Do takich wniosków doszły córki seniorki i ich zachłanni mężowie. 

Jej córki, Irena i Iga, rzadko odwiedzały matkę. Zwykle wtedy, gdy trzeba było gdzieś ulokować znajomych na jakiś czas.

Czasami w mieszkaniu matki było nawet dziesięciu takich znajomych. Podobnie było z domkiem na wsi.

Irena i Iga wyszły za mąż już dwukrotnie i za każdym razem poniosły porażkę. Teraz obie są w trzecim małżeństwie. Nie mają dzieci.

Zarówno mieszkanie, jak i domek letniskowy, o których marzyli Iga i Irena, Janina odziedziczyła po swoim drugim mężu, którego poślubiła dziesięć lat temu.

Potem zamieszkała z nim, zostawiając córkom trzypokojowe mieszkanie, jednak kobiety sprzedały je.

Za zarobione pieniądze każda kupiła jednopokojowe mieszkanie, w którym teraz mieszkały razem z mężami.

Niedawno Irena i Iga zaczęły mieć ochotę na domek na wsi i mieszkanie matki. Chciały użyć podstępu, aby skłonić ją do udzielenia im pełnomocnictwa w sprzedaży i zagarnąć wszystko dla siebie - ciężko będzie sprzedać mieszkanie z matką w środku, więc powiem jej, że zamelduję ją u nas - powiedziała szyderczo Irena.

Ugodowa i naiwna Janina, dała córkom pełnomocnictwo, wierząc w ich intencje, by kupić mniejsze mieszkania dla wszystkich w jednym miejscu, aby mieć do siebie blisko.

Stwierdziły, że chcą mieć matkę pod opieką, więc starzejąca się Janina zgodziła się na takie rozwiązanie.

Córki i zięciowie, czując już majątek w dłoniach, postanowili wyjechać na cały miesiąc wakacji do ciepłych krajów.

Przebalowali wszystkie swoje oszczędności, wiedząc, że ich plan na wzbogacenie udał się w stu procentach.

W końcu Iga zabrała matce wszelkie dokumenty i akty własności... - Nic bez nich nie zrobi - śmiała się z naiwności matki.

Popularne wiadomości teraz

"Moja siostra narzekała, że mama nie może uzyskać ode mnie żadnej pomocy": Teraz mnie rozumie

"Jadąc na porodówkę, myśleliśmy, że będziemy mieli tylko jedno dziecko, a nie od razu trójkę przyprowadzimy do domu"

"Bardzo dziękuję mojej sąsiadce. Namówiła mnie do zabrania dziecka, które oddałam do domu dziecka"

Teściowa żartuje z synowej, a ta nie rozumie jej humoru: "Moja synowa w ogóle nie ma poczucia humoru, cokolwiek powiem, od razu się obraża"

Pokaż więcej

Jednak, gdy wszyscy wrócili z wakacji, okazało się, że matka sama poradziła sobie ze sprzedażą majątku, bez czekania na powrót swoich "pełnomocników".

Byli zszokowani liścikiem, jaki znaleźli w mieszkaniu, które niedługo już miało mieć wymienione zamki w drzwiach - kochani, wszystko sprzedałam sama, dziękuję za dobre chęci, poleciałam na wakacje, więc na mnie nie czekajcie - napisała lakonicznie Janina.

Okazało się, że sąsiad z piętra, widząc jej zamyślenie, zapytał, czy może w czymś jej pomóc, a że Janina miała złe przeczucia, powiedziała o wszystkim Piotrowi.

Ten ostrzegł kobietę, dostrzegając brutalny podstęp jej krewnych i stwierdził, że wykupił już wszystkie mieszkania na tym piętrze, poza jej lokalem.

Zaproponował za niego dobre pieniądze i zadeklarował kupno domku na wsi. Janina znała Piotra od lat. Ten szpakowaty 60-latek podkochiwał się w niej od lat, dlatego traktował ją zawsze z serdecznością.

Młodzi byli wściekli, bo przebimbali wszystko, co mieli, licząc na nowy początek i nie mieli pojęcia, dokąd i z kim wyjechała ich matka z "ich" pieniędzmi.

Janina i Piotr wyjechali z kraju i osiedlili się we Włoszech, gdzie ostatnimi laty, wiele pięknych posiadłości stoi pustych... Piotr miał już na nie plany.