Nie jest mi łatwo o tym opowiadać, lecz skoro moja żona już o wszystkim wie, nie boję się opowiedzieć swojej historii ku przestrodze dla innych.

Zdrada małżeńska bardzo często jest pokusą nie do odparcia, gdy w obecny związek zakradnie się jakaś niewytłumaczalna rutyna lub ciężka kłótnia. Tak się właśnie stało w moim życiu, gdy osłabiły się moje relacje z żoną, która od czasu narodzin naszej córki, nie poświęca mi już tyle czasu, co wcześniej.

Nie planowałem tego... Samo tak jakoś...

Z biegiem lat czułem się coraz bardziej samotny, dlatego też na jednym z firmowych wyjazdów integracyjnych wdałem się w trzymiesięczny romans z przedstawicielką naszej firmy z innego miasta. Było mi bosko z Anielą, lecz zdałem sobie sprawę z tego, że wolę jednak życie ze swoją żoną w poczuciu stabilności i bezpieczeństwa.

Jednak to, co nabroiłem, pozostało w mojej pamięci, niczym przysłowiowy trup w szafie. Po latach, na ślubie mojej córki dopadła mnie moja ponura przeszłość. Z racji tego, że córka zamieszkała z mężem daleko od nas, swatów poznaliśmy dopiero w dniu wesela. Gdy zobaczyłem matkę pana młodego, poczułem, jakby ziemia usuwała mi się spod stóp – Aniela. Zabrakło mi tchu i czułem, jak narasta we mnie panika.

Na szczęście moja była kochanka odegrała swoją rolę po mistrzowsku. Bez mrugnięcia okiem udawała, że widzi mnie po raz pierwszy w życiu. Moje poczucie winy sięgnęło zenitu, gdy następnego dnia moja żona zaczęła rozmowę o naszych swatach i stwierdziła, że matka naszego zięcia jest bardzo miłą osobą.

Moje napięte jak struna nerwy puściły i do wszystkiego się przyznałem. Teraz nie wiem, czy kiedykolwiek będzie mi dane dożyć starości u boku swojej żony, czy zdoła mi wybaczyć.