszli do siebie.

Wszystko się zmieniło, gdy pewnego ranka Berta z głośnym szczekaniem oznajmiła dziewczynie swoje przybycie. Kiedy wyszła na zewnątrz z porcją słodyczy, jej serce zatonęło z litości. Pies wyglądał na kompletnie nieszczęśliwego. Jej mokre futro było zatkane śnieżkami i lodem, a ona sama stała po kostki w lodowatej kałuży.

Niesamowite szczęście i solidne bogactwo. Który ze znaków będzie miał szczęście z pieniędzmi w Roku Tygrysa

Dziewczyna zdała sobie sprawę, że nie może już zostawić psa na ulicy. Gorączkowo szukała sposobu na przekonanie Berty do wejścia do wejścia, z którego zawsze była wypędzana. Wolontariuszka nie miała odpowiedniej obroży i nie miała pojęcia, jak przekonać trzydziestokilogramowego psa, żeby za nią poszedł.

Berta rozwiała swoje wątpliwości, bacznie obserwowała swojego dobroczyńcę, jakby czekała, aż wreszcie zostanie zaproszona do odwiedzenia. Wystarczyło wskazać drzwi, kundel radośnie wśliznął się do środka i spokojnie usiadł na dywaniku pod drzwiami upragnionego mieszkania. Berta bardzo się starała zadowolić matkę dziewczynki, bezbłędnie wykonała prostą sztuczkę „Daj mi łapę”. W nagrodę pies zażądał czułości, zamykając oczy z rozkoszy, gdy został podrapany za uszami.

Tym razem, wyczerpana pieszczotami i ciepłem, Berta nawet nie sięgnęła po miski. Wytarto ją do sucha ze śniegu i brudu i pozwolono usiąść na sofie przykrytej pledem. Zmęczony i całkowicie szczęśliwy pies zasnął, przytulając się do pierwszej zabawki w swoim życiu.

Dziękujemy Ci za przeczytanie artykułu do końca. Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na https://kraj.life/