Wtedy wydawała mi się fajną dziewczyną, ale od tamtej pory tak naprawdę nie rozmawiałyśmy. Ostatnio dałam Ani drogie futro, które po porodzie okazało się na mnie za małe. Ten hojny prezent stał się przeszkodą na drodze do naszych przyjaznych relacji.

Maciek i ja pobraliśmy się w skromnym gronie rodzinnym i zdecydowaliśmy, że pieniądze zaoszczędzone na weselu wydamy na remont naszego mieszkania. Nawiasem mówiąc, mieszkanie dostałam od rodziców w prezencie ślubnym.

Wciąż nie możemy zakończyć remontu...

Przebudowa i materiały były drogie, a ja i mój mąż próbowaliśmy sami wykonać część prac naprawczych.

Jesteśmy małżeństwem od 5 lat, jesteśmy bardzo szczęśliwi i czekamy na uzupełnienie w rodzinie. W tym czasie nigdy nie poznałam lepiej siostry mojego męża, ponieważ mieszkała w innym mieście. Ostatnio dowiedziałam się, że Ania rozwiodła się i zamieszkała z rodzicami.
Jej życie nie układało się dobrze po rozwodzie. Teściowa martwiła się, że córka zamknęła się w sobie i nie chce nigdzie wychodzić z domu. Prosiła, abyśmy częściej do niej dzwonili, żeby ją odwiedzać, żeby Ania mogła się trochę odprężyć. Szczerze jej współczułam, w weekendy zbieraliśmy się u nas, czasem szłyśmy na spacer po centrach handlowych.

Robiło się coraz zimniej, więc zaczęłam porządkować rzeczy w szafie. Co sezon pozbywam się rzeczy, których nie noszę. Okazało się, że moje nowe futro jest na mnie za małe, bo przytyłam w ciąży. Od razu pomyślałem o Ani, bo nosi ubrania o rozmiar mniejsze. Na początku mój mąż był zdziwiony, że robię tak drogi prezent jego siostrze, ale wyjaśniłam, że po porodzie nie będę mogła w nim chodzić przez długi czas, dlaczego więc ma marnować się w szafie? Moja mama i siostra noszą inny rozmiar, chętnie bym dała, ale futro nie będzie pasować na żadną z nich.

Anna, kiedy otrzymała prezent, była bardzo szczęśliwa. Cieszyłam się, że dałam tej osobie dobry prezent. Później usłyszałam o Annie niezbyt dobre wieści. Okazało się, że mamy wspólną koleżankę, która opowiedziała mi, jak Ania miesza mnie z błotem za moimi plecami. Okazało się, że według niej kąpię się w złocie, moje mieszkanie jest ogromne, a jej podarowałam drogie futro kupione za pieniądze jej brata. Stwierdziła, że ciągle zapraszam ją w odwiedziny, żeby się pochwalić, jaki mam dobry remont, a futro jest już znoszone. Powiedziała też, że musiała je przyjąć, by mnie nie urazić. Teraz jej nie zapraszam. Szkoda, że otrzymałam taką wdzięczność, choć mogłabym sprzedać ciuch za dobre pieniądze. Mimo to, Ania ciągle nosi futro”.