Nie trzeba dodawać, że jest przyzwyczajona do zdmuchiwania z niego kurzu, a mój wygląd był postrzegany w czarnym świetle. Choć tego nie okazywała. To znaczy, nie dało się wyczytać z jej twarzy, że mnie nie lubi. Więc się nie stresowałam.

A ona, jak to się mówi, "robić dobrą minę do złej gry". W końcu Teresa jest intelektualistką swojego pokolenia, a ja jestem bezdomnym wieśniakiem...

Nie, mam rodziców, ale według matki mojego męża, są niczym przy niej. Tak jak ja. Teresa chodzi do teatru, do konserwatorium, a my nad jezioro i do lasu na grzyby. Różnica jest oczywista.

Ma zwyczaj przyjeżdżać do nas na kilka dni specjalnie po to, by "zaopiekować się synem". Robi mu owsiankę, sałatki, zupy. Wszystko bardzo zdrowe, oczywiście, ale okropnie niesmaczne. I nie ma sensu udowadniać, że lubi mój barszcz, gulasz i inne dania.

No dobrze, zostawmy to! Arek nie jest małym chłopcem i sam wymyśli, co zjeść. Najgorsze jest to, że ona zawsze szuka u mnie brudu. A jej słynne "Szkoda, że nie posprzątałaś, zanim tu przyszłam" jest normą. Znoszę to z szacunku dla męża.

Aż do ostatniego razu, kiedy Teresa powiedziała to samo, mimo że w tym momencie mieliśmy gości - kolegów mojego męża i ich małżonki. O mało nie zapadłam się pod ziemię ze wstydu. Próbowałam się wykręcić żartem, ale wyszło jeszcze głupiej

Tydzień później namówiłam męża, żeby zabrał mnie do swojej matki, tym bardziej, że mój plan zemsty był już gotowy. Zaczęłam od samego progu. Zobaczyłam odrobinę kurzu przy półce na buty i syknęłam z udawanym przerażeniem:

-Nigdy nie sądziłem, że tak mieszkasz! Myślałam, że wszystko jest idealnie czyste i pachnie chlorem. Nawet nie myjesz podłóg. Wszędzie jest zadeptane! I piasek w wejściu.

Ku mojej radości ona miała wtedy koleżankę i obie patrzyły na mnie zdziwionymi oczami. Ale postanowiłam się nie poddawać.

-Fuj, twoje szklanki są brudne! - powiedziałam do teściowej i wzięłam szklankę z rąk jej przyjaciółki. - Czekaj, nie pij jeszcze. Najpierw ją umyję. I karafkę też. A w ogóle, Teresko, w naszej wsi w chlewie świnie żyją czyściej. Tak nie można! Gdzie twój mop i szmaty? Ja wszystko umyję.

Naprawdę zaczęłam sprzątać, chociaż mieszkanie było w porządku, jak i moje. Ale zemsta to zemsta. Koleżanka Teresy szybko wyszła, teściowa zamknęła się w sypialni i tam wybuchła płaczem. Ale ja jestem twardą babką. Dałam jej więc czas na wypłakanie się, po czym poszłam i zawołałam ją na herbatę.

Potem porozmawiałyśmy. Nie mogę powiedzieć, że od razu się pokochałyśmy, ale zawarłyśmy rozejm. Mam nadzieję, że będzie trwał długo. O tym pisaliśmy ostatnio: Irek nie patrzył na Alę, był zajęty studiowaniem zawartości torby: "Jak mogłaś kupić majonez, rodzina nie powinna tego jeść"

Irek wydawał jej się niezwykły! Ciekawe, że ma nietypowe zainteresowania, uprawiał jogę i uczył fitnessu. Poznali się na jednym ze szkoleń. Ala jest zwyczajną dziewczyną, więc przyciągnęła ją tajemnicza postać Irka. Poprosił ją, żeby zabrała trochę jedzenia, idąc do niego na randkę. Nie zauważyła w tym nic złego. Poszła do sklepu i kupiła to, co jej zdaniem pasowało na romantyczną randkę.

Popularne wiadomości teraz

"Zmieniłaś mężczyznę w kurę domową", krzyczy mama

Historia górnika, którego odnaleziono żywego 17 lat po zawaleniu się kopalni

Tancerz powinien mieć nienaganną sylwetkę, prawda? Ten mężczyzna kompletnie temu przeczy, a mimo to jest znakomity w tym, co robi

Tak wyglądał proces beatyfikowania świętego Jana Pawła II. Teraz znajduje się w wyjątkowym miejscu

Pokaż więcej

Podchodzi do wejścia, naciska domofon, wchodzi na trzecie piętro i dzwoni do drzwi. Ukochany pocałował ją i wziął torbę.

- Wow! Ile tam jest jedzenia...

- Nic takiego.

Rozebrała się i pokazała zapierający dech w piersiach strój. Tylko że Irek nie patrzył na Alę - był zajęty studiowaniem zawartości torby. Wyjął wino i spojrzał na Alę z niezrozumieniem. Skrzywiła się pod jego pełnym dezaprobaty spojrzeniem. Następnie zadała pytanie:

- Co się stało?

- Słuchaj, myślę, że ty i ja omawialiśmy ten temat.

- Tak, mamy randkę!

- Czy to powód do picia alkoholu? Wyjaśniłem ci, jakie to szkodliwe. - Zostawił butelkę na podłodze. - Daj to komuś jutro.

Ala poczuła się zawstydzona. Nie oszczędzała na winie i brała to, co było droższe. To jest złe? Następnie kontynuowali porządkowanie zakupów. Irek wyjął ser i kiełbasę z majonezem. Wyglądał na zaskoczonego.

- Boże, jestem zszokowany.

- Słuchaj, jeśli nie chcesz, nie jedz. Ja zjem... – zażartowała dziewczyna.

- Ty? Naprawdę myślałaś, że spokojnie będę patrzył, jak się znęcasz nad własnym organizmem? Nawet nie wiem... No cóż, ser - robi się go z mleka, prawda? A mleko to trucizna! W kiełbasie jest mięso... A ja nawet nie rozumiem majonezu... Kto może to dobrowolnie jeść???

- I co - majonez też jest niedobry? Nawet z kanapką? Jeśli nie chcesz, nie jedz.

- Kanapki z majonezem i kiełbasą? A rano może masz ochotę na bułkę i herbatę? Wiesz, pora na ciebie. Zrujnowałaś mój nastrój. I zabierz ze sobą te bzdury.

Irek wyprowadził dziewczynę i wręczył jej zakupy. Ledwo miała czas się ubrać. Następnie mężczyzna zamknął drzwi tuż przed jej nosem. Ala stała w wejściu zszokowana. Kto by pomyślał, że mężczyzna ukarze się przed nią w takim świetle. Dobrze, że od razu zostało to wyjaśnione. Przynajmniej nie zmarnuje na niego czasu, a plusem jest to, że miała już zrobione zakupy!