Nie poszłam z bardzo dobrego powodu, ale moja teściowa wciąż nie rozumie, jak ważne było dla mnie, pozostanie tego dnia z moim psem.

Ludzie różnie traktują naszych mniejszych braci. Tymczasem kiedy człowiek dostaje psa, obiecuje sobie, że w każdej chwili będzie przy nim, zaopiekuje się nim i wyleczy. Takie oddanie czworonożnemu przyjacielowi nie dla wszystkich jest jasne. Na tej podstawie powstał konflikt między teściową a Izą.

Irena uważa, że ​​w dniu jej urodzin powinnam była zostawić w domu moją najlepszą przyjaciółkę, za którą jestem odpowiedzialna. Chciała, żebym była na jej urodzinach i udawała, że wszystko jest w porządku. Mieszkamy z mężem godzinę drogi od teściowej, a mimo to, mam z nią dość napięte stosunki.

Wybór był dla mnie oczywisty

Ponadto teściowa jest kobietą bardzo dominującą. Uważa, że ​​zawsze ma rację i że jej syn i ja powinniśmy zawsze słuchać jej nieproszonych rad. Ja miałam szczęście z mężem. Tak się złożyło, że Jurek wziął mnie za żonę bez błogosławieństwa teściowej. Kategorycznie sprzeciwiała się naszemu związkowi. Ogólnie rzecz biorąc, Irena uważała, że ​​Jurek jest wciąż za młody, aby się ożenić.

Co roku jeździmy z mężem na urodziny teściowej, ale przygotowania do uroczystości rozpoczynają się na długo przed zgromadzeniem gości. Z tygodniowym wyprzedzeniem musimy kupić artykuły spożywcze, żeby Irena ułożyła menu. A kiedy je komponuje, w przeddzień swoich urodzin, muszę jej pomóc w gotowaniu. Tylko chodzi po domu i wydaje polecenia.

W tym roku nie mogłam do niej pojechać, przez co wysłuchałam wykładu o moim braku szacunku i chamstwie. Tuż przed urodzinami teściowej mój pies zachorował. Lekarz weterynarii ostrzegł, że podłączenie Tosi do kroplówki dwa razy dziennie zajmie trochę czasu. Tosi nie jest już młoda, bardzo się o nią martwiłam i postanowiłam być na miejscu do czasu, aż Tośka wydobrzeje. Dla teściowej nie miało to kompletnie znaczenia, gdyż stary pies nie powinien mi przeszkodzić w corocznym przygotowywaniu przyjęcia na jej cześć.

Irenę trafił szlag na wieść, że w tym roku tania siła robocza się nie zjawi. W swoim świętym harmonogramie nie przewidziała, że wszystko będzie musiała przygotować sama. Na własnego syna nie mogła liczyć, bo gdy tylko próbowałam zaangażować go w organizację urodzinowego przyjęcia, Irena interweniowała, twierdząc, że to moje zadanie. Tym sposobem zapobiegła nauczeniu się jej własnego syna podstawowych prac związanych z szykowaniem domu na przyjście gości.