Pawełek nie mógł zrozumieć, dlaczego tak długo nic nie wiedział. Więc postanowiłam po prostu powiedzieć mu prawdę.

„Babcia nie lubiła Twojego taty i zabroniła nam się widywać. A kiedy potajemnie pobraliśmy się, po prostu przestała się z nami komunikować. Dręczyło mnie to przez wiele lat, ale nie odważyłam się do niej zadzwonić. A teraz zdałam sobie sprawę, że czas leci za szybko. Kiedy dowiedziała się o tobie, zaprosiła cię na całe lato. Czy chciałbyś iść?" – zapytałam drżącym głosem.

Widać było, że syn jest w zakłopotaniu. Nie wiedział, jak się zachować ani co odpowiedzieć. Dałam mu czas na zastanowienie, a wieczorem powiedział, że jest gotów spróbować. Prawdopodobnie Pawełek nie bardzo chciał spędzić 3 miesiące słonecznego lata w upalnym mieście wśród betonowych bloków. A ogólnie lubił wszystko nowe i nieznane.

Po kilku dniach zawiozłam syna do babci. Bałam się tego momentu, bo przecież tyle lat jej nie widziałam... Wyglądała bardzo zmęczona i postarzała się. Włosy posiwiały, w oczach pojawiła się melancholia, a ręce stały się szorstkie od ciągłej pracy. Podczas gdy rozmawiałam z nią, Pawełek badał podwórko. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było zapoznanie się z pieskiem oraz kotem o imieniu Puch.

Pawełek bardzo przywiązał się do zwierząt. Kiedy babcia nie patrzyła, kot o imieniu Puchatek wspinał się na łóżko chłopca i kładł się na jego klatce piersiowej. Babcia bardzo się martwiła, bała się, że nie będzie w stanie nawiązać kontaktu z wnukiem. Ale Pawełek pomagał jej we wszystkim i był dla niej bardzo miły.

Lato przeleciało jednym tchem. Kiedy z mężem przyjechaliśmy po syna, on siedział w objęciach z kotem, a pies leżał u jego stóp. Syn wyglądał na bardzo zdenerwowanego i prawie płakał.

I wtedy doszło do szczerej rozmowy. Rozmawiał mój mąż i moja mama. Chyba nigdy nie widziałam go tak zakłopotanego i szczęśliwego jednocześnie. Na koniec mama rozpłakała się i przytuliła nas. I nie żartowała w sprawie pieska i kotka, gdy powiedziała, że jej wnuk może wrócić z nimi do domu. I nie przeszkadzało mi to z mężem, bo zawsze marzyłam o zwierzaku.

Oczy synka błyszczały i napełniały się łzami. Nie mógł nawet o czymś takim marzyć. Mama ucałowała każde z nas na pożegnanie i mocno przytuliła męża. Niezauważona wsunęła mi do kieszeni kopertę z pieniędzmi, znalazłam ją już w domu. Najwyraźniej mama czuła, że ​​koniec jest bliski...

Wracaliśmy w piątkę do domu i jestem pewna, że każdy z nas pomyślał, że życie zmieniło się raz na zawsze. Poczułam ciepło na sercu i smutek jednocześnie. „Ile lat, kochanie, ile lat...” szepnęłam i zaczęłam płakać.

1 września syn wrócił ze szkoły bardzo zadowolony. „Dzisiaj pisaliśmy esej o tym, jak spędziliśmy lato. Napisałem historię o mojej babci, najlepszej babci na świecie!” - zająknął się mój syn, a ja znowu płakałam...

O tym pisaliśmy ostatnio: "Mąż po 50-tce kompletnie zwariował": Postanowił zamieszkać z młodą kobietą w mieszkaniu, które kupiliśmy dla córki

Co zrobić, jeśli mąż nagle zakochał się w innej kobiecie i postanowił opuścić rodzinę u schyłku lat? Czy warto próbować go zatrzymać? A może po prostu zaakceptować wszystko takim, jakie jest i zaufać dyktatowi losu?

Z takim problemem musiała zmierzyć się 52-letnia Teresa
Do niedawna uważałam się za prawdziwą szczęściarę. Miałam piękną dorastającą córkę, mój staż małżeński wynosił prawie 20 lat. Mój mąż był zawsze troskliwy i opiekuńczy. Gospodarstwo domowe było dobrze zorganizowane, cele były ustalone, ogólnie wszystko było tak, jak powinno być....

Popularne wiadomości teraz

„Jeśli przyniesiesz to jeszcze raz, nakarmię cię tymi słodyczami razem z pudełkiem”: nie wytrzymałam

Prosty sposób na załatanie dziury w ubraniach bez użycia igły i nici. Mało kto wie o tym triku

Takie nieestetyczne plamki ma na ustach wielu z nas. W ten prosty sposób można sobie z nimi poradzić i pozbyć się na zawsze

Mały tygrys odrzucony przez matkę znalazł swojego najlepszego przyjaciela ... szczeniaka. Internauci byli zdziwieni

Pokaż więcej

Całe życie oszczędzaliśmy z mężem na mieszkanie dla córki, odmawiając sobie wszystkiego. Chociaż nie musieliśmy być biedni, ale nie było specjalnej okazji, aby się rozpieszczać.

Jeśli wyjeżdżaliśmy na wakacje, to na wieś. Jeśli potrzebowaliśmy nowych ubrań, kupowaliśmy je na targu. I po prawie dwóch dekadach ciężkiej pracy i oszczędzania, nasze marzenie się spełniło - klucze do naszego ukochanego mieszkania były w naszych rękach.

I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jedna rzecz. Po pięćdziesiątce mój mąż kompletnie postradał zmysły - postanowił zamieszkać z młodą kobietą w mieszkaniu, które kupiliśmy dla naszej córki. Widać nagle obudziły się w nim uczucia!

"Zakochany", mówi, "jak chłopak". "Przepraszam, kochanie, nic na to nie poradzę. Próbowałem się pozbierać, nie chciałem zrujnować rodziny. Ale nie chcę już oszukiwać ani siebie, ani ciebie. Jestem ci wdzięczny za te wszystkie lata, ale teraz kocham kogoś innego". To był koniec.

Nie rozpaczałabym zbytnio, życie mnie zahartowało, w moim wieku jestem gotowa na wszystko. Ale fakt, że mój mąż postanowił sprowadzić nową dziewczynę do mieszkania, które zostało kupione dla jego córki, po prostu wybił mi grunt spod nóg ...

Jak można wziąć i skreślić wszystko za jednym zamachem, a nawet zabrać mieszkanie córki w tym samym czasie? Gdzie jest jego sumienie? Czy jego osobiste szczęście jest mu droższe niż własna córka?

Co ja mam teraz zrobić? Zmarnowałam całą swoją młodość dla tego mieszkania. Pracowałam długie noce bez wystarczającej ilości snu... I po co? Co sądzisz o tej całej sytuacji?