W końcu ile ona ma lat? Bardzo młoda, po co ten pośpiech? I po co od razu mieć dzieci? Czy ktoś mnie słuchał?

Kasia nawet nie zdążyła skończyć studiów - wyszła za mąż. Miała zaledwie dwadzieścia lat.
Zakochała się namiętnie w koledze ze studiów. Nie mogli bez siebie żyć. Co to był za pośpiech?

Nie zniechęcałam jej do tego związku, a na nocne wyjścia do niego pozwalałam, prosiłam, tylko żeby uważała. Po co ten ślub? Przecież jeszcze nic nie jest pewne

Anna ma dwie córki. Najmłodsza ma dopiero 15 lat, jeszcze nie skończyła szkoły, planuje studiować na uniwersytecie, nie chce jeszcze wychodzić za mąż - widzi doświadczenie swojej siostry. Smutne doświadczenie. Ich mieszkanie jest dwupokojowe. Siostry dobrze się ze sobą dogadywały. Rodzice mieszkali w drugim pokoju.

Ale Kasia wyszła za mąż.  Postanowili zamieszkać w jednopokojowym mieszkaniu Radka, podarowanym mu przez rodziców.

Swaci też nie byli zachwyceni małżeństwem syna.

- On też jest młody. Po co się żenić? Dawno nikt tego w tak młodym wieku nie robił. Wielu jego rówieśników wciąż bawi się komputerami. - powiedziała teściowa.

- Dopiero co dostał pracę, życia jeszcze nie widział. Dopiero co wyfrunął spod skrzydeł rodziców.

Niech przynajmniej nie mają od razu dzieci! - błagały obie przyszłe babcie. - Trzeba się przyzwyczaić do życia. Stworzyć normalną rodzinę.

Gdy tylko Kasia ukończyła studia, natychmiast urodziła. Miała 22 lata. W tej chwili dziecko ma już sześć miesięcy. Teraz przychodzi do domu rodziców, płacząc, mówiąc, że jest rozczarowana swoją rodziną, małżeństwem i ogólnie, że wszystko źle sobie wyobrażała.

Jej mąż odmawia zmywania talerzy, rozrzuca rzeczy, ma wszystkiego dość. On nie zamierza pomóc, ja sama kręcę się z synem od rana do wieczora, a mój mąż siedzi w telefonie. Nawet nie chce zmienić pieluch swojemu synowi. Brzydzi się.

- Co ty sobie myślałaś? Czego chciałaś? Porozmawiaj z nim! A może cię wyrzucił?

- Nie, nie wyrzucił. Chcę odejść. Rozmawiałam z nim, obiecał pomóc, ale wykorzystuje mnie jako służącą. Więc chodź, zabierz mnie do siebie. Mam dość.

Popularne wiadomości teraz

Znajdź węża ukrytego pośród żółwi. Mało kto zdaje ten test na spostrzegawczość

Miejsce spoczynku Marka Perepeczki niezwykle martwi fanów legendarnego aktora. Wygląda na to, że nikt nie troszczy się o jego stan

Rodzaj stopy jest ważny dla nas. Układ palców może nam wiele powiedzieć o człowieku

Sensacyjne doniesienia o jednej z uczestniczek programu „Kuchenne rewolucje”. Mroczna historia z Podhala

Pokaż więcej

Mieszkam z mężem i on zgodził się zabrać córkę. Obiecał pomóc. A ja zaczęłam mieć do niego pretensje. Gdzie Kasia ma się przeprowadzić? Wyrzucić młodszą siostrę czy wstawić łóżeczko do naszego pokoju? Wychowaliśmy własne dzieci.

"A z czego ty będziesz żyć? Za grosze z alimentów? Dzieląc pokój z siostrą? Po co ci to? Chciałaś wyjść za mąż, a ja cię ostrzegałam! Więc wracaj do męża i możesz dalej zbierać jego skarpetki i talerze.

Sama zdecydowałaś się na dziecko, moja swatka i ja ostrzegałyśmy cię, żebyś się z tym nie spieszyła. Jak długo to potrwa? Do zakończenia urlopu macierzyńskiego. Potem pójdziesz do pracy, będziesz mogła zarabiać, wynajmiesz własne mieszkanie. Jesteś mężatką. Jeśli twoja siostra wyjedzie na studia, będziesz mogła zająć jej pokój. Ojciec i ja chcemy żyć w spokoju."

- Jesteś bardzo surowa. Może powinnaś była się nad nią zlitować? - pyta przyjaciółka Anny.

- Przecież chodzi o twoją córkę. Może naprawdę cierpi. Powinnaś ją wspierać, wtedy będzie mogła liczyć na was z ojcem.

Słuchaj, nie przesadzaj! - Odradzałam jej wcześniejsze małżeństwo, ponieważ nie jest przystosowana do życia rodzinnego, a także zięć jest taki sam. Młody i niedoświadczony. Ale z nim można się dogadać. Jest wyrozumiały, spokojny, po prostu lekkomyślny. Można mu wszystko wytłumaczyć i poprosić o pomoc. Jakby mój mąż nie był taki. Przecież go wychowałam na nowo! Rodzina to nie tylko różowe okulary i kwiaty. Trzeba nad nią pracować.

Anna uważa, że ma dobrego zięcia. Nie krzywdzi córki, nie pije, nie bije. I nie zdradza. A nawet w takim przypadku Kasia sama byłaby sobie winna. To jej decyzja. Jej córka prowadzi normalne życie.

Tak więc dwoje nastolatków pobrało się, zanim zdążyli odpowiednio dorosnąć. Muszą dorastać razem, krok po kroku. Jeśli się nie dogadają - kiedy skończy się jej urlop macierzyński, pójdzie do pracy, pomożemy jej trochę i pozwolimy się rozwijać. Nie ma potrzeby wycierania jej smarków. Mój mąż mnie wspiera.

Niech dorastają, uczą się, zdobywają doświadczenie. Surowo? Ale za to prawda!

O tym pisaliśmy: "Pierwszy raz wyszłam za mąż, mając 44 lata. Był spokój, dopóki nie zjawiła się jego dorosła córka"

Moja sytuacja jest dość skomplikowana. Nie uważam się za starą, ale mam już prawie pięćdziesiąt lat i nie mam dzieci. Teraz już nie chcę. Po co skazywać dziecko na matkę, którą nawet dorośli będą nazywać babcią? Pogodziłam się z tym i jest dobrze.

Teraz jestem mężatką, pierwsze małżeństwo. Pobraliśmy się 5 lat temu, prawie natychmiast po tym, jak się poznaliśmy. Cóż, po co ciągnąć w naszym wieku? Mój mąż Mikołaj był już dwukrotnie żonaty, jestem jego trzecią żoną. Nie mówiąc już o tym, że od razu „wziął byka za rogi” i zaprowadził mnie do Urzędu Stanu Cywilnego.

Mieszkałam z mężem przez 8 długich lat. Na początku było bardzo dobrze...
Miłość, pasja, podróże. Umówiliśmy się, że nie będziemy się pobierać i zawsze będziemy młodzi duchem. W rzeczywistości wszystko okazało się nieco bardziej skomplikowane. Ten pierwszy uważał, że skoro nie jestem jego żoną, to zdrada nie jest uważana za zdradę…

Jest trochę starszy ode mnie, ale wciąż dobrze sobie radzi. Nie ma złych nawyków, prawie wszystkie jego włosy są zachowane, nie ma nawet "męskiego brzucha". Szczerze mówiąc, zaczęłam teraz rozumieć te młode kobiety, które uganiają się za starszymi mężczyznami. Nie odwracają się już za każdą spódnicą, można z nimi porozmawiać.

Chociaż Mikołaj był żonaty więcej niż raz, nigdy nie dorobił się fortuny. Dopiero niedawno wymieniliśmy kawalerkę na trzypokojowe mieszkanie. Moje beztroskie przedemerytalne życie nie trwało długo. Faktem jest, że pewnego wieczoru jego córka zadzwoniła. Nie wiem, czego potrzebowała ta dorosła kobieta, ale rozmawiali przez półtorej godziny. Potem dowiedziałam się, że to córka z drugiego małżeństwa, która poszła z matką na całość. Bardzo, bardzo bezczelna kobieta.

Jak się okazało, córeczka dorobiła się nieślubnego dziecka z żonatym mężczyzną i stała się samotną matką. Wymyśliła razem ze swoją matką, że namówi ojca do tego, aby pozwolił jej zamieszkać u nas z dzieckiem. Wcześniej, gdy gnieździliśmy się w kawalerce, jakoś nie miała powodu dzwonić, a gdy kupiliśmy trzypokojowe mieszkanie, nagle jej się przypomniało o istnieniu ojca. Nie mam nic przeciwko pomaganiu 30-letniej córce, ale nie chcę z nią mieszkać, nie zgodziłam się.

Mikołaj uszanował moje zdanie, tym bardziej że córka jest właścicielką niewielkiego domu na obrzeżach miasta. Gdy zaoferował córce umowę o wymianie mieszkania na domek, oznajmiła stanowczo, że woli wynajmować komuś domek za pieniądze. Wszystko wówczas było jasne...