Spojrzał na nią oszołomiony. Od razu widać było, że kobieta dobrze zarabia – drogi płaszcz i zadbane dłonie mówiły same za siebie.

Gwiazda Hollywood Keanu Reeves poparł Ukrainę

Początkowo mężczyzna uznał, że kpi z niego, jak wielu innych, przechodząc obok niego codziennie.

– Zostaw mnie w spokoju – powiedział ze złością. Ku jego zaskoczeniu kobieta nie poruszyła się. Uśmiechnęła się, odsłaniając równy rząd pięknych białych zębów.

„Czy jesteś głodny?”, zapytała.

– Nie – powiedział, uśmiechając się. - Właśnie jadłem lunch z prezydentem. Idź tam, gdzie szedłeś!

Uśmiech kobiety się poszerzył. Nagle poczuł jej rękę na swoim ramieniu.

"Co robisz, pani?" Mówiłem, żebyś dał mi spokój!

W pobliżu dyżurował policjant, który usłyszał krzyki i podszedł bliżej.

– Jakieś problemy, proszę pani? On zapytał.

— Nie, jesteś, oficerze — odpowiedziała. „Po prostu próbuję postawić tego człowieka na nogi”. Nie pomożesz mi?

Oficer podrapał się w tył głowy ze zdumieniem.

– Tam jest stary Jack. Mieszka na tej ulicy od kilku lat. Czego od niego chcesz?

Popularne wiadomości teraz

"Zmieniłaś mężczyznę w kurę domową", krzyczy mama

Córka mojej przyjaciółki wystawiła jej "rachunek", żądając opieki nad wnukiem: Ponieważ ona kiedyś sama opiekowała się własnym rodzeństwem

"Teściowa podarowała swoje mieszkanie córce. Teraz ona chce mieszkać z nami, tylko ja nie chcę, żeby z nami mieszkała"

Tak wyglądał proces beatyfikowania świętego Jana Pawła II. Teraz znajduje się w wyjątkowym miejscu

Pokaż więcej

- Widzisz tę kafeterię w pobliżu? Zapytała. „Chcę zabrać tam tego człowieka i go nakarmić”.

„Zwariowałaś, pani!” - Bezdomny oparł się z całych sił. "Nie chcę tam iść!"

Nagle poczuł, jak silna ręka oficera podnosi go po drugiej stronie i podnosi z ziemi.

— Puść mnie, oficerze! Ja nic nie zrobiłem.

– Ona chce pomóc, Jack – powiedział oficer. – Nie kłóć się z nią.

Wreszcie, nie bez wysiłku, kobieta i policjant zabrali Jacka do kawiarni i postawili go przy stoliku w kącie.

Był późny ranek, śniadanie minęło, a pora obiadu jeszcze nie nadeszła, więc było mało ludzi. Kierownik natychmiast podszedł do ich stolika.

– Co się tu dzieje, oficerze? On zapytał. - Co to wszystko znaczy, ten człowiek ma kłopoty?

– Ta pani przywiozła go tu na obiad – powiedział policjant.

- Nie tutaj! - odpowiedział z irytacją kierownik, - obecność takich osób szkodzi biznesowi.

Stary Jack uśmiechnął się bezzębnym uśmiechem.

– Widzisz, pani, mówiłem ci. A teraz pozwól mi odejść, proszę!

Kobieta wróciła do pracownika kawiarni:

„Proszę pana, czy zna pan Eddie & Co, firmę bankową na ulicy?”

„Oczywiście”, odpowiedział, „odbywają swoje cotygodniowe spotkania w jednej z naszych sal bankietowych”.

- Och, ale pewnie masz dobry dochód z tych spotkań?

- Co cię to obchodzi?

„Przepraszam, sir, jestem Penelope Eddie, prezes i dyrektor generalny firmy”.

- Och — mógł powiedzieć tylko zszokowany kierownik.

Kobieta znów się uśmiechnęła.

- Myślę, że to zmienia sytuację, prawda? - Spojrzała na policjanta, który starał się jak mógł, żeby się nie śmiać — Chcesz do nas dołączyć na filiżankę kawy i lunch, oficerze?

„Nie, dziękuję pani”, odpowiedział, „jestem na służbie”.

"Więc może filiżanka kawy z tobą?"

- Tak proszę pani. To byłoby bardzo hojne z twojej strony.

Kierownik opamiętał się i szybko powiedział:

– Twoja kawa będzie już gotowa, oficerze.

Oficer zwrócił się do kobiety.

- Zręcznie go umieściłeś.

- Nie stawiałem sobie takiego celu. Wierz lub nie, ale mam inne powody.

Usiadła przy stole przed zawstydzonym włóczęgą i spojrzała mu w oczy.

– Jack, pamiętasz mnie?

Stary Jack przez kilka minut wpatrywał się w jego wzrok.

- Wyglądasz znajomo.

- Jestem teraz trochę starszy. I jest zdecydowanie pełniejsza niż w czasach mojej młodości, kiedy tu pracowałeś. Pewnego dnia poszedłem do tej kawiarni, głodny, zmarznięty, w tanich ubraniach.

– Pani, proszę pani? - Oficer stojący obok niego nie mógł powstrzymać się od komentarza, nie mógł uwierzyć, że tak wspaniała kobieta mogła kiedyś wyglądać inaczej.

Oto czego najbardziej boją się różne znaki zodiaku

„Właśnie skończyłam wtedy studia" – kontynuowała kobieta. „Przyjechałam do miasta w poszukiwaniu pracy, ale niczego nie mogłam znaleźć". W końcu skończyły mi się pieniądze i zostałem eksmitowany z wynajętego mieszkania. Było ostro, był straszny mróz, nie miałem dokąd pójść, a wędrowałem do tej kawiarni, żeby się rozgrzać.

Twarz Jacka nagle rozjaśniła się szerokim uśmiechem.

- Teraz sobie przypomniałem! Krzyknął: „Stałem za ladą, a ty podszedłeś i spytałeś, czy mógłbyś tu pracować w zamian za jedzenie”. Powiedziałem wtedy, że jest to niezgodne z regulaminem instytucji.

- Zgadza się - powiedziała kobieta - potem zrobiłaś mi największą kanapkę w menu, poczęstowałaś gorącą kawą i nie wzięłaś ode mnie żadnych pieniędzy. Bałem się, że przeze mnie będziesz miał kłopoty z władzami. Potem zobaczyłem, że wkładasz pieniądze do kasy na mój lunch.

- Tak, założyłeś swój biznes? – zapytał niecierpliwie Starszy Jack.

- Następnego dnia dostałem pracę. Utorowałem drogę do udanego życia. W końcu założyłem własną firmę, która z Bożą pomocą zaczęła się rozwijać i prosperować. - Otworzyła torebkę i dostała wizytówkę:

„Kiedy tu skończymy, chcę, żebyś złożył wizytę panu Lyonsowi”. Jest dyrektorem HR naszej firmy. Porozmawiam z nim i na pewno znajdzie ci odpowiednią pracę w biurze. Uśmiechnęła się.

- Myślę, że może nawet dać ci zaliczkę, żebyś mógł kupić własne ubrania i znaleźć mieszkanie, dopóki nie staniesz na nogi. I pamiętaj, jeśli kiedykolwiek będziesz czegoś potrzebował, moje drzwi są dla Ciebie zawsze otwarte.

- Dziękuję Ci! Łzy spływały po policzkach włóczęgi.- Jak mogę ci podziękować?

„Nie dziękuj mi” – powiedziała kobieta – „Pan pomógł mi przez ciebie, teraz pomaga ci przeze mnie!”

Opuszczając kawiarnię, oficer i kobieta zatrzymali się przy wejściu na minutę, zanim ich ścieżki się rozeszły.

– Dziękuję za pomoc, oficerze.

„Wręcz przeciwnie, proszę pani”, odpowiedział, „dzięki pani widziałem dzisiaj cud, nigdy go nie zapomnę”. I… dzięki za kawę!

Więcej ciekawych artykułów na kraj.life