Czy są teściowe, które w ciele przypominają anioły? Nasza bohaterka uwielbiała i szanowała swoją teściową. Tak, w życiu dzieją się różne rzeczy.

Odwiedzanie mamy mojego męża to zawsze przyjemność: dom jest czysty, schludny, wszystkie rzeczy wykrochmalone, kuchnia pachnie pysznie. Za każdym razem byłam zaskoczona, jak udaje jej się zrobić porządek w ogrodzie, doglądać bydła i utrzymać taką czystość w domu. Do końca życia zapamiętam jeden przypadek: jak moja teściowa gotowała barszcz...

Jak ona to wszystko ogarnia?!

Nina zawsze dobrze mnie traktowała. Przy każdej wizycie mnie chwaliła, cieszyła się z wyboru syna. Teściowa zawsze starała się poświęcać swoim małym wnukom cały swój wolny czas, a miała dużo do roboty: nakarmić i wydoić krowę, zabrać ją na pastwisko, posprzątać po niej, nakarmić kury, posprzątać podwórko, dom. Jednocześnie mąż nigdy nie pomagał jej w pracach domowych, jak to było w ich zwyczaju.

Ale syn Niny jest sympatyczny i miły, wcale nie jest taki jak jego ojciec. Zawsze, nawet przed pierwszą ciążą, a potem po drugiej, mój mąż starał się mi we wszystkim pomagać. Miło jest wiedzieć, że osoba, którą kochasz, troszczy się o ciebie. Dobrze pamiętam incydent, kiedy jedliśmy przy stole barszcz Niny. Przyniosła ze spiżarni, gdzie wszystko ładnie poukładane na półkach, główkę czosnku. Gdy po obiedzie została połowa czosnku, Nina poszła do spiżarni. Nie na najbliższym parapecie, nie w lodówce, ale w spiżarni na tyłach domu.

Moja mama też lubi porządek, ale jeśli nie czuje się dobrze, nie będzie się do niczego zmuszać . Leży i trochę odpoczywa. Ale Nina zawsze doprowadzała wszystko do ideału. W ich rodzinie z teściem panował wyraźny podział obowiązków. Teść mógł naprawiać dach domu lub rąbać drewno, ale nigdy nie wziął do ręki mopa ani szmaty, żeby zetrzeć kurz ze stołu...