"Usiądźcie tutaj, zjemy obiad!" Powiedział mąż.

Ławrow wywołał międzynarodowy skandal, chodziło o Zełenskiego. Błyskawiczna reakcja Izraela na słowa rosyjskiego ministra spraw zagranicznych

W kuchni cicho zapytałam męża.

– Czy pochodzą od różnych ojców?

 - Tak, mówiłem ci, pamiętasz?

Nic nie pamiętałam, skoro Bratankowie byli w sierocińcu i mąż powiedział, że trzeba ich do nas zabrać, żyłam w ciągłym napięciu.

Zrozumiałam – mąż ma rację, w obecności bliskich dzieci nie powinny dorastać w murach państwowych, ale w wieku dwudziestu siedmiu lat zostać matką dwójki nienarodzonych dzieci… to było za dużo…

- Adam, jesteś dalekim krewnym, Anna była twoją kuzynką, czy nie ma nikogo bliższego!

- Tak — zmarszczył się mąż — brat, ale powiedział, że nie ma warunków mieszkaniowych, a żona jest przeciwna.

Można by pomyśleć, że jestem za. Właśnie kupiliśmy i wyremontowaliśmy dwupokojowe mieszkanie. Z mężem zaplanowałam szczęśliwie sypialnię, dobrałam do niej meble, teraz sypialni już nie będziemy…

- Moja siostra nigdy nie wyszła za mąż — kontynuował mąż, dla siebie urodziła dzieci.

- I zdecydowałam ...

- Anna, która by pomyślała, że ​​silna, zdrowa kobieta umrze z dnia na dzień na atak serca.

Popularne wiadomości teraz

To, co zobaczyłeś jako pierwsze na obrazku, opisuje główne cechy Twojej osobowości

„Magiczny” nów księżyca 30 maja wpłynie na los czterech znaków zodiaku

Jennifer Lopez i Ben Affleck są oficjalnie małżeństwem. Paparazzi zauważyli pierścień na lewej ręce piosenkarki

Ojciec odrzucił syna, nawet pozytywny test DNA nie pomógł

Pokaż więcej

Michała i Andrzeja najpierw zabrała babcia, ale potem zachorowała i musiała poprosić opiekę społeczną o zarejestrowanie dzieci w sierocińcu.

Miałam nadzieję, że Marta wyzdrowieje i przyjmie dzieci z powrotem. Ale niestety…

Wtedy pojawiło się pytanie, jak będziemy żyć razem, nie wyobrażałam sobie. Mąż często wyjeżdżał w podróże służbowe i przebywał z siostrą, więc kochał chłopców i był do nich bardzo przywiązany, jednak jak oni.

***

Najtrudniejsze były pierwsze dni. Chłopcy posłusznie spełnili wszystkie nasze prośby: pościelili łóżka, podchodzili do stołu, gdy dzwoniła, odpowiadali na pytania, ale nawet z mężem zachowywali się jak obcy.

– To stresujące, Anno. Przyzwyczaj się do tego, zdecydowanie przyzwyczaj się.

„Dobrze jest tak myśleć, kiedy jesteś już prawie w domu” – pomyślałam.

Adam podjął wtedy jakąkolwiek pracę na pół etatu, był katastrofalny brak pieniędzy, było dużo zupełnie nieprzewidzianych wydatków. Trzeba było zebrać chłopców do szkoły. Najstarszy chłopak w drugiej klasie, najmłodszy w pierwszej klasie. Papeteria, ubrania, buty — lista rozciągnięta na dwa arkusze.

Dzieci posłusznie zgodziły się, że ich nie wybiorę. W rezultacie załamałem się w liceum, nie oczekując tego od siebie. Natychmiast zacisnął pięści, a jego oczy wypełniły się łzami.

- Nauczycielka powiedziała, że ​​musimy się ze wszystkim zgodzić, bo inaczej odeślesz nas z powrotem do sierocińca…

- Posłuchaj mnie uważnie, będziesz mieszkał z nami, aż dorośniesz i założysz własną rodzinę. Zrozumiany?

Bracia posłusznie pokiwali głowami. Starszy Michał nawet się uśmiechnął, pierwszy raz od tego czasu…

"Nigdy cię nikomu nie damy!" - zakończyłam.

Od tego dnia nasza relacja się poprawiła.

Kręciłam się jak wiewiórka w kole, próbując poradzić sobie z napływem rzeczy, wieczorem spadłam z nóg i od razu zasnąłem. Mąż i dzieci próbowali pomóc, a ja ciągle myślałam, jak te kobiety, które mają co najmniej troje dzieci!

Z biegiem czasu chłopcy przenosili się z klasy do klasy, relacje z kolegami z klasy nie zawsze układały się gładko, ale chłopcy stali za sobą na górze.

… Przyszła do nas, gdy seniorka kończyła szóstą klasę. Chłopcy byli przerażeni wiadomością, że przyjeżdża ich babcia. Michał wziął Andrzeja za rękę i powiedział:

- Nie będzie tu długo, babcia jest zawsze zajęta.

Babcia okazała się zadbaną, inteligentną damą, o jakim złym stanie zdrowia mówił jej mąż?

Pocałowała wnuki, dała im prezenty i powiedziała do mnie:

- Postaram się nie marnować twojego czasu, Anno.

Ukrainka urodziła osiemnaste dziecko. W sumie ma 10 chłopców i 8 dziewczynek. Wideo

Szczerze mówiąc, nawet mnie przestraszyła, spodziewała się zobaczyć przytulną staruszkę, napić się herbaty z ciastami, opowiedzieć o sukcesach chłopców. Odmówiła jedzenia, ale zgodziła się wypić kawę.

- Anno, rozumiem, jaki ciężar wzięłaś na siebie, młoda rodzina, a oto dwóch chłopców o trudnych charakterach. Proszę przyjąć moje szczere podziękowania.

Kiwnęłam głową, nie rozumiejąc, o co chodziło w tym wstępie.

- Mogę odebrać Michała, zorganizować dobrą szkołę wojskową.

Czy się boję? W szkole? Tak, nadal są małe, chociaż zabierają tam siedmiolatki ...

Czy chcesz je rozdzielić? Ale nie mogą bez siebie żyć. Nie mają ojca ani matki.

- Mają nas. Odwiedzimy latem.

- Nie chcę nic zmieniać. Dzieci są już do nas przyzwyczajone.

Wtedy gość chwycił mnie za ręce.

- Anno, planujesz urodzić swoje dzieci?

Dlaczego jesteś tym zainteresowana?

Ponieważ jesteś młoda i naiwna. Chłopcy nigdy nie będą postrzegać twoich dzieci jako swoich braci i sióstr, rozumiesz, zgadzam się!

- Nie! Już wystarczająco się nimi zaopiekowaliśmy, ty, sierociniec, wtedy my, dzieci, zostaniemy w rodzinie, kropka!

Zerwałam się i natychmiast chwyciłam oparcie krzesła, tak zdradziecko oszołomiony.

Babcia spojrzała na mnie znacząco, wstała i poszła do wyjścia.

- Porozmawiam z Andrzejem. On jest oficjalnym opiekunem, czyż nie.

- Tak. Powie ci to samo.

Nawet nie odprowadziłem gościa. Nudności przetaczały się falami, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Prawdopodobnie ze stresu.

Żyłam przez tydzień, jak we mgle, rano nie mogłam wstać z łóżka, marzyłam o tym, żeby być tam przez cały dzień, stałem się rozdrażniony i płaczliwy, mój mąż spojrzał na mnie, a potem zaproponował, że mnie zabierze do lekarza.

- Ciąża, 9 tygodni, gratulacje! Powiedział mi lekarz.

Więc usiadłam. Jaka ciąża? Mamy dwoje dzieci. Co się teraz stanie!…

Jednak mąż i dzieci bardzo się ucieszyli z wiadomości. Otoczona troską i uwagą od razu jakoś poczułam się lepiej. Kiedy byłam w szóstym miesiącu, przyszedł list.

„Od mojej babci”, powiedział mąż.

Wzdrygnęłam się. Czego jeszcze potrzebuje ta kobieta? Nie oddam swoich dzieci!

Nie czytaj Andrzej. Nie napisze dla nas nic dobrego.

- Nie, musisz patrzeć. I tak możemy anulować. Nie ma praw do dzieci.

„Drodzy Anno i Adamie! Któregoś dnia dowiedziałam się o wspaniałych wieściach i chcę ci szczerze pogratulować! Nie lubię owijać w bawełnę – widziałam, w jakich warunkach żyjecie, z nadejściem dziecka będzie jeszcze trudniej.

Dlatego postanowiłam oddać Wam moje mieszkanie, jest przestronne, miejsca wystarczy dla każdego, ale można je również zagospodarować według własnego uznania. Sama przeprowadzę się do wiejskiego domu, tam będzie mi lepiej, proszę się o mnie nie martwić. Mój prawnik już na ciebie czeka. Dziękuję za uwagę".

Wymieniliśmy z Andrzejem spojrzenia. Skąd taka hojność? Ale mieszkania nie są oddawane codziennie, mimo to własna babcia chłopców. A mąż poszedł następnego dnia do prawnika. A kiedy wrócił, powiedział, że sporządziła też testament dla chłopców.

Trzy miesiące później urodziłam silną i zdrową córeczkę. Wymeldowywaliśmy się już do nowego przestronnego mieszkania, w którym było wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich. Relacje z babcią powoli się poprawiały, arogancja i ten górnolotny ton gdzieś zniknął, zaczęła częściej przychodzić i pomagać dzieciom.

A kiedy zostałam mamą, zdałam sobie sprawę, że to jest szczęście — w stukotu dziecięcych stóp o poranku, wiecznym bezsenności, wybuchającym śmiechu dzieci, a jak wcześniej bez tego żyć?

Więcej ciekawych artykułów na kraj.life