Od tego momentu mama zapomniała o moim istnieniu, a moje relacje z nią ustały. Żyłam jak maszyna, sama chodziłam do szkoły, odrabiałam lekcje, czasem gotowałam, bo mama była zajęta tylko synem.

Żyłam w oczekiwaniu na lato, żebym mogła pojechać do babci na wieś, gdzie wiedziałam, że jestem kochana i oczekiwana.

Gdy tylko Szymon został przywieziony ze szpitala położniczego, cały mój świat wywrócił się do góry nogami. Tata nie zwracał na mnie większej uwagi, rzadko go widywałam.

Przychodził z pracy kiedy już spałam, rano albo ja uciekałam wcześniej do szkoły, albo on szedł do pracy.

Z jakiegoś powodu mama uznała, że to właśnie w syna powinna inwestować swoją energię, czas i finanse. Ten brat to jej nadzieja, światełko w oknie.

Do końca życia pamiętam 1 września, kiedy poszłam do pierwszej klasy. Wieczorem mama przygotowała mi mundurek i zostawiła bukiet kwiatów.

Do szkoły poszłam sama, bo ona i Szymon mieli zajęcia na basenie i nie sposób było je przegapić. Po szkole, sama odrabiałam lekcje, mama mi nie pomagała, więc musiałam uczyć się sama.

Kiedy Szymon podrósł, mama zabierała go na różnego rodzaju konkursy, jeśli zdobył nagrodę - był jej idealnym synem, jej dumą i wsparciem.

Wydawano ponad połowę naszych pieniędzy na wszystkie jego hobby i zajęcia, ale dla mnie hobby i dodatkowe zajęcia to rozpieszczanie, bezużyteczna strata pieniędzy i czasu.

Po podstawówce poszłam do technikum. Wiedziałam, że nie dostanę się na studia za darmo, konkurencja była zbyt duża i nikt nie zapłaciłby za moje studia.

Po skończeniu technikum od razu dostałam pracę, z mamą praktycznie się nie kontaktowałam, tata mógł do mnie dzwonić w rzadkich przypadkach.

Wiedziałam od wspólnych znajomych, że Szymon dostał się na studia. Nie chciałam słyszeć o jego niesamowitych sukcesach, był dla mnie obcy.

Kilka lat później odeszła moja babcia, a potem ojciec. Babcia dała mi w spadku swoje mieszkanie, więc mama przestała się ze mną kontaktować, bo nie zgodziłam się oddać połowy bratu.

Popularne wiadomości teraz

"Mąż musi sprzątać. Nie zrobię tego za niego", synowa oburza się i pokazuje kaszę mannę, którą dziecko rozsypało po całym mieszkaniu

"Teściowa zostawiła mnie bez mieszkania. Cóż, zróbmy to, co należy"

"Dowiedziałam się, że moja córka ukrywała prawdę": Jej ojciec w tajemnicy przede mną dawał jej pieniądze. Oszczędzałam każdy grosz

Pokaż więcej

Dlaczego miałabym to zrobić? On przez cały czas, jeśli dwa razy przyszedł do mojej babci, to dobrze, nigdy nie pomógł jej w żaden sposób.

Nie zamierzałam dzielić z nim mieszkania. Byłam wtedy bardzo zła, nie trzeba było mnie straszyć, już dawno stałam się dorosła i samodzielna.

Teraz mam 31 lat. Jestem mężatką, mam dzieci. Tydzień temu zadzwoniła moja mama. Wiedziałam, że czegoś ode mnie potrzebuje, bo mój brat ożenił się, zostawił ją, a także zaciągnął wiele pożyczek na nazwisko mamy.

Powiedział jej, że zamierza założyć własną firmę, ale wszystko wydał na wymyślne wesele, podróż poślubną i miesiąc miodowy. Nasza mama wierzyła, że skończyły mu się pieniądze i zacznie wszystko od nowa.

I wtedy mama przypomniała sobie, że ma córkę. Nie jest to do końca przyjemne, ale to fakt. Zaczęła rozmowę zwyczajnie, zapytała co u wnuków, opowiedziała o sobie, że jej zdrowie mocno szwankuje.

Potem płynnie przeszła do tego, że muszę ją wspierać, pomagać finansowo. Nie słuchałam jej, coś tam udowadniając, że jest inaczej. Powiedziałam jej, tylko żeby mnie pozwała.

Jeśli udowodni, że jestem jej coś winna, zapłacę. Oficjalnie nigdzie nie pracuję, mam dwójkę małych dzieci, więc jej szanse są nikłe.

Jeśli coś jej zapłacę, nie będzie to więcej niż płaca minimalna, w końcu jestem mamą. A poza tym, niech jej ulubiony syn jej pomaga, on jest jej życiem, światłem w oknie, wsparciem i nadzieją...