Stało się to przez przypadek, w centrum handlowym, gdzie przyszedłem w dzień wolny, żeby kupić nowe ciuchy i po prostu odpocząć.

Po spacerze po butikach postanowiłam napić się kawy i coś zjeść i do tego wybrałam pojedynczy stolik w przytulnym kąciku.

Usiadłam, rozejrzałam się i wtedy zobaczyłam Tomka, który wchodził po ruchomych schodach w objęciach z jakąś cycatą dziewczyną. Śmiali się i wymieniali lekkie pocałunki, które wystarczyły, aby zrozumieć, jaka była między nimi relacja.

Najbardziej obrzydliwe i podłe było to, że w domu czekała na niego w tym czasie moja siostra, zapewne smażąc jego ulubione naleśniki i jęcząc, co jakiś czas trzymając się za swój ogromny brzuch, w który kopały bliźniaki. Postanowiłam zadzwonić do siostry

- Cześć, Marysia. Jak się masz?

- Och, nie pytaj. Chciałabym jak najszybciej wypuścić tych piłkarzy na wolność, nie mam już siły.

„Połóż się i odpocznij” – westchnęłam, patrząc, jak Tomek i jego przyjaciółka znikają za rogiem.

- O czym mówisz! Zaraz przyjdzie Tomuś, robię mu pizzę.

No tak, więc nie naleśniki, tylko pizza, ale istota pozostała ta sama. Podczas gdy jej mąż dobrze się bawi, moja niezdarna, ufna siostra zapewnia mu pyszności.

- Dlaczego dzwonisz? Coś się stało?

„Nie, po prostu tak” – skłamałam. - Chciałam wiedzieć, jak sobie radzisz.

„Tak, wszystko w porządku” – powiedziała radośnie Marysia, ale już wiedziałam, że tak nie jest.

„Dobrze, siostra, zadzwonię później” – pospieszyłam się z nią pożegnać, a potem pobiegłam za Tomkiem.

Popularne wiadomości teraz

Mickey Rourke zapisał cały swój majątek Ukraińcowi: „To dla mnie najważniejsza osoba na świecie”

Wielki smutek w życiu legendarnej gwiazdy polskiej estrady. Pewna sprawa uniemożliwia jej powrót do scenę

Komu skradł serce Bogusław Linda? To był najgorętszy i najgłośniejszy romans na początku lat 80

Mały tygrys odrzucony przez matkę znalazł swojego najlepszego przyjaciela ... szczeniaka. Internauci byli zdziwieni

Pokaż więcej

Nie od razu znalazłam parę i myślałam, że już wyszli, ale przypadkowo zauważyłam ich w sklepie z telefonami komórkowymi.

Dziewczyna, piszcząc z radości kręciła w dłoniach nowiutki telefon, a on sfinalizował zakup i uśmiechnął się z zadowoleniem. Podeszłam i wyrwałam drogi gadżet z rąk jego kochanki.

- Witaj, szwagier. Zaskoczony? I ja też! Och, kupiłeś telefon dla swojej żony! Dobry chłopak!
Tomek, trzeba mu przyznać, szybko się pozbierał, ale dziewczyna się ode mnie odsunęła.

„Wszystko źle zrozumiałaś” – ten bezczelny mężczyzna rozciągnął usta w uśmiechu. - Właśnie pomogłem koleżance wybrać telefon. Więc to nie jest prezent dla Marysi.

Nie zamierzałam się jednak poddać i ponownie go zaatakowałam:

- Tylko mnie nie nabieraj! Widziałam, jak się z nią całowałeś! Jak ci nie wstyd?

Tomek chwycił mnie za łokieć i wyciągnął z salonu, po czym syknął mi prosto w twarz:

- To nie twoja sprawa, rozumiesz? Tak, trochę się zabawiłem, i co? Spróbuj powiedzieć Marysi. Jeśli coś stanie się dzieciom, to wszystko będzie twoja wina!

Byłam na niego zła jak cholera, ale nie mogłam nic zrobić, bo siostra nigdy nie była w dobrym zdrowiu. Nie daj Boże, aby poród zaczął się wcześniej, naprawdę nigdy sobie tego nie wybaczę.

Wieczorem Maria zadzwoniła do mnie i zaczęła podekscytowana opowiadać, jak troskliwy jest jej mąż. Wrócił do domu z kwiatami i ulubionym ciastem. Co za wspaniały facet!

Westchnęłam cicho:

- Tak, siostro, wygląda na to, że naprawdę masz szczęście.

Co mogłam jeszcze powiedzieć? Że tort kupił za pozostałe pieniądze po zakupie telefonu? Oczywiście, że milczałam.

Bliźniaczki miały trzy miesiące, gdy Maria dowiedziała się o zdradzie Tomka. A wszystko wydarzyło się w banalny sposób: ta sama dziewczyna zadzwoniła do niej i powiedziała, że ​​sypia z jej mężem od sześciu miesięcy.

Dodała też, że ja jestem świadoma wszystkiego. Skandal, który wywołała Marysia, był jak huragan. Moja siostra o wszystko obwiniała nie tylko Tomka, ale także mnie. Musieliśmy wezwać pogotowie, a ona została zabrana do szpitala.

Jej mleko zanikło i dzieci trzeba było przejść na sztuczne karmienie. Tomek, który nie spodziewał się takiej reakcji, bardzo się przestraszył i zdołał wybłagać u żony przebaczenie.

Ale mi nie wybaczyła. Nie chce się ze mną widzieć ani rozmawiać. I nie rozumie, że po prostu nie miałam innego wyjścia.

O tym pisaliśmy ostatnio: "Mąż po 50-tce kompletnie zwariował": Postanowił zamieszkać z młodą kobietą w mieszkaniu, które kupiliśmy dla córki

Co zrobić, jeśli mąż nagle zakochał się w innej kobiecie i postanowił opuścić rodzinę u schyłku lat? Czy warto próbować go zatrzymać? A może po prostu zaakceptować wszystko takim, jakie jest i zaufać dyktatowi losu?

Z takim problemem musiała zmierzyć się 52-letnia Teresa
Do niedawna uważałam się za prawdziwą szczęściarę. Miałam piękną dorastającą córkę, mój staż małżeński wynosił prawie 20 lat. Mój mąż był zawsze troskliwy i opiekuńczy. Gospodarstwo domowe było dobrze zorganizowane, cele były ustalone, ogólnie wszystko było tak, jak powinno być....

Całe życie oszczędzaliśmy z mężem na mieszkanie dla córki, odmawiając sobie wszystkiego. Chociaż nie musieliśmy być biedni, ale nie było specjalnej okazji, aby się rozpieszczać.

Jeśli wyjeżdżaliśmy na wakacje, to na wieś. Jeśli potrzebowaliśmy nowych ubrań, kupowaliśmy je na targu. I po prawie dwóch dekadach ciężkiej pracy i oszczędzania, nasze marzenie się spełniło - klucze do naszego ukochanego mieszkania były w naszych rękach.

I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jedna rzecz. Po pięćdziesiątce mój mąż kompletnie postradał zmysły - postanowił zamieszkać z młodą kobietą w mieszkaniu, które kupiliśmy dla naszej córki. Widać nagle obudziły się w nim uczucia!

"Zakochany", mówi, "jak chłopak". "Przepraszam, kochanie, nic na to nie poradzę. Próbowałem się pozbierać, nie chciałem zrujnować rodziny. Ale nie chcę już oszukiwać ani siebie, ani ciebie. Jestem ci wdzięczny za te wszystkie lata, ale teraz kocham kogoś innego". To był koniec.

Nie rozpaczałabym zbytnio, życie mnie zahartowało, w moim wieku jestem gotowa na wszystko. Ale fakt, że mój mąż postanowił sprowadzić nową dziewczynę do mieszkania, które zostało kupione dla jego córki, po prostu wybił mi grunt spod nóg ...

Jak można wziąć i skreślić wszystko za jednym zamachem, a nawet zabrać mieszkanie córki w tym samym czasie? Gdzie jest jego sumienie? Czy jego osobiste szczęście jest mu droższe niż własna córka?

Co ja mam teraz zrobić? Zmarnowałam całą swoją młodość dla tego mieszkania. Pracowałam długie noce bez wystarczającej ilości snu... I po co? Co sądzisz o tej całej sytuacji?