Wybór zawodu, stylu życia, przyjaciół, bratniej duszy – wszystko to tworzy niepowtarzalny scenariusz, w którym toczy się życie. Ale są mniej znaczące wybory, które czasami wywracają wszystko do góry nogami.

Jestem żoną od dziewięciu lat, Irek jest ode mnie pięć lat starszy. Kiedy stworzyliśmy rodzinę, wydawało mi się, że go kocham. Poznaliśmy się na imprezie wspólnych znajomych, spotykaliśmy się przez kilka miesięcy, a on się oświadczył. I zgodziłam się, nawet nie pomyślałam o tym właściwie. Szybko mieliśmy wesele, wkrótce zaszłam w ciążę i urodziłam córkę

Wiem, że dla wielu narodziny dziecka to kryzys i próba siły związku. Spędziliśmy najlepszy i najszczęśliwszy czas. Irek uwielbiał swoją córkę i był gotów nosić mnie w ramionach. Wtedy nie mogłam nawet myśleć, że za kilka lat mój mąż i ja staniemy się zupełnie obcy.

Później urodziła się kolejna córka, a ja jeszcze bardziej pogrążyłam się w obowiązkach domowych. Mąż pracował sam, ale zarabia tyle, że niczego nam nie brakuje. Ja sama nie zauważyłam, jak odsunął się zarówno od dzieci, jak i ode mnie.

Irek uważa, że ​​jego głównym zadaniem jest utrzymanie rodziny, a wszystko inne nie jest ważne. W pracy ślęczy jak szalony, wyjeżdża w podróże służbowe, a nawet wieczorami siada przy laptopie. Sprawy jego córek już dawno przestały go interesować, wszystko zrzucił na moje barki. A jeśli zmienię fryzurę albo założę nową sukienkę, on nawet tego nie zauważy.

Kiedyś myślałam, że to normalne, że wieczorem nie możemy ze sobą powiedzieć ani słowa. Teraz moje poglądy się zmieniły. Po drugiej ciąży dostałam pracę i tam spotkałam swoją dawną miłość.

Antoni od razu mnie rozpoznał, ale nie pokazał tego swoim kolegom. A potem tego samego dnia wziął gdzieś mój numer, zadzwonił po pracy i zaprosił mnie do kawiarni. Okazało się, że nadal jest kawalerem. Zapewnił mnie, że wrócił do naszego miasta, bo nie może o mnie zapomnieć. I wiesz, w tym momencie zdałem sobie sprawę, że ja też nie mogę o nim zapomnieć.

Od tego czasu przywozi mnie do domu, daje kwiaty i słodycze, zaprasza do kawiarni. Bawię się z nim, jestem zainteresowana i dobrze mi z nim. Antoni daje mi te emocje, których nigdy nie doświadczyłam z mężem. Teraz rozumiem, że Irek nigdy naprawdę nie kochał.

A teraz co mogę zrobić? Ocalić rodzinę dla dobra dzieci? Więc dzieci dorosną i odejdą. I będę musiała nadal mieszkać obok Irka. Nawet sama myśl, że będę musiała mieszkać pod jednym dachem z niekochaną osobą do końca moich dni, jest nie do zniesienia...