Dopóki nie poznała matki swojego wybranka. W rezultacie bajka przekształciła się w historię, kiedy teściowa oświadczyła, że jej wnuk to nie biologiczne dziecko jej syna.

NIE BIOLOGICZNY SYN

Szczerze mówiąc, zawsze marzyłam o założeniu rodziny. Wychowywała mnie tylko babcia, więc chciałam pełnej rodziny. Kiedy poznałam Jakuba, wiedziałam, że to jest ten człowiek. Spotkaliśmy się na uniwersytecie. Wkrótce zaczęliśmy się spotykać. Był bardzo troskliwy i miły. Wydawało mi się, że z takim człowiekiem moje życie będzie jak bajka.

Jednak na ostatnim roku studiów zaczęło się dziać coś dziwnego. Często uciekał, mówiąc o jakichś pilnych sprawach. Wydawało mi się, że nasz związek zaczyna się psuć. Ale nie chciałam go stracić, więc zapytałam go prosto, co się dzieje. Wtedy mi wszystko opowiedział.

Okazało się, że jego mama była przeciwna temu, aby poślubił kogokolwiek. Dlatego znalazła dla niego odpowiednią dziewczynę. Myślał, że mama żartuje, ale to była prawda. Kiedy powiedział, że chce mnie z nią zapoznać, wybuchł skandal. Dlatego był taki przygnębiony.

Śmiałe decyzje

Jednak Jakub zdecydował się nie ustępować. I tak oświadczył mi się. Wzięliśmy ślub, mimo wiecznych skandali z jego matką. Początkowo mieszkaliśmy osobno, ale potem zaczęły się problemy. Najpierw mąż miał wypadek, musieliśmy wydać wszystkie oszczędności na leczenie. A niedługo potem zaszłam w ciążę. Podjęliśmy decyzję o przeprowadzce do matki Jakuba. W końcu moja babcia mieszkała na wsi.

Wtedy skandale trochę ucichły, myśleliśmy, że wszystko się ułoży. Ale teściowa nawet ze mną nie rozmawiała. Kiedy spotkaliśmy się w mieszkaniu, tylko parskała i odchodziła. Ale cieszyła się, że jej syneczek teraz mieszka z nią. Najciekawsze zaczęło się, gdy urodził się nasz syn.

Kiedy po wypisie z szpitala przynieśliśmy malucha do domu, spojrzała na niego i demonstracyjnie krzyknęła:

"Dzięki Bogu! Jak dobrze. To na pewno nie jest to nie jest dziecko mojego syna!"

Straciłam mowę. Nawet od niej tego się nie spodziewałam.

To nie jest mój wnuk!

Ta historia trwała przez jakiś czas. Za każdym razem miała dowody. Albo dziecko miało nos z garbkiem, albo pieprzyka nie było w odpowiednim miejscu. Wytrzymałam to przez około dwa miesiące. Zarówno mój mąż, jak i ja wiedzieliśmy, że to wszystko są wymysły. Ale kropla drąży skałę. Dlatego zdecydowałam się na test ojcostwa, aby mój mąż na pewno nie miał żadnych wątpliwości.

Popularne wiadomości teraz

Smutek się zakorzenia; szczęście daje gałęzie. Osho

Sekret Ireny Kwiatkowskiej. Praktycznie nikt nie dowiedział się, co robiła kobieta w tajemnicy przed światem

Sensacyjne doniesienia o jednej z uczestniczek programu „Kuchenne rewolucje”. Mroczna historia z Podhala

Takie nieestetyczne plamki ma na ustach wielu z nas. W ten prosty sposób można sobie z nimi poradzić i pozbyć się na zawsze

Pokaż więcej

Oczywiście, test pokazał, że to jego dziecko. Wtedy teściowa trochę ucichła. Ale ciągle miałam wrażenie, że po prostu czeka na moment, kiedy będzie mogła mnie jeszcze czymś urazić.

Ostatnia kropla

W takiej atmosferze mieszkaliśmy dwa lata. Teściowa nadal ze mną nie rozmawiała, a wnuka wzięła na ręce najwyżej 10 razy. Ale nauczyłam się to ignorować. Ale parę miesięcy temu dowiedziałam się, że znów jestem w ciąży. Długo ukrywaliśmy to przed matką Jakuba. Ale takie rzeczy długo się nie ukryją. Kiedy jej powiedzieliśmy, wybuchła histerią. Wyjęła pieniądze z szuflady i podała mi je, mówiąc: "Błagam, przestań niszczyć życie mojemu synowi. Weź te pieniądze i pozbądź się dziecka".

Jej słowa dotknęły mnie głęboko. Ta kobieta przecież robi wszystko, aby zniszczyć moje marzenie o szczęśliwej rodzinie. Dla mojego męża to też był mocny cios. Dlatego po kilku dniach się wyprowadziliśmy, kiedy jej nie było w domu. Znowu wybuchła histerią. Teraz ciągle mi pisze, grozi. Mówi, że ukradłam jej syna. Podjęliśmy decyzję, że ani ja, ani dzieci nie będziemy z nią więcej utrzymywać kontaktu. Mąż będzie czasami do niej zaglądał, ale nie więcej.

Być może jesteśmy zbyt radykalni. W końcu babcia ma prawo widywać wnuki. Ale nie chcę niszczyć swojego życia przez nierozsądną kobietę. Czy postępujemy słusznie?