Niestety, staliśmy się tak pogrążeni w naszych zmartwieniach, że staliśmy się obojętni na problemy innych ludzi. Jednak dobre historie się zdarzają. Jedną z nich chcemy się dzisiaj z Wami podzielić.

Pod koniec stycznia stara kobieta stała na stacji i prosiła przechodniów o kupienie jej biletu kolejowego. Wszyscy przechodzili obok. Zatrzymała się tylko jedna kobieta. Kiedy usłyszała historię babci, wybuchnęła płaczem.

Zofia ma 70 lat. Jej mąż od dawna nie żyje, a jej jedyny syn wyskoczył z rodzicielskiego gniazda, będąc jeszcze bardzo młodym. Wyjechał na studia do innego miasta i tam został na stałe.

Relacja Zofii z synem pogorszyła się z chwilą, gdy opuścił rodzinne pielesze i wyjechał na studia.

Zrobiło się jeszcze gorzej między matką a synem, gdy Krystian poślubił Natalię

Facet chciał, aby jego matka pomogła mu w mieszkaniu, ale po prostu nie miała na to pieniędzy. Przez wiele lat krewni nie komunikowali się: syn żywił urazę do matki, gdyż w obecnym środowisku, w którym przebywał, rodziców stać było na wspieranie dzieci w sprawach mieszkaniowych. On jednak nie miał czym się pochwalić przed znajomymi i przed Natalią.

Zofia próbowała dotrzeć do syna, ale wszystkie próby poszły na marne. Kiedy kobieta pogodziła się już z faktem, że straciła syna, ukazał się jej osobiście. Jak za starych dobrych czasów otworzył kluczem drzwi i krzyknął już od progu: „Mamo, jestem!” Stanęła jak wryta, gdyż od lat nie widziała syna na oczy. 

Po długim przywitaniu, Krystian opowiedział matce, że popełnił błąd, żyjąc z ukochaną z dala od matki, więc zaoszczędzili i wynajęli trzypokojowe i chcą ją zabrać do siebie, aby już więcej nie była sama. Dodał mimochodem, że jej mieszkanie można komuś wynająć i mieć z tego pieniądze. Zofia od lat nie przebywała z synem, więc nie rozpoznała podstępu.

Z radością w sercu spakowała swoje rzeczy i udała się z synem w podróż do jego domu. Chciała spotkać się z synową, poznać ją lepiej, zaprzyjaźnić się... Jednak gdy Krystian zatrzymał samochód przy dworcu, wystawił tobołki matki na chodnik i kazał wysiadać, Zofia już czuła, że popełniła błąd. Zaczęła gorączkowo szukać kluczy do swojego mieszkania, lecz na próżno - Krystian pomachał nimi, odjeżdżając z piskiem opon.

Gdy nieznajoma wysłuchała tej historii, postanowiła starszej pani pomóc w odzyskaniu dachu nad głową. Wezwano policję, która zabrała zziębniętą kobietę na komisariat w celu spisania zeznań i przyjęcia zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa. Nieznajoma cały czas była przy Zofii i dopilnowała wszelkich formalności.

Krystian i Natalia, która była pomysłodawczynią planu pozbycia się z mieszkania teściowej, zostali zatrzymani i czekają w areszcie na rozprawę sądową. Zofia natomiast do teraz utrzymuje kontakt z Anią, która feralnego dnia postanowiła pomóc nieznajomej...