Jeśli mama i tata zobaczą, że ich dorosłe dziecko robi głupie rzeczy, po prostu nie mogą powstrzymać się od interwencji. W końcu kto inny nauczy go rozumu, jeśli nie oni.

Nasz jedyny syn ożenił się z dziewczyną z wielodzietnej rodziny. Wydawała się nam całkiem przyjemną i wartościową osobą, i jakoś zrobiło się nam jej szkoda. Oddaliśmy młodej parze mieszkanie, które wcześniej wynajmowaliśmy. Załatwiłam synowej zatrudnienie w porządnej firmie. I to wszystko, więcej w ich sprawach, mój mąż i ja staraliśmy się nie mieszać.

Nieodpowiedzialne życie w końcu się na nich zemściło

Mój syn, który miał dobrą pracę, zarabiał dobrze, zarobkom synowej też niczego nie można zarzucić. Dlatego nie martwiliśmy się o ich sytuację finansową. Ale z czasem stało się to niepokojące, że za każdym razem, gdy przychodziliśmy do nich z wizytą, wszystko ciągle było tak stare, jak na początku, gdy się wprowadzili.

Meble, które były trzy lata temu, kiedy się wprowadzili, wciąż tam są. Nawet starej, zapadającej się sofy, która ma ponad dwadzieścia lat, nie mogli zastąpić. Większość naczyń, które są tam do tej pory, osobiście dałam im na początek wspólnej drogi. Jednak najbardziej niepokojący okazał się kompletny brak oszczędności w budżecie młodych.

Okazało się, że oboje wolą wydawać pieniądze na nowe ubrania, kawiarnie, restauracje, drogie wycieczki. Od nowych ciuchów, butów, dodatków, ich stare szafy już się rozpadają. Próbowałam przemówić synowi do rozsądku, ale jemu podoba się takie życie. Nigdy nie pomyśleli nawet, by choć odświeżyć ściany w mieszkaniu po babci, nie mówiąc już o poważniejszym remoncie!

Wczoraj zadzwoniła moja synowa i poprosiła o pożyczenie kompletu pościeli. Okazuje się, że odwiedzają ich krewni, ale nie ma z czego pościelić łóżka, nie ma nawet dodatkowego koca. Byłam tak wściekła, że ledwie mogłam się opanować. Powiedziałam jej, że nie mam zbyt wiele do zaoferowania dla wszystkich jej krewnych, a potem dodałam, że ​​są już dorośli, mogą sobie kupić kocyk zamiast kolejnych butów.

Synowa obraziła się i rozłączyła połączenie. Niedługo potem, zadzwoniłmne syn i usiłował mnie zawstydzić, że żałowałąm im kilku starych poszewek i koca. Jednak nie mógł zbić niczym mojego argumentu, że pożyczanie pościeli komuś obcemu zwyczajnie mnie brzydzi, więc zamiast kolejnego wypadu do solarium, mogą iść do sklepu i kupić zapasowe pościele. Też się obraził, ale wiem, że i tak niedługo znowu po coś przyjdzie...