Innymi słowy, „ile pracowałeś, tyle zarobiłeś”. W dzisiejszych czasach ta formuła nie zawsze się sprawdza. Klasyczny robotnik może orać na trzy zmiany i dostać grosza, a kreatywna leniwa osoba trafi w dziesiątkę.

Mój mąż, świeć Boże nad jego duszą, był bardzo inteligentnym, uczciwym i pracowitym człowiekiem. Niestety odszedł od nas 14 lat temu. I od tego czasu nasza rodzina zaczęła mieć problemy. Igor zajmował dobre stanowisko w radzie miasta, był bardzo szanowaną osobą na swoim stanowisku. W tym celu za życia nasze państwo przydzieliło mu trzypokojowe mieszkanie w dobrej okolicy.

Nadal mieszkamy w tym mieszkaniu. Mam na myśli siebie i dwie córki: Olę i Monikę. Niestety tak się złożyło, że nie mogłam znaleźć pracy w ramach moich sił. W młodości udało mi się skończyć tylko szkołę średnią, a budżetowych miejsc na studia wyższe było za mało. Potem poznałam mojego przyszłego męża, więc absolutnie nie było czasu na naukę dobrego zawodu.

Cóż, przynajmniej ja, jako wdowa, miałam prawo do wsparcia finansowego. Mieszkaliśmy na nim przez jakiś czas. Potem dawny znajomy mojego męża załatwił mi pracę w biurze na pół etatu i finansowo trochę stanęłam na nogi. Szanuję mężczyzn, którzy cenią stare przyjaźnie.

Teraz mam 56 lat i mam nowy problem, o którym nawet nie myślałam

Moje córki stały się dorosłe i oczywiście mają już chłopaków. Starsza córka Ola postanowiła wyjść za mąż. Widziałam jej młodzieńca kilka razy i wydawał mi się całkiem dobrym facetem. Asystent stomatologiczny, z perspektywą zostania lekarzem. Może nie rozumiem niektórych codziennych spraw, ale leczenie moich zębów zawsze było bardzo drogie. Więc ta opcja bardzo mi się spodobała.

Ale znowu pojawiły się problemy. Najważniejszą z nich jest Alina, moja swatka. Dość osobliwa kobieta o szczególnym charakterze. Wszystkich wokół traktowała z nieskrywaną dumą i pogardą. Przynajmniej tak mi się wydawało. Spotkałam się z nią w kawiarni, aby omówić wszystkie kwestie związane ze ślubem. I powiem szczerze, że ta kobieta wie, jak wywrzeć presję moralną i znaleźć korzyści lepiej niż jakikolwiek mężczyzna.

Zaproponowała mi, że zapłaci za luksusowy ślub i wesele, ale w zamian ja mam przekazać młodym swoje trzypokojowe mieszkanie, w którym zostałam z młodszą córką. Mogę jeszcze sprzedać mieszkanie i za te pieniądze kupić sobie i młodszej córce kawalerkę, a młodym dwupokojowe mieszkanie.

Dla Aliny wydatek jest tymczasowy i zwróci się w ciągu kilku miesięcy, a dla mnie i młodszej córki, będzie to strata bezpowrotna. Podstępna baba dobrze wie, że nie będzie mnie stać na luksusowe wesele... Co mam zrobić?