Jestem pewien, że często wcale nie jest tak, że nie podoba im się wybór ich córki. Po prostu są ludzie, którzy mogą istnieć tylko dzięki czerpaniu energii ze swojego otoczenia. Aby go wyciągnąć, musisz sprowokować kłótnię lub pojedynek. Zwykle po głośnym skandalu takie osoby siedzą bardzo zadowolone, ponieważ były napędzane czyjąś negatywnością.

Alina i jej mąż spędzali zwykle wszystkie święta u krewnych

Postanowili jednak w tym roku świętować samotnie. Faktem było, że ostatni pobyt u rodziców żony zakończył się strasznym skandalem. Podczas gdy goście i gospodarze aktywnie konsumowali świąteczne potrawy, wszystko było po prostu cudowne. Jednak po kilku godzinach sytuacja zaczęła się nagrzewać.

- Alinko, a co słychać u twojego kolegi z klasy? Masz kontakt z Eugeniuszem, prawda? - padło pytanie z ust matki Aliny.

Wydaje się to zupełnie niewinnym pytaniem, ale Alina dokładnie wiedziała, dokąd prowadzi. Rzecz w tym, że jej matka marzyła o wydaniu córki za bogatego kolegę z klasy. Eugeniusz odziedziczył imperium handlowe swojego ojca i stał mocno na nogach. Bardzo lubił Alinę i przez 5 lat po ukończeniu studiów dosłownie ją śledził. Alina wiedziała na pewno, że nie będzie w stanie położyć temu kresu. I tak się stało...

Mama zaczęła aktywnie dyskutować o Eugeniuszu i jego biznesie, dając córce w każdy możliwy sposób do zrozumienia, że ​​​​wyraźnie wybrała niewłaściwego męża. Jeremi siedział obok swojej żony i wyraźnie czuł się nieswojo podczas tej rozmowy. Z każdym nowym zdaniem jego pięści zaciskały się mocniej. To zapowiadało kłopoty.

W końcu nie wytrzymał i powoli wstał. Następnie głośno wyjaśnił, co myśli o bliskich Aliny i o ich nieustannych aluzjach, które słyszy niemal na każdej rodzinnej uczcie. Rodzina była w szoku, bo zwykle Jeremi w milczeniu znosił wszystkie ich kpiny i insynuacje. Alina też nie wiedziała, jak zareagować. Z jednej strony mąż miał absolutną rację w swoim gniewie, z drugiej strony nie bardzo chciała psuć sobie relacje z rodzicami. Pozostała tego dnia bierna i pozwoliła sytuacji potoczyć się własnym torem.