Mam na głowie chorą mamę. Moja mama jest bardzo stara i bardzo chora. Z tego powodu nie mogę nawet pójść do szpitala ani do sklepu. Dlaczego nie? Ponieważ nie mogę zostawić mamy na długo. Nie mam też pieniędzy na wynajęcie opiekunki. Od dwóch lat jestem na emeryturze.

Wszędzie biegam. Odkładam wizytę w szpitalu na ostatnią chwilę. Nawet kąpię się bardzo szybko, kiedy moja mama zasypia.

Moja córka absolutnie nie chce mi pomóc. Moja wnuczka też nie chce mi pomóc.

Moja córka Lidka ma 39 lat. Kiedy miała 23 lata, wyszła za mąż i wyjechała z mężem do innego miasta, ale nie mieszkała długo ze swoim mężem. Półtora roku później wróciła do mnie z małą córeczką w ramionach. Marta miała wtedy zaledwie sześć miesięcy.

- Mąż nie chce nigdzie normalnie pracować! Nie starcza nam pieniędzy na życie przez cały czas! Nie mogę go prosić o pomoc, a męża nie obchodzi, że żyjemy jak żebracy! Teściowa nie chce pomóc! Mam już tego wszystkiego dość. Dlatego złożyłam pozew o rozwód! -powiedziała Lidka.

Nie zawracałam sobie głowy przypominaniem jej, że od razu nie polubiłam jej Romka. Od razu wydawał się niewiarygodny. Więc rozwód mojej córki nie był dla mnie zaskoczeniem.

Moja córka otrzymywała bardzo mało pieniędzy na Martę: jej mąż płacił jej bardzo niskie alimenty. Dlatego musiałam utrzymać siebie, córkę i wnuczkę.

Moja mama mieszkała osobno, niedaleko mojego mieszkania. Ale musiałam codziennie do niej chodzić.

Dawno temu zauważyłam, że moja mama zaczęła mieć problemy z pamięcią. Potrafiła wyjść do sklepu i nie zamknąć mieszkania. Lekarze przepisali jej tabletki, ale powiedzieli, że nie może liczyć na dużą poprawę.

Moja mama napisała akt darowizny mieszkania dawno temu i podarowała swoje mieszkanie Lidce, która mieszkała ze mną. Tak było dla niej wygodniej i łatwiej.

Kiedy Marta skończyła trzy lata, Lidka oddała ją do przedszkola, a sama podjęła pracę. A potem moja córka powiedziała do mnie:

- Dlaczego nie wprowadzisz się do babci lub nie zabierzesz jej ze sobą? Zamieszkam osobno z córką. Może uda mi się ułożyć sobie życie.

Zgodziłam się. Moja mama była jeszcze rozsądną osobą przez kolejne pięć lat, a ja mogłam pracować.

Popularne wiadomości teraz

"To dziwne, ale twój mąż dzwoni do mnie codziennie", powiedziała przyjaciółka. Na początku nie zwracałam na to uwagi

"Moja matka pojawiła się na progu ze swoim dobytkiem": Chciała ze mną zamieszkać, bo sprzedała swoje własne mieszkanie

Teściowa żartuje z synowej, a ta nie rozumie jej humoru: "Moja synowa w ogóle nie ma poczucia humoru, cokolwiek powiem, od razu się obraża"

Pokaż więcej

Aby być blisko mamy i móc ją odwiedzać w każdej chwili, podjęłam pracę w salonie kosmetycznym, który znajdował się na parterze domu, w którym mieszkałyśmy.

W ciągu tych pięciu lat moje relacje z córką bardzo się pogorszyły, a oto dlaczego.

Bardzo często Lidka dzwoniła do mnie i prosiła, żebym zabrała Martę do babci. Chciała ugościć starych znajomych z lat szkolnych.

- Nie mogę! Mam dużo pracy w salonie w ten weekend. Nie mogę zostawić jej samej w mieszkaniu z babcią.

- Więc zabierz ją ze sobą do salonu!

- Nie! Będzie przeszkadzać! Trzeba się nią opiekować! A kiedy będę mogła pracować? -Odmówiłam mojej córce.

Zrozumiałabym, gdyby Lidka musiała iść do pracy lub gdyby Marta była chora. Wtedy zgodziłabym się zaopiekować wnuczką. Ale tutaj po prostu postanowiła spotkać się z przyjaciółmi.

Rozumiem, że jest młoda i chce się zabawić, ale ma córkę i dlatego się nie zgodziłam.

- Pracuję i mam na głowie chorą mamę! - wyjaśniłam córce moją odmowę.

A potem mamie się pogorszyło. Nie mogłam już pracować. Teraz zawsze jestem w domu. Opiekuję się mamą. A Lidka znowu próbowała mnie namówić, żebym zabrała Martę na cały weekend.

Wtedy przeszkadzała ci praca. A teraz co ci przeszkadza? - Moja córka obraziła się na mnie, kiedy znowu jej odmówiłam.

- Nie możesz zrozumieć, że jest mi bardzo ciężko opiekować się mamą? 

- Nie kochasz mnie ani swojej wnuczki! Nigdy więcej nie poproszę cię o pomoc! - powiedziała mi córka.

I rzeczywiście nigdy więcej nie poprosiła mnie o pomoc. Zostawiała Martę z sąsiadką lub przyjaciółką.

Trzy lata temu życie osobiste Lidki uległo poprawie. Zaczęła żyć z Antonim w cywilnym związku małżeńskim. Rzadko do mnie dzwoni. Czasami odwiedzają mnie i moją mamę.

Ostatnio zaczęłam mieć problemy zdrowotne. Nie mam nawet czasu, by zadbać o siebie i pójść do lekarza.

Mój sąsiad zaproponował, że odda moją matkę do ośrodka opiekuńczego, ale odmówiłam.

- Nie mam pieniędzy i nigdy nie oddam jej do państwowej placówki.

Moja córka w żaden sposób mi nie pomaga. Ostatnio chciałam pojechać na pogrzeb ciotki i poprosiłam córkę, żeby zaopiekowała się babcią, ale córka odmówiła.

- Nie mogę! Jestem zajęta! Mam pracę, męża i córkę.

- Ale tak rzadko proszę cię o pomoc!

- Nie musisz mnie o nic prosić! Nie chciałaś mi pomóc z córką! Ja też raz poprosiłam cię o pomoc, a ty odmówiłaś. Teraz musisz sama opiekować się babcią.

- Ale twoja babcia dała ci mieszkanie!

I co z tego? Nie ty dałaś mi mieszkanie! Moja babcia się mną opiekowała! Ale ty nie niańczyłaś mojej córki! To babcia postanowiła dać mi mieszkanie, nie ty! A babci nie obchodzi, kto się nią teraz opiekuje.

Nawet się nie zorientuje. Zapomniałaś o powiedzeniu: co się kręci, to się kręci? Nie przychodź do mnie po pomoc! I nie dzwoń do mnie więcej! - powiedziała do mnie moja córka.

Potem odwróciła się i odeszła. A ja poczułam się urażona! Wychowywałam moją córkę, uczyłam i wspierałam przez tyle lat, kiedy moja wnuczka była mała!