Mój dom jest moją fortecą, nie wychodzę z niego. Nie ma komu zostawić dzieci, a ja nie śmiem powierzyć dzieci obcej pielęgniarce, aby samemu odpocząć. Poprosiłem więc mamę, żeby mi pomogła.

Moi rodzice mieszkają na wsi. W zimie nie ma tam nic do roboty, więc nie są zbyt zajęci. A moja mama zgodziła się mnie odwiedzić. Na początku wszystko było super. Mama pomagała sprzątać, bo u nas w domu już można było potknąć się o zabawki, poślizgnąć na jedzeniu dla niemowląt i wpaść w górę brudnej bielizny - wszystko jest takie złe.

Trudno mi sprostać obowiązkom żony i matki oraz utrzymać dom w czystości. Kiedy przyszła mama, od razu zaczęła mi pomagać w sprzątaniu. A potem usiadła, by bawić się z wnukami. W tym czasie udało mi się wykąpać, umyć i przespać 2 godziny. Boże, jakie to cudowne!

Dom był tak brudny, że mama zaoferowała pomoc. Ponieważ małe dzieci nie są specjalnie pomocne w sprzątaniu, mama zaproponowała, żebym poszła z nimi do parku na spacer, a ona w międzyczasie posprzątałaby dom. Było mi wstyd, ale byłam bardzo zmęczona, że ​​przyjęłam jej propozycję. Poszłam z dziećmi na świeże powietrze.

Kiedy wróciliśmy, dom był nie do poznania...

Z kuchni dochodził przyjemny zapach szarlotki z jabłkami. Mama nie znosi bałaganu i nawet gdy byłam mała, pamiętam, że w naszym domu zawsze było czysto. Nie wiem nawet, jak moja mama dała radę ze wszystkim nadążyć? Mama przywitała nas uśmiechem. Dobrze, że mam tak troskliwą mamę.

Nie od razu zauważyłam, że podłoga w holu była pokryta dziwnymi plamami. W przedpokoju mamy drewnianą dębową podłogę i drogie meble. Okazało się, że mama używała octu, bo nie chciała sprzątać domu chemią. Kiedy mąż przyszedł i zobaczył to wszystko, był wściekły.

Poprosiłam go, żeby nic nie mówił mojej matce. To tylko podłoga, chociaż sama byłam bardzo rozczarowana. Ale moja mama chciała pomóc, nie zniszczyła celowo podłogi. Gdybym wiedziała, że tak się może stać, nigdy nie wyszłabym z domu.