Niedawno powiedziałam mojej synowej Roksanie, że chciałabym, aby chociaż podziękowała mi za pomoc w opiece nad dziećmi. Była tym bardzo zaskoczona:

- Dlaczego miałabym ci za to dziękować? Przecież to twoje wnuki!

Ale fakt, że matka mojej synowej przyjeżdża bardzo rzadko i w ogóle nie pomaga jej przy małych dzieciach, moja synowa nie jest zainteresowana.

Kiedy mój syn ożenił się z Roksaną, zaakceptowałam moją synową normalnie. Doskonale rozumiałam, że mój syn dorósł i nadszedł czas, aby założył rodzinę.

Nigdy nie wtrącałam się synowej z radami. Rozmawiałyśmy ze sobą tylko w święta. Moja synowa i syn dużo pracowali, więc widywaliśmy się bardzo rzadko.

A potem, kiedy urodziła się moja najstarsza wnuczka, zaczęłam pomagać mojej synowej. Zdałam sobie sprawę, jak ciężko było jej z małym dzieckiem.

Zaproponowałam Roksanie pomoc, a ona nie odmówiła. Przyszłam po pracy i pomogłam przy dziecku.

Mama Roksany nie spieszyła się z pomocą. Ale nic nie powiedziałam, żeby nie psuć relacji.

Dwa lata później Roksana urodziła kolejną dziewczynkę. Oczywiście teraz jeszcze bardziej pomagałam.

A kiedy była w ciąży po raz drugi, często bardzo źle się czuła, więc przy starszej dziewczynce nie byłaby w stanie poradzić sobie sama.

Oczywiście jest to trudne z dwójką małych dzieci  i dlatego nadal jej pomagałam. Któregoś dnia widziałam jej mamę, która przyszła się z nią zobaczyć.

Swatka wypiła herbatę, zjadła wszystkie ciastka, które sama przyniosła, i wyszła.

Rok temu synowa musiała wyjechać do pracy. Ale dzieci nie miały gdzie się podziać, więc poprosiła mnie o pomoc, żeby mogła pójść do pracy.

Popularne wiadomości teraz

"Moja teściowa straszyła naszego syna sierocińcem. Teraz ja straszę ją domem opieki"

"Wyrzuciłam mojego syna i jego rodzinę z domu": Wolę być "tą złą" i żyć w spokoju

"Nie chcę zajmować się problemami cioci. Muszę dbać o mamę, a nie o ciocię. Ona ma własne dzieci"

"Moja matka pojawiła się na progu ze swoim dobytkiem": Chciała ze mną zamieszkać, bo sprzedała swoje własne mieszkanie

Pokaż więcej

Oczywiście, że nie chciałam brać urlopu w pracy. Wiem, jak ciężko jest opiekować się dwójką małych dzieci. Ale mój syn mnie namówił.

Przez cały rok synowa i zięć przywozili mi dzieci. Czasami nawet wtedy, gdy były chore. Bardzo trudno było mi wtedy z nimi przebywać, bo były bardzo wybredne.

Musiałam gotować im jedzenie, bawić się z nimi na świeżym powietrzu, zabawiać je, czytać im książki. Oczywiście byłam tym bardzo zmęczona.

Od dawna chciałam wyremontować swoje mieszkanie. Poprosiłam syna i synową o pomoc. Ale synowa mi odmówiła.

- Nie mamy wystarczająco dużo pieniędzy! Mamy dwójkę dzieci! Więc nie możemy ci pomóc w naprawie! - powiedziała mi.

- Ale ja opiekuję się twoimi dziećmi! Karmię je i kupuję im wszystko na własny koszt! - Byłam zaskoczona.

- I co z tego? Teraz mam być ci za to wdzięczna? Ale to są twoje wnuczki! - Synowa była oburzona.

I byłam bardzo zaskoczona: jej mama w ogóle jej nie pomaga i jest to uważane za normalne. Czy mama mojej synowej nie jest babcią?

Uważam, że doskonale spełniłam się w roli babci.

Postanowiłam, że nie będę już tak bardzo pomagać synowej i synowi. Będę odwiedzać wnuczki, kiedy tylko zechcę i tyle.

Jeśli nikt nie będzie nikomu nic winien, tak właśnie będziemy żyć. Oczywiście mój syn mnie potem przeprosił. Ale to już nie ma dla mnie znaczenia.

Byłam bardzo zmęczona karmieniem i leczeniem moich wnuczek na własny koszt. W końcu, kiedy poprosiłam o pomoc, odmówiono mi.