Dlaczego jest tak wiele smutnych historii o związku między teściową a synową? Istnieje wiele powodów, dla których matka nie pozwala dorosłemu synowi pływać. Dziecko powinno otrzymywać od życia tylko to, co najlepsze, a pannę młodą należy dobrać według siebie.

Alina spotkała się z uprzedzeniami zaraz po tym, jak poznała swoją teściową: „Wyszłam za mąż 4 lata temu i przez te wszystkie lata słyszałam niepochlebne uwagi od mojej teściowej. Po prostu mnie nie lubi”- mówi Alina.

Na długo przed ślubem odwiedziłam matkę Igora. Poczęstowała mnie herbatą i wypytywała o wszystko, co dotyczy mojej rodziny. Ponieważ miałam nadzieję znaleźć drugą matkę w osobie mojej teściowej, szczerze opowiedziałam jej wszystko o moich rodzicach. Oczywiście była bardzo niezadowolona, ​​że ​​mama ma problem z mocnymi napojami.

Wcale nie jestem z tego dumna, jak możesz sobie wyobrazić. Moja babcia wyciągnęła mnie z sierocińca jako dziecko, wychowała mnie. Ale zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałabym się wstydzić lub być winna czynów moich rodziców.

Tak, moja mama potrzebuje pomocy, ale co ja mam z tym zrobić?

Teściowa uznała, że ​​niedaleko pada jabłko od jabłoni i od tego czasu mamy napięte stosunki. Mieszkałyśmy pod jednym dachem. Tak się złożyło, że w latach studenckich nie zamieszkałam w akademiku. Później zmarła moja babcia i życie stało się bardzo trudne. Igor zaproponował, że zostanę jego żoną, a ja się zgodziłam. Przez te wszystkie lata prosiłam Igora o przeprowadzkę.

Relacje z teściową są zaostrzone, z niczego potrafi wywołać awanturę. Na trzecim roku znalazłam pracę na pół etatu i przeniosłam się do działu korespondencji. Potem mieliśmy dziecko i musiałam rzucić studia, bo nikt nie chciał siedzieć z dzieckiem.

Igor zaczął zostawać dłużej w pracy, znikając w weekendy. Potem okazało się, że mnie zdradza. Nie mogłam znieść tej zdrady. Nie miałam już nikogo innego i nie zamierzałam zostać w tym domu. Po cichu spakowałam swoje rzeczy, ale nigdzie nie odeszłam z dzieckiem.

Po prostu usiedliśmy na przystanku autobusowym i nie miałam pojęcia, co będzie dalej. Mama z dzieckiem późną jesienią z kupą rzeczy budziła pytania przechodniów, ale tylko jedna babcia zatrzymała się i zapytała, co się stało. Rozpłakałam się.

Staruszka zdała sobie sprawę, że potrzebuję pomocy. Zlitowała się i zabrała mnie i moją córkę do swojej wioski. Mała osada, z dala od dobrodziejstw cywilizacji. Mieszkam tu już trzy lata i nauczyłam się pomagać babci Ani w pracach domowych. Moja córka też nazywa ją babcią. I myślę, że jest naszym Aniołem Stróżem. Zawsze wspominam swoją babcię, kiedy patrzę na babcię Anię. Może to ona chroni nas z Nieba...