- Jej dzieci pojawiały się stopniowo, wzięli mieszkanie w hipotece, najpierw czekali, kiedy zostanie zbudowany budynek. A teraz jest już gotowy, a oni nie chcą się wyprowadzić. Remonty, nowe meble i te wszystkie wymówki. Oczywiście jak już pralka, to droga. Już myślę, że się nie wyprowadzą.

Córka ma 32 lata. I nigdy w życiu nie widziała ojca...

- Wszystko było jak zwykle: młodzi ludzie spotykali się, myśleli o małżeństwie, a kilka tygodni przed ślubem on uciekł, mówiąc, że nie jest gotowy na coś takiego.

Okazało się, że dziewczyna była wtedy w ciąży. Urodziła córkę i samotnie wychowywała ją, dbając o jej edukację. Gdy córka wyszła za mąż, nie przestawała wspierać młodej rodziny, proponując im mieszkanie u siebie

"Oczywiście jak jest tak mało miejsca, to ciężko się żyje. Wszystko wszędzie, rzeczy dzieci, ich wózki. Dzieci spędzają noce w kuchni, jedząc wszystko. Mówię im, że powinny spać, a nie wyjadać w nocy z lodówki. Traktują dom jak lokatorzy i często się kłócą. Ale znoszę to wszystko, choć nie myślą o wyprowadzce"

Oczywiście żyło im się dobrze z matką. Mieli komu zostawić dzieci, kobieta lubiła gotować i utrzymywała porządek w domu.

"Kocham ich wszystkich, oczywiście, ale mam dość, bo nie mogę się nigdzie ruszyć"

Postanowiła porozmawiać ze swoim zięciem: "Kiedy nadejdzie czas na przeprowadzkę?"

- A on mi odpowiedział: "Mamo, ona nie chce się wyprowadzać, martwi się o ciebie. Jak mogę ją zostawić samą, co ona tu zrobi bez nas?" Byłam oszołomiona. Powiedziałam, żeby się wyprowadzili, bo ze mną wszystko będzie dobrze, nie ma o co się martwić.

Przeprowadzili się jednak, a Anna mogła cieszyć się długo oczekiwaną emeryturą...

- Co to było za szczęście, tego nie da się opisać słowami. Mieszkanie było takie spokojne, czyste i przytulne. Czekałam na tę emeryturę. Kiedy jest zła pogoda, nawet nie wychodzę na zewnątrz. Ale kiedy jestem w nastroju, wychodzę do sklepu, żeby kupić jakieś smakołyki i leżę, oglądając coś, relaksując się. Jedyną rzeczą, która mi przeszkadza, jest córka.

- Odbieram telefon, a ona mówi, że niedługo mnie odwiedzi, bo na pewno mam depresję - uśmiechnęła się Anna. Mówi "siedzisz w domu, nie masz pracy, wnuków, nic cię nie interesuje, dadzą ci jakieś tabletki i ci się poprawi".

Zaraz po przejściu na emeryturę córka zaczęła ją nękać ofertami pracy.

- Potrzebna jest sprzątaczka. Musisz pracować tylko cztery godziny dziennie. Idź i umyj podłogi, a reszta dnia będzie dla ciebie. To dwa tysiące miesięcznie, to dobry interes. - Nie potrzebuję żadnych podwyżek, mam wystarczająco dużo własnych pieniędzy. Miałam wiele ofert pracy. Powiedziałam jej, że nie chcę nigdzie pracować, chcę być w domu, pracowałam całe życie. Córka jednak nadal naciskała, abym poszła gdzieś dorobić.

Popularne wiadomości teraz

"Po uroczystości matka szczerze podziękowała zarówno jednej, jak i drugiej synowej. Ale żony braci nie były zadowolone z poziomu wdzięczności"

"Mój brat zaprosił nas na urodziny. Jego żona jest temu całkowicie przeciwna"

"Moja teściowa od lat rujnuje mi życie, a teraz ma w swoim życiu kogoś, kto rujnuje życie jej"

"Mężczyzna o siwych włosach nie odrywał od niej oczu. Gdy tylko zwolniło się miejsce w pobliżu Natalii, mężczyzna natychmiast usiadł obok niej"

Pokaż więcej

- Zawsze prosi o odwiedziny wnuków. Mówi, że tęsknią i czekają na mnie. Powiedziałam jej, że nie muszę zajmować się wnukami. Nie chcę ich odwiedzać i nie chcę sama przyjmować gości.

Córka przyniosła matce zestaw do haftowania. - Masz, haftuj, siedzisz i nic nie robisz.

Kiedyś uwielbiałam haftować, zawsze się do tego paliłam, teraz w ogóle nie mam na to ochoty. Wszystko jest już gotowe do kupienia, więc nie muszę siedzieć i dziergać. Poza tym, mój wzrok nie jest już zbyt sokoli. Córka umówiła mnie na wizytę okulistyczną, ale i tak nie poszłam.

Potem przyniosła mi akcesoria, żebym robiła na drutach coś dla wnuków. Poszłam na targ i kupiłam trochę, nie chciałam robić tego sama. A kiedy moja córka się o tym dowiedziała, bardzo się obraziła.

Nina bardzo martwi się stanem matki. Nic jej nie interesuje, po prostu leży i coś ogląda. A wszystko, co jej proponuje, ta po prostu odrzuca.

- Kupiła mi też bilety do teatru, bardzo drogie. Powiedziałam jej, żeby je zabrała, nigdzie się nie wybieram. Nie zabrała, a pieniądze poszły na marne. Moja córka znów się obraziła. Jak mam jej pokazać, że jestem zdrowa i chcę tylko odpocząć w spokoju i samotności na starość...?

O tym pisaliśmy ostatnio: "Mąż okazał się chciwym sknerą. Postanowiłam dać mu nauczkę"

Nigdy nie wiadomo, jakie wydatki pojawią się w przyszłości. Zdarzają się jednak również sytuacje, w których jeden z członków rodziny zaczyna potajemnie zbierać pieniądze od wszystkich. Czy to właściwe, gdy rodzina potrzebuje każdego dodatkowego grosza? Alina musiała się nad tym zastanowić, gdy podczas sprzątania znalazła skrytkę męża.

Mieszkali razem jako mąż i żona od 3 lat. 2 lata temu Alina urodziła córeczkę i była teraz na urlopie macierzyńskim. Tak się złożyło, że rodzina bardzo potrzebowała pieniędzy. Alina musiała liczyć każdy grosz, zanim poszła do sklepu po najpotrzebniejsze produkty.

Niestety, pensja męża nie wystarczała, Alina nie mogła pracować. A wszystkie zapasy i oszczędności szybko się wyczerpały po urodzeniu dziecka. W międzyczasie pojawiły się nowe wydatki i zmartwienia.

Pewnego dnia Alina robiła porządki w domu. Tym razem postanowiła zwrócić większą uwagę na trudno dostępne miejsca i nagle znalazła małą kopertę. Była zbyt gruba i ciężka na przypadkowy list. Poza tym, nikt w ich rodzinie nie pisał listów.

Alina otworzyła kopertę i westchnęła z zaskoczenia. W środku były pieniądze. Wyjęła je i przeliczyła. Wszystkie banknoty o dużym nominale, a suma wynosiła dziesiątki tysięcy.

Pierwszą myślą było pilne wybranie numeru do męża i zażądanie wyjaśnień. Jak mógł wstrzymywać pieniądze, wiedząc, w jakiej sytuacji znalazła się jego rodzina? W końcu Aliny nie było stać na zakup dodatkowej rzeczy na zimę. Po namyśle odłożyła kopertę na miejsce. Alina postanowiła sprawdzić, co dalej zrobi jej mąż.

Tego wieczoru poskarżyła się, że nie mają wystarczająco dużo pieniędzy na zakupy dla córki. Czy Waldek nie mógłby pożyczyć kilku tysięcy od swoich kolegów lub przyjaciół? A może mimo wszystko zostało im jeszcze trochę z zapasów?

Odpowiedział, że niestety w domu nie ma żadnych dodatkowych pieniędzy. Będziemy musieli poczekać do wypłaty. Ale jutro pożyczy pieniądze w pracy. Słysząc to, Alina znała już swoje najbliższe plany.

Następnego dnia wyjęła kopertę, włożyła dziecko do wózka i poszła na zakupy. Alina wróciła do domu ze stertą artykułów spożywczych z supermarketu, a także z rzeczami dla siebie i córki.

Kiedy Waldek wrócił do domu i zobaczył lodówkę pełną jedzenia i niewielki stos nowych ubranek dla dziecka, natychmiast rzucił się do miejsca, w którym przechowywana była koperta.

Alina patrzyła w milczeniu, jak jej skąpy mąż próbuje znaleźć swoją kopertę. A kiedy zdał sobie sprawę, że jego pieniądze zostały znalezione, zastanawiał się tylko, ile zostało z wydanej kwoty. Niewiele zostało. Prawdopodobnie, gdyby Alina nie była tak oburzona, zostałoby o wiele więcej.

Alina powiedziała mężowi o wstrzymaniu wypłaty pieniędzy. Ale on jakby nie słyszał jej słów. W odpowiedzi powiedział tylko, że każdy mężczyzna powinien mieć własną skrytkę. A Alina nie miała prawa z niej korzystać.

Uznał jej działania za naruszenie przestrzeni osobistej, a nawet wspomniał o możliwości rozwodu. Alina była zdesperowana. W ogóle nie rozumiała swojego męża. Ale nie chciała też rozwodu. Przynajmniej nie teraz.