Gdyby Ania miała taką możliwość, nie poszłaby do pracy. Nie z chęci odprężenia się lub uniknięcia problemów w miejscu pracy.

Głównie problem polega na tym, że Ania, pracując, nie jest w stanie nakarmić swoich dzieci na czas. Pomimo faktu, że teściowie mieszkają z rodziną Anny, teściowa nigdy nie pomyśli o tym, aby nakarmić swoje wnuki w porze obiadowej, gdy ich mama jest jeszcze w pracy.

Niedorzeczny konflikt dorosłych uderza w najmłodszych

Anny nigdy nie było stać na oddzielne mieszkanie, dlatego właśnie ona i jej rodzina muszą mieszkać pod jednym dachem z rodzicami męża Mikołaja. Całe szczęście, że teściowie są w posiadaniu dość sporego domu, w którym spokojnie zmieściły się dwie rodziny. Anna i Mikołaj mają dwoje dzieci w wieku szkolnym.

Oboje pracują i równie późno wracają każdego dnia do domu. Ich dzieci po powrocie ze szkoły nie mogą liczyć na to, że ich babcia podaj im obiad, nie mówiąc już o ugotowaniu go. Nie jest jasne, w jaki sposób matka Mikołaja może patrzeć na to, jakiej wnuki głodują.

Jedyne, co jest pewne, to fakt, że relacja między Anną a teściami jest, delikatnie mówiąc chłodna. Dlatego właśnie dzieci Anny i Mikołaja nie są karmione. Jak się okazuje, rodzina z dziećmi i dziadkowie wszystko robią osobno, łącznie z gotowaniem. Posiłki także jedzą osobno, ale czy dzieci są czemuś winne? Czy należy mieszać je w konflikty dorosłych?

Ta sytuacja jest tak naprawdę najtrudniejsza właśnie dla najmłodszych domowników, gdyż muszą czekać na posiłek do powrotu mamy, podczas gdy ich babcia cały czas jest na miejscu. Jest to z pewnością dla nich trudna i niezrozumiała sytuacja. Ich rówieśnicy mogą opowiadać o pysznościach, jakimi są częstowani przez swoje babcie, a dzieci Anny i Mikołaja mogą jedynie z żalem posłuchać. Czy to normalna sytuacja?