Bardzo kocham moją siostrę i od dzieciństwa żywię do niej drżące uczucie. Ania jest starsza o prawie pięć lat i często opiekowała się mną, kiedy byłyśmy małe. Widywaliśmy się bardzo rzadko i w mojej pamięci wydawała mi się tą samą dziewczyną z dziecinną naiwnością. W ostatnim roku swoich studiów Ania wyszła za mąż, miała własną rodzinę, trójkę dzieci i zupełnie inne problemy. I nie miałam wyboru, musiałem dorosnąć na własną rękę i wyrobić sobie własne poglądy na życie. A im byłyśmy starsze, tym bardziej rozchodziły się nasze stanowiska i charaktery.

Zauważyłam, że dla siostry są dwie opinie: własna i błędna

Nie ma sensu jej niczego udowadniać, ponieważ siostra jest „narwana” i jest w stanie pochopnie chlapnąć coś, co nie mieści się w żadnych ramach. Potem może twierdzić coś przeciwnego i nawet nie będzie pamiętała, że ​​powiedziała bzdury. Pewnego dnia naprawdę żałowałam, że otworzyłam przed nią swoją duszę, bo moja siostra oceniła sytuację ze swojego punktu widzenia. A mówiła, moim zdaniem, nie do końca adekwatnie, zamiast mnie uspokoić i wesprzeć moralnie.

Tak się złożyło, że dość późno urodziłam jedyne dziecko. I byłam szalenie szczęśliwa, kiedy jego słodkie oczy spojrzały na mnie po raz pierwszy na sali porodowej. W krajach zachodnich starszy wiek rodzącej jest postrzegany jako normalny. Ale wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do widoku młodych matek. Dlatego obcy czasem mylą mnie z młodą babcią.

Przez zaniedbanie podzieliłam się swoimi przeżyciami z siostrą. Uderzyła mnie jej reakcja i każdego dnia pamiętam te słowa: „Myślałaś o swoim synu? Jak więc może żyć z taką (starą) matką? Potem odebrało mi mowę z żalu, to było dla mnie bolesne, gdy usłyszałam to od własnej siostry. Minął ponad rok, ale wciąż mam niepokojące myśli z powodu jej słów. Czy Ania naprawdę uważa, że ​​nie powinnam była mieć dziecka?