Cóż, nawet jeśli coś podobnego przytrafia się przyszłym matkom, łatwo to wytłumaczyć z medycznego punktu widzenia.

Myślałam, że moja pierwsza ciąża będzie bardzo łatwa. Nie jak wszystkie inne. Sami oceńcie: postanowiliśmy się nie spieszyć, tylko najpierw zająć karierą. Mam 32 lata, mój mąż Staś 34. Mieszkamy w zwartym mieście z dobrą infrastrukturą. Otrzymuję ponadprzeciętne wynagrodzenie i pracuję w biurze. Mój mąż jest ciągle w trasie, ale płacą mu kilka razy więcej niż ja zarabiam. Jesteśmy zadowoleni...

W szóstym miesiącu zaczęły się komplikacje

Nie tam, gdzie myślisz. Starałam się nie ulegać emocjom i bacznie obserwowałam nowe nawyki w moim życiu. Ale nie, nie zauważyłem nic szczególnego. Ponieważ w tym czasie nadal zamierzałem pracować, łatwo było śledzić moje kulinarne upodobania. Jadłam to samo co przed ciążą. Tylko poprzez ograniczenie pewnej ilości kawy i słodyczy. Pewnie dlatego nie dałam się zwariować.

Ale mój mąż się zmienił. Właśnie przyjechał z kolejnej podróży służbowej, więc cały dzień siedział w domu. To nic, mamy trzypokojowe mieszkanie, za które jeszcze spłacamy kredyt hipoteczny. Dla relacji wewnątrzrodzinnych posiadanie odpowiedniej przestrzeni to prawdziwe zbawienie.

Wcześniej po prostu szedł do „swojego” pokoju i grał na konsoli. Teraz gdy naczytał się różnych rzeczy w internecie o kobietach w ciąży, karmi mnie różnymi obrzydliwymi "daniami", które przyprawiają mnie o mdłości. Makaron zalany mlekiem i pływające na wierzchu masło? Mleko ciężarnej? Mleko kozie, z żywymi kulturami bakterii... Mleko, mleko, mleko... Raz zwymiotowałam, czując zapach gotowanego mleka, to zwiększył mi "dawkę" specyfiku, gdyż jego zdaniem, organizm zaczął się dzięki niemu oczyszczać z toksyn. Nie wiem, jak długo to wytrzymam!