Chcieli dać swojemu synowi prezent, ale nie wiedzieli jaki. A kiedy ogłosił, że planuje się ożenić, od razu zdali sobie sprawę, że mieszkanie jest tym, czego młoda para potrzebuje.

Powiedzieli więc o tym swojemu synowi. Oczywiście udało im się zebrać trochę pieniędzy, ponieważ otrzymali grosze, ale mimo to udało im się zebrać wystarczająco dużo na mieszkanie z jedną sypialnią.

Syn był szalenie szczęśliwy z takiego prezentu. On i Irena planowali zaciągnąć kredyt hipoteczny, a tu takie zrządzenie losu.

Po ślubie młoda para wprowadziła się do nowego mieszkania i była bardzo szczęśliwa. Kilka lat później rodzice przeszli na emeryturę. Mieli prywatny dom i niewielką działkę. Bardzo lubili spędzać tam czas.

Wiktor zajmował się grządkami. Miał wspaniałą szklarnię, w której uprawiał rośliny. Ania uwielbiała kwiaty. Jej kwietniki były przedmiotem zazdrości wszystkich sąsiadów.

Kiedy przeszli na emeryturę, planowali spędzić cały ciepły sezon na działce. Mieli wszystkie udogodnienia, których potrzebowali. Przebywanie w czterech ścianach w upale było nie do zniesienia.

No i jest natura, ich ulubiona rozrywka. Można posiedzieć w saunie, na werandzie. Przez chwilę zrelaksowali się, ciesząc się zasłużonym odpoczynkiem.

Pewnego dnia odwiedził ich syn i rozpoczął rozmowę. Miał już dwójkę dzieci, a oni wciąż mieszkali w jednym pokoju.

Było im tam bardzo ciasno. Rodzice spojrzeli na siebie. Skoro chce kupić, to niech kupuje. To prawo dzieci.

Ale syn zaczął sugerować, że potrzebują pomocy. Sytuacja w kraju była wtedy nieco napięta. Praca przychodziła i odchodziła. On zarabia sam, jego żona zajmuje się dziećmi. Jest ciężko. A jeśli weźmie pożyczkę, będzie ciężko.

A co jeśli straci pracę? Dlatego chcieliby, żeby rodzice sprzedali domek. Wpływy można by dodać do tego, co uzbierali, a po sprzedaży kawalerki starczyłoby im na dwupokojowe mieszkanie.

Rodzice próbowali wyjaśnić synowi, że marzyli o przejściu na emeryturę i spędzaniu całego czasu na pracy na roli. Tak bardzo kochali swoją działkę z domkiem.

On też lubił tam przyjeżdżać, żeby odpocząć na świeżym powietrzu, ale był pewien, że grządki tylko odbierają siły.

Więc rodzice będą dbać o siebie, będą odpoczywać i żyć dłużej. Dlatego ten domek... Powinni go sprzedać, albo będzie musiał wziąć kredyt na siebie. Oni naprawdę potrzebują mieszkania. W czwórkę jest im za ciasno.

Rodzice zastanowili się i postanowili się zgodzić. Syn wyszedł, ale pozostawił nieprzyjemny ślad na ich duszach. Było jasne, że nie myślał o ich przyszłości, o wygodzie, a jedynie o własnej.

W końcu spędzanie dużej ilości czasu na powietrzu i w ruchu sprawiłoby, że żyliby lepiej niż siedzenie w zatęchłym mieszkaniu.

Ale było im też żal syna. Cała rodzina naprawdę na nim polegała. Gdzie indziej mógłby dostać kredyt hipoteczny? Nie mieć czasu w ogóle myśleć o rodzinie? Ale co robić?

Wiktor poprosił Anię, żeby to przemyślała. Mimo że obiecali synowi, już dali mu dobry prezent. Ma start, nie mieszka na ulicy. Teraz muszą zadbać o siebie. Żona się zgodziła.