Nie chorzy starzy ludzie ze skromnymi emeryturami. Nie osoby niepełnosprawne, które potrzebują pomocy i czyjejś opieki. Ale zwykli dorośli, którzy wydają się być w stanie o siebie zadbać. Ale jeśli matka i ojciec już czegoś żądają, to jak można im odmówić?

Każda rodzina ma swoje zasady i nie mamy moralnego prawa krytykować poglądów innych ludzi na życie. Inną rzeczą jest to, że jesteśmy bardzo zdolni do omawiania między sobą pewnych kwestii. Co więcej, sama nasza czytelniczka nas o to zapytała. Pomóżmy więc dziewczynce wspólnie rozwiązać jej dylemat etyczny.

Jako jedynaczka mogę śmiało powiedzieć, że wiem, czym jest nadopiekuńczość. Mama była ciągle zdenerwowana i przekazywała swoje emocje ojcu. A tata był beztroski, więc często były z tym problemy.

Moje dzieciństwo i młodość były bardzo szczególne

W przedszkolu, jak wszyscy inni, moje umiejętności społeczne dopiero zaczynały się kształtować. Byłem większy niż reszta dzieciaków, więc nic dziwnego, że często mi dokuczali. Tak, pamiętam tamte czasy i tak, małe dzieci potrafią być wyjątkowo wredne. W zwykłe dni mama i tata traktowali mnie bardzo ciepło. Wysłuchali każdej mojej prośby. Czasami nawet sobie uświadamiałam, że jako dziewczyna wymagam zbyt wiele. Ale moi rodzice zdawali się nie chcieć tego zauważyć i we wszystkim mnie wspierali.

Teraz mam 28 lat i jestem singlem. Pracuję jako kierownik w biurze, mam tendencję do nadwagi i oczywiście mam kota. Nie, żebym narzekała, perspektywy są, ale to nie jest życie, o jakim marzyłam, będąc dzieckiem. Mieszkam oddzielnie od rodziców, pensja wystarcza na wynajęcie mieszkania, ale rozpoczęcie oszczędzania na mieszkanie osobiste nie wchodzi w rachubę.

Tymczasem mama i tata w wieku ponad 60 lat postanowili przeprowadzić się z miasta na wieś. Sprzedali nasze mieszkanie i kupili ładny murowany dom. Jednak w jego wnętrzu nie prowadzono żadnych prac wykończeniowych. Krótko mówiąc, nie ma remontu, a nawet mebli. Dlatego w ostatniej chwili moi rodzice postanowili zwrócić się do mojego wujka, aby mogli zamieszkać z nim.

Mój wujek mieszka w sąsiedniej wiosce i ma wystarczająco dużo miejsca. Ale coś trzeba zrobić z zakupionym domem, a rodzice nie mają pieniędzy. Więc połączyli mnie ze swoim pomysłem. Przypomnieli mi, że jestem ich córką. Że przez całe życie dbali o mnie jak o źrenicę w oku i niczego nie odmawiali. Więc teraz moja kolej. Mianowicie „mała” pomoc finansowa do czasu uregulowania sytuacji z ich nieruchomościami.