Dom został zbudowany, wychowywały córki Martę i Katarzynę.

Beata Kozidrak rusza w trasę koncertową. Ile zarobi

Dziewczyny nigdy nie widziały, jak ich rodzice kłócą się ze sobą. Może kiedyś coś było, ale nigdy wcześniej przed nimi.

„Chciałabym takiego męża jak ty, tato” – powiedziała Katarzyna nie raz, przytulając ojca.

Był dla dziewczyn modelem prawdziwego mężczyzny. A kiedy potajemnie opowiedzieli matce o swoich szkolnych wielbicielach, przede wszystkim zauważyli: komik, podobnie jak ojciec, jest równie miły i uważny, wie, jak pomóc i wesprzeć w trudnym momencie.

Dlatego Anna była bardzo zaskoczona, gdy Katarzyna przyprowadziła do domu kolegą z klasy Romana. No cóż, chłopak wcale nie wyglądał jak Michał, jej ojciec był kimś w rodzaju milczącego, skrytego, skutego kajdanami, a przy tym bardzo ostrego języka. A kobiecie nie podobał się sposób, w jaki patrzył na Martę przy stole.

Minęło kilka miesięcy i Roman zaproponował Katarzynie małżeństwo. Zrobił to jakoś nie tak, jak marzyła dziewczyna, bez kwiatów, prezentu, czułych słów. Zgodziła się jednak bez wahania, bo już kochała. Potem jego rodzice przyjechali ze wsi, zaręczyli się. Za miesiąc świętowano ślub. Nowożeńcy zamieszkali u Katarzyny. Marta kończyła jedenastą klasę. Matka zaczęła zauważać, że córka porzuciła szkołę i wieczorami biegała do siostry. Katarzyna była już w dziewiątym miesiącu.

– Może Marta jej pomaga? - myśl nie dawała spokoju.

Matka nie chciała przeszkadzać Katarzynie niepotrzebnymi przesłuchaniami.

Pewnego wieczoru pobiegła do matki ze łzami w oczach.

„Mają romans” – szlochała Katarzyna.

— Gdzie jest twój Roman? Czy gdzieś utknął? - Mama nie od razu zrozumiała.

- Ale gdzieś nie utknął. Czy nie widzisz, że ma romans z Martą? — powiedziała córka.

Popularne wiadomości teraz

Decyzja panny młodej wywołała sporo emocji. Internauci nie mieli wątpliwości, zachowała się bardzo egoistycznie

Wnuczka Krzysztofa Cugowskiego zachwyca głosem. 13-letnia Weronika Cugowska robi furorę w sieci. Wielki talent odziedziczyła po znanym ojcu i dziadku

Poruszenie w stacji TVN. Edward Miszczak spotkał się ze znanymi osobistościami. O co chodzi

Aktorka zaczyna układać sobie życie od początku. Kasia Cichopek kupiła nowe mieszkanie. Jak widać, nie zamierza rozpaczać

Pokaż więcej

Następnie Katarzyna została przewieziona do szpitala. Trzeba było podjąć natychmiastowe kroki – sytuacja była groźna zarówno dla matki, jak i dziecka. Moja mama siedziała w drzwiach i modliła się do Pana o uratowanie tych dwóch istnień. Godzinę później powiedziano kobiecie, że została babcią i wszystko poszło dobrze. Zbliżała się noc, Katarzyna wciąż była w szpitalu po porodzie, więc Anna pojechała do domu. Po drodze kupiła ciasto i słodycze.

"Chciałabym, żeby Michał dorósł". Nina Terentiew szczerze o żonach Michała Wiśniewskiego

- Jakie jest dzisiaj święto? Czy o czymś zapomniałem? - zapytał Michał.

Właśnie wrócił z zagranicznej podróży służbowej i już martwił się, dokąd pojechała jego żona.

„A ty i ja, Michał, jesteśmy już dziadkami” – powiedziała ze łzami w oczach.

- Mamy pierworodnego chłopca. Zadowolony?

- A za pół roku znowu zostaniecie babcią i dziadkiem, bo jestem w ciąży. Będę miała dziewczynę, i to od Romana! Marta powiedziała, upiła łyk swojego kieliszka, zatrzasnęła drzwi i poszła do swojego pokoju.

- A co to za wiadomość? - ojciec nie mógł zrozumieć.

Kiedy jego żona powiedziała mu, czego dowiedziała się kilka godzin temu, Michał nie mógł uwierzyć własnym uszom. Nigdy nie widziano go takiego w domu. Wtedy po raz pierwszy uczył córkę i to nie słowami. Marta w milczeniu znosiła słowa ojca. A rano zachorowała i pobiegła do wiejskiej pielęgniarki i powiedziała dziewczynie, że nic nie można zrobić, trzeba iść w okolicę do specjalisty. Marta i Katarzyna leżały na tym samym oddziale (obie miały poważne komplikacje) - siostry i zaciekli wrogowie jednocześnie.

Dusza matki bolała za każdym razem, gdy odwiedzała swoje dziewczynki. Odwrócili się od siebie milczący i płacący. Ostrzegano ich, że prognozy nie są zbyt pocieszające. Sama matka widziała, jak jej córki się czują. Następnego ranka przyjechała z mężem.

„Dzieci, cokolwiek, ale wy, siostry, najbliżsi sobie nawzajem” – zaczął tato.

- Matka i ja nie jesteśmy wieczni, a ty postanowiłeś być wrogami. Czy tak cię nauczyliśmy, wychowaliśmy? Nie możesz zmienić tego, co się stało, nie możesz cofnąć czasu. Ale wiesz, jak bardzo każdego z was kochamy. Rozumiemy Twój ból Katarzyno i Twój Marto. Pojednajcie się, dzieci…

"Przepraszam" Marta nagle wybuchnęła płaczem.

- Katarzyno, przepraszam za zrujnowanie szczęścia twojej rodziny. W tych dniach dużo rozumiałam. Jeśli wyzdrowiejemy, pojadę daleko, daleko od domu, abyś zapomniała o moim czynie.

Dziewczyny wyzdrowiały. Katarzyna wróciła do domu z synem, a dom był pusty. Roman zniknął. Nie pytała jego rodziców, gdzie jest. Właśnie złożyła wniosek o rozwód i kilka miesięcy później była wolny. Tymczasem Marta ukończyła szkołę średnią i wstąpiła na uniwersytet. Na trzecim roku, podczas studenckiego przyjęcia, koleżanka przedstawiła Martę bratu. Nawiasem mówiąc, napomknęła dziewczynie, że Adam skończył już studia i ma małą firmę. A najważniejsze, że bardzo lubił Martę i jest monogamistą. Młodzi ludzie później zostali przyjaciółmi, a potem się zakochali.

Adam był dobrze wychowany, uważny, życzliwy, dzięki czemu szybko podbił serce wybrańca. Przypominał dziewczynie jej ojca… Przez swój dawny uczynek Marta prawie nie miała kontaktu z rodziną.

Więc wyszła za mąż i wysłała do domu tylko wiadomość, bez zaproszenia. Wyjaśniła, że ​​śluby się nie odbywają, a męża spotka się trochę później. Minął rok, drugi. Elena otrzymała już dyplom. Ale Adam nie spieszył się, aby znaleźć pracę swojej żonie:

- Może lepiej weźmiesz urlop macierzyński? Nie chcesz? - Tak, byłbym szczęśliwy, ale coś nie wyjdzie…

- Po raz pierwszy Marta opowiedziała mężowi o swoich domysłach. Adam zorganizował badanie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości. Dopiero wtedy Marta dowiedziała się, że nigdy nie doświadczy szczęścia macierzyństwa. Ten wieczór wydawał się bardzo długi. Zastanawiała się, jak powiedzieć swojemu kochankowi, że nie chce złamać mu życia, że ​​wszystko jest już przesądzone – nawet spakowała rzeczy. Ale gdy tylko zaczęła mówić, Adam jej przerwał:

– A my zapytamy twoją matkę. Myślisz, że się zgodzi?

Jak się okazało, omówił problem rodzinny z kilkoma ekspertami i poinformowano go, że to najlepsze wyjście z ich sytuacji.

W pracy, gdy koledzy zauważyli stan Anny, przekręcili palec w pobliżu jej skroni:

- Całkowicie straciłeś kontakt z rzeczywistością? Jesteś po pięćdziesiątce i szykujesz się na nową mamę. Mój wnuk ma prawie sześć lat.

- A Michał i ja mamy miłość, młodość przyjaciela! Odpowiedziała.

Kobieta nigdy nie wyjawiła tajemnicy. Wracając z kijowskiej kliniki, opowiedziała wszystkim "rozczarowujące" wieści — mówią, że wszystko z powodu jej wieku stało się niestety nie do naprawienia. Tydzień później zaprosiła przyjaciół na chrzciny wnuczki Sofii.

Więcej ciekawych artykułów na kraj.life