To jest łatwe! W końcu to właśnie te rzeczy sprawiają, że para jest silniejsza. W ten sposób okazujemy naszą czułość i uznanie. Niestety z czasem zaczyna dominować rutyna. Ludzie w pełni rozpoznają się ze wszystkich stron i nie ma już miejsca na zagadki.

Czasem jednak potrafią nas niemiło zaskoczyć...

Cześć. Chcę podzielić się z Wami moją historią, która wydarzyła się, a raczej dzieje się w mojej rodzinie do dziś. Nie wiem nawet, co robić, nerwy mam napięte jak struny. Wieczorami pozostaje tylko wypłakać się w poduszkę przed pójściem spać. Wtedy nikt tego nie widzi i nie słyszy.

Jesteśmy z mężem jeszcze młodym małżeństwem. Nieco ponad 30 lat. Nasz związek budowany był dość długo z różnym skutkiem. Na początku nie chciałam mieć z nim nic wspólnego, ale potem jakoś się dogadaliśmy. Szymon jest bardzo cichą i spokojną osobą. Taki, wiesz, wykonawca drugiej roli. A ja uwielbiam, kiedy wokół jest głośno i dużo ludzi.

Swojego męża poznałam, gdy skończyłam studia. Szymon pracował już od kilku lat, a ja byłam zainteresowana w nawiązaniem relacji z mężczyzną, który skończył te same studia, co ja. Zorientowałam się po kilku rozmowach, że Szymon przechodzi trudne chwile w związku ze swoją poprzednią dziewczyną.

Mimo wszystko nasza relacja rozwijała się w szybkim tempie, dość prędko przedstawiliśmy sobie wzajemnie naszych rodziców. Wynajęliśmy miłe mieszkanie, w którym dokonaliśmy remontu i zamieszkaliśmy razem. Ślub mieliśmy wspaniały, a wkrótce potem Szymon awansował i zaczął zarabiać jeszcze lepiej. Dość szybko także ujrzałam na teście ciążowym dwie kreski. Teraz gdy ciąża jest już bardzo zaawansowana, a mój brzuch jest ogromny, większość czasu muszę spędzać samotnie. Z racji tego, że Szymon ma nienormowany czas pracy, jego grafik jest niestandardowy. To wszystko sprawia, że bardzo często nie ma go w domu wieczorami.

Pewnego razu, gdy wracałam do domu z dość długich i żmudnych badań związanych z ciążą, przy wejściu na naszą klatkę schodową zaczepiły mnie dwie sąsiadki w wieku senioralnym. Poinformowały mnie ze współczuciem w głosie, że pod moją nieobecność, mój mąż przyprowadził do domu kobietę. Zaznaczyły, że nie jest to pierwszy raz.

Gdy weszłam do mieszkania, od razu zobaczyłam ślady obecności innej kobiety, chociażby z powodu unoszącego się zapachu obcych, nieznanych mi damskich perfum. Z zamkniętych drzwi sypialni słychać było oczywiste odgłosy tego, co w moim przypadku spowodowało ciążę.

Z impetem otworzyłam drzwi sypialni, złapałam rywalkę za włosy i wywlekłam całkiem nagą na klatkę schodową. Mąż był w takim szoku, że nie był w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa, podczas gdy jego kochanka darła się wniebogłosy, wzywając pomocy. Tak o to skończyło się moje małżeństwo, a przynajmniej umarło w moim sercu, gdyż formalnie nigdy go nie zakończyliśmy.