Nie potrafię jej wytłumaczyć, że przyzwyczaiłam się do życia w pojedynkę i nie chcę już wychodzić za mąż. I w ogóle nie chcę wiązać się z mężczyzną.

Mam 46 lat. 16 lat temu zmarł mój ukochany mąż Andrzej. Kiedy umarł, moje życie zawaliło się w jednej chwili.

Mój Andrzej był wspaniałym mężem i ojcem! Zawsze wspierał mnie we wszystkim i pomagał mi. Byłam z nim taka szczęśliwa! Nasza córka Natasza miała wtedy 15 lat. Ona i ja wspierałyśmy się nawzajem, jak tylko mogłyśmy. Często wspominałyśmy, jak Andrzej dawał nam prezenty, organizował dla nas wakacje i pikniki, jak spędzałyśmy cudowne wakacje nad morzem.

Bardzo martwiłam się o Nataszę. Bałam się, że moja córka zamknie się w sobie, że nie będę w stanie zapewnić jej odpowiednich warunków do nauki, że nie będę w stanie dobrze jej ubrać.

Ale moja córka okazała się bardzo mądra i niezależna. Kiedy skończyła podstawówkę, poszła do technikum, a nawet zapisała się na dodatkowe kursy programowania: po prostu zawsze bardzo lubiła liczby.

Teraz Natasza bardzo dobrze zarabia na życie. Wyszła za mąż i ma dwójkę dzieci. Ona i jej mąż wiodą wspaniałe życie, a nawet mają możliwość podróżowania po świecie.

Ja też jestem zadowolona ze swojego życia. Mam wielu przyjaciół, z którymi jeździmy na wakacje. Lubię chodzić do teatrów i muzeów.

Myślę, że żyję pełnią życia. Ale moja córka tak nie uważa. Chce, żebym miała mężczyznę.


- Mamo, nie bądź już sama! Musisz poznać mężczyznę! Albo przynajmniej sprawić sobie psa!
- Mam kaktusa! To mi wystarczy!
- Mamo, o czym ty mówisz? Jak można rozmawiać z kwiatem? Musisz znaleźć sobie mężczyznę!

- Córeczko, jestem na to za stara! Nie potrzebuję tego wszystkiego!
- Aktorki i piosenkarki znajdują sobie młodych kochanków, są dużo starsze od ciebie! I to jest uważane za normalne! Nie jesteś stara! Chodźmy do salonu piękności. Zrobimy ci fryzurę i makijaż. Zrobię ci świetne zdjęcia i wrzucę na portal randkowy. Jesteś piękna! Nie zabraknie ci zalotników! - Moja córka zaproponowała mi to pewnego dnia.

Ale odmówiłam.

Teraz moja córka wyśmiewa się ze mnie. Mówi, że jeśli nie znajdę mężczyzny, przestanie przyprowadzać do mnie wnuki. A ja się śmieję. Wiem, że ona tylko żartuje.

W jakiś sposób moja córka nie chce zrozumieć, że jest mi dobrze tak, jak jest. Czuję się dobrze sama ze sobą i nikogo nie potrzebuję. Jestem całkowicie szczęśliwa.

Popularne wiadomości teraz

„Jeśli przyniesiesz to jeszcze raz, nakarmię cię tymi słodyczami razem z pudełkiem”: nie wytrzymałam

Starsza kobieta codziennie przychodziła na plażę, wpatrując się w przepływające statki. Pewnego dnia zebrałam się na odwagę i podeszłam do staruszki

Mickey Rourke zapisał cały swój majątek Ukraińcowi: „To dla mnie najważniejsza osoba na świecie”

Tak wyglądał proces beatyfikowania świętego Jana Pawła II. Teraz znajduje się w wyjątkowym miejscu

Pokaż więcej

Ale sześć miesięcy temu wszystko w moim życiu się zmieniło...
Pewnego dnia wychodziłam z teatru i w jakiś niezręczny sposób potknęłam się i skręciłam nogę. Bardzo mnie bolała, nie mogłam nawet zrobić kroku. Ból doprowadzał mnie do płaczu.

Podszedł do mnie młody mężczyzna i pomógł mi. Zabrał mnie swoim samochodem do szpitala, gdzie zrobiono mi prześwietlenie i założono ciasny opatrunek. Od tego czasu Szymon i ja zaczęliśmy się spotykać. Jest 12 lat młodszy ode mnie, ale jesteśmy razem bardzo szczęśliwi.

Jeździmy razem na wakacje i odwiedzamy różne ciekawe miejsca. Ale nie wierzę, że nasz związek potrwa długo, więc nie mówię jeszcze o tym mojej córce. I wyobrażam sobie, jak bardzo byłaby zaskoczona. I może nawet będzie z tego powodu szczęśliwa. W końcu moja córka mnie kocha i chce, żebym była szczęśliwa.

O tym pisaliśmy ostatnio: Od jak dawna myślę o tym, co jeszcze muszę zrobić, aby nauczyć synową należytego dbania o rodzinę?

Nie ingeruję w rodzinę syna, tylko obserwuję, bo uważam takie zachowanie za niewłaściwe z mojej strony. Przede wszystkim boję się skrajności, jeśli dzieci się rozproszą lub ciągle przeklinają.

Mój syn ożenił się z Magdą, kiedy był jeszcze studentem. Na początku oczywiście mieszkali z nami. Pomagaliśmy, jak mogliśmy, rodzice synowej również nie pozostawali w tyle w pomaganiu. Zrozumieliśmy, że dzieci muszą ukończyć studia.

Kiedy dowiedzieli się, że w młodej rodzinie pojawi się maleństwo, żona syna nalegała na przeprowadzkę do rodziców. Pomoc matki przy dziecku była dla niej ważniejsza i potrzebna niż moja. To zrozumiałe, nikt się nie sprzeciwił. Razem z mężem nadal pomagaliśmy: pieniędzmi, jedzeniem i wszystkim, co było potrzebne.

Dziś dzieci mieszkają we własnym mieszkaniu...
Regularnie spłacają kredyt, nawet przed terminem spłaty, chcą szybko wykupić metry kwadratowe. Brawo, wspieramy ich. Oboje pracują, wnuczek jest w przedszkolu. Ostatnio zaczęłam zauważać, że mój syn często przychodzi do mnie na obiad. Czasami wracają z wnuczkiem na kolację. W zeszłym tygodniu przyszedł smutny, nic nie mówił, a potem jadł i stał się radosny.

Przytulił mnie i pocałował na pożegnanie. Oczywiście bardzo się cieszę, że tak mnie traktuje. Z drugiej strony, co się dzieje? Nie robiłam nic specjalnego, po prostu nakarmiłam syna, zapytałam, jak się czuje. Nie wchodzę do jego duszy z pytaniami, czego chce i co uważa za stosowne - powie sam.

To niepokojące, że nie traktuje tak swojej żony. Ma teraz własną rodzinę, to z Magdą powinien mieć taki związek, ciepły i ufny. Dobrze, że biegnie do mnie, a nie do innej kobiety. Złe jest to, że pogarszają się relacje z żoną. Mogę to wyczuć.

Mam dobrą przyjaźń z moją synową. Przez lata, kiedy była żoną mojego syna, nie wnikałam w jej duszę z moimi radami. Nie chcę, żeby kłóciła się z mężem, rozumiem, że są dorośli i znajdą wyjście z każdej sytuacji. Osobiście nie będę powodem ich kłótni. Boję się, że później zabierze też wnuka, nie pozwoli mu się z nim porozumieć.

I ogólnie jestem pewna, że dobrze wychowaliśmy naszego syna, aby mógł sam to rozgryźć. Chcę z nią porozmawiać, jak matka z córką, zapytać, co się dzieje w ich rodzinie, może to wina mojego syna? Ale się boję. Jej własny syn dorasta, nie będzie miała czasu mrugnąć, bo sama zostanie teściową.

Synowa częściej odwiedza swoich rodziców, niż mnie, co jest zrozumiałe, ale czy tam znajduje pomoc w rozwiązaniu problemów? Ona ma wojowniczy charakter, więc każde moje pytanie może skończyć się awanturą. Nie wiem, co robić...