A im więcej środków zainwestowali, tym częściej są absolutnie pewni, że mają pełne prawo decydować i podejmować decyzje za swoje dziecko, nawet jeśli jest już całkiem dorosłe. A to często staje się przyczyną poważnych konfliktów w rodzinie.

Nie zamierzam zmienić postanowienia. Albo się dostosuje, albo nici z mieszkania

Kiedy nasza rodzina miała wolne pieniądze, postanowiliśmy z mężem zainwestować w kupno mieszkania, aby nasza córka, gdy dorośnie, miała swój kąt. Takie miejsce, do którego zawsze może wrócić, bez względu na to, jak potoczy się jej życie...

Moje 28-letnie dziecko wychodzi teraz za mąż. Relacje Kasi z Radka rozwijały się systematycznie, więc wszyscy byli gotowi na tak decydujący krok. Małżeństwo cywilne im nie pasuje i zdecydowanie to popieram. Pozostaje dowiedzieć się, gdzie będą mieszkać po ślubie.

Wykupiłam mieszkanie i od razu uprzedziłam córkę, że jeśli chce mieć je dla siebie, nigdy nie będzie mogła go sprzedać, ani zamieszkać w nim z mężem. Jeśli zechce wyjść za mąż, będzie musiała przeprowadzić się do niego, jeśli będzie chciała zatrzymać mieszkanie od nas.

W przypadku, gdy mąż córki nie będzie miał własnego mieszkania, mają zamieszkać w wynajętym. To są nasze warunki, jakie nasza córka będzie musiała spełnić, aby otrzymać od nas mieszkanie.

Postanowiliśmy, że ma ono służyć za koło ratunkowe na wypadek, gdyby jej małżeństwo się rozpadło. Będzie mogła wyprowadzić się od męża i tam zamieszkać. Jeśli chodzi o mieszkanie córki, równie dobrze może je wynająć i wydać te pieniądze według własnego uznania. Ale mój całkiem rozsądny plan spotkał się z dezaprobatą zarówno Kasi, jak i innych bliskich osób.

Co sądzicie o takim rozwiązaniu?