Ale Łucja często była w złym humorze, co pogarszały niedawne urodziny, których jej synowie, już dorośli, żyjący własnym życiem, po prostu nie zauważyli. Niespełnione nadzieje na telefon lub wizytę dodawały jej dniom jeszcze więcej smutku.

Mąż Łucji, Piotr, był wspaniałym człowiekiem. Surowy, ale opiekuńczy. Nieustannie kręcił się wokół żony i dzieci, uwalniając ich od ciężkiej pracy zwykle przypisywanej kobietom w ich wiosce.

Był troskliwym ojcem dwóch synów i nieoczekiwanej córki, która urodziła się, gdy Łucja miała około 40 lat. Piotr zmarł, gdy najmłodsze dziecko miało zaledwie siedem lat, pozostawiając Walentynie opiekę nad sobą i dziećmi.

Pogrążona w smutku wdowa radziła sobie, pracując na kilku stanowiskach, by wychować i utrzymać dzieci

Gdy dorastali, jeden po drugim wyprowadzali się z małego wiejskiego domu. Na początku często odwiedzali dom swoich rodziców, ale później odstępy między wizytami wydłużały się i Valentina prawie nie pamiętała, kiedy ostatni raz widziała swoje dzieci.

W samotności często miała sny o Piotrze, które traktowała jako znak, że nadszedł jej czas. Przygotowując się na nieuniknione, Łucja schowała kosztowności i starannie zebrała swoje oszczędności, zostawiając je w kopercie, aby jej przyjaciółka mogła je łatwo znaleźć. Kiedy pewnego ranka Zuzanna przyszła do domu Łucji, dowiedziała się, że jej ukochana przyjaciółka nie żyje. Zadzwoniła do dzieci Łucji, aby przekazać im smutną wiadomość, ale dzieci nie przyszły na czuwanie przy trumnie matki, co jeszcze bardziej pogłębiło smutek Zuzy. W ciągu kilku dni Hanna, najmłodsze dziecko, przyjechała po klucze do rodzinnego domu, planując go wycenić i sprzedać.

Wchodząc do domu, ich oczom ukazał się uderzający widok: stosy skarpetek na drutach z imionami każdego z nich. Łucja robiła je sama, para skarpetek za każdą nieodebraną wizytę. Widok uświadomił im rzeczywistość ich zaniedbania, napełniając pokój żalem i wyrzutami sumienia. Decydując się nie sprzedawać domu, Stefan, najstarszy syn, przeszedł na emeryturę i przeniósł się tam, utrzymując go jako latarnię morską podczas rodzinnych spotkań. Chociaż żałowali, że nie odwiedzili matki, kiedy mieli okazję, mieli nadzieję, że odpokutują za winę, zachowując dom rodzinny i więzi, które stworzyła miłość ich matki.

Ciekawostka: Co widzisz na obrazku: tygrysa czy małpę? Odpowiedź wskaże, jaki masz charakter

Zerknij: Miała nadzieję, że poza miastem znajdzie szczęście: ale nawet tutaj moja córka mnie znalazła, chce zostawić swoje dzieci na kilka dni  

Nie przegap tego: Otworzyłam serce przed moją przyjaciółką, a ona mnie zdradziła. Po naszej rozmowie cała wieś znała moje sekrety