Ja też zawsze taka byłam, gdyż dobrze wiedziałam, jak to jest ledwo wiązać koniec z końcem. Wychowałam się w dość ubogiej rodzinie i dobrze poznałam wartość pieniądza, bez którego w dzisiejszym świecie po prostu nie da się przeżyć.

Od lat mam przyjaciółkę, która mieszka z mężem w wynajętym mieszkaniu. Oboje zarabiają skromnie, ale wystarczy im pieniędzy na przeżycie i drobne przyjemności. Dość regularnie kontaktuję się z Dagmarą i jestem na bieżąco z tym, co u niej słychać. W drugą stronę jest tak samo. Dagmara także jest na bieżąco ze wszystkim, co u mnie słychać. Nie było więc tajemnicą, że awansowałam i dostałam podwyżkę. Gdy Dagmara dowiedziała się o tym, zaczęła mnie prosić o pożyczki.

Zaszokowało mnie śniadanie mojej przyjaciółki

Byłam zaskoczona, gdyż nigdy nie było podobnych sytuacji, ale za każdym razem nie odmawiałam. Ta sytuacja zmieniła się, gdy pewnego dnia odwiedziłam przyjaciółkę w jej mieszkaniu i zobaczyłam, co właśnie jadła na śniadanie.

Na talerzu znajdowały się kanapki z awokado, a co bardziej zaskakujące, na blacie kuchennym zobaczyłam opakowanie po pieczywie kupionym w punkcie gastronomicznym samej Magdy Gessler. To ostatecznie wyleczyło mnie z pożyczania pieniędzy Dagmarze. Wyznaczyłam jej konkretny termin na spłatę całości długu i opowiedziałam, jak wyglądały momenty, gdy prosiła mnie o pożyczkę.

Opowiedziałam, jak musiałam czasem kombinować, aby nie zabrakło niczego mojej rodzinie, jak mąż wściekał się na mnie, bo nie zawsze konsultowałam to z nim i bywał zaskoczony zbyt małymi środkami na koncie, płacąc na przykład za benzynę. Pożyczanie kwot, o które prosiła Dagmara, mocno naruszało stabilność naszego budżetu, a ona te pieniądze wydawała na luksusy! Moje 10 tysięcy złotych musi mi oddać na czas, albo poniesie konsekwencje prawne!