Tymczasem często ludzie nie prowadzą pisemnych rejestrów dochodów i wydatków, a czasem nawet nie wiedzą, na jakim etapie właśnie są. Dokładnie, ile zarobili i ile wydali w ostatnim miesiącu lub kwartale. Taka niepewność rodzi wiele nieporozumień, które często niszczą nawet najsilniejsze więzi rodzinne.

Nie wiem, jak długo dam radę milczeć!

Nawet kiedy dopiero się poznaliśmy, zastanowił mnie niepokój, z jakim Andrzej traktował swoich rodziców. Jest jedynym dzieckiem w rodzinie, dlatego zawsze czuł szczególną odpowiedzialność wobec matki i ojca. Nawet nie myślałam, że to będzie dla nas problem.

Teraz jesteśmy już małżeństwem, mamy dwuletnią córeczkę. Teściowie mieszkają osobno, mają własny dom. A jeśli czegoś potrzebują, bez wahania dzwonią do syna, a on nigdy nie odmawia. Nawet jeśli, aby pomóc rodzicom, musi zostawić mnie i nasze dziecko bez pieniędzy. Jeszcze na początku października ostrzegałam go, że będziemy musieli wydać 400 złotych na zimowe ubrania dla nas i naszego dziecka, bo przymrozki już czuć w powietrzu.

Miałam nadzieję, że mąż dostanie pensję i będę mogła iść na zakupy. Ale nie! Wczoraj powiedział mi, że znowu nie ma pieniędzy, bo prawie połowę ostatniej pensji wydał na zakup pralki dla swoich rodziców…

Jestem na urlopie macierzyńskim z dzieckiem, a pensja męża to cały nasz dochód. Ale nieźle zarabia. To prawda, że ​​​​część pieniędzy wydajemy na zamknięcie starych pożyczek i po prostu zjadamy część funduszy. Ale to, co zostaje, mąż wydaje na ciągłe wyjazdy do rodziców, którzy za każdym razem czegoś od niego potrzebują. Nie wiem, jak długo jeszcze zdołam milczeć i powstrzymać się przed powiedzeniem teściom, żeby się w końcu odczepili od naszych pieniędzy!