Jest najlepszy, nikogo innego nie potrzebuję, mój ideał, obrońca i wsparcie. Ale po ślubie oprócz niego dostałam jeszcze teściową. I tak sobie żyliśmy.

Zaraz po ślubie polubiłam Antoninę. Aktywnie pomagała naszej młodej rodzinie, nigdy mnie nie skarciła, jeśli coś nie wyszło. Próbowała nauczyć mnie smacznie gotować i nigdy nie usłyszałam od niej złego słowa.

Potem jej pomoc stała się zbyt nachalna, przestałam czuć się panią we własnej rodzinie. Nie mogłam nic powiedzieć, w końcu jest mamą, starszą osobą. Usprawiedliwiałam ją, mówiąc, że tylko się nami opiekuje, ma mnóstwo wolnego czasu.

Było jedno zdanie, którym teściowa niweczyła moje wysiłki - "ja tylko chciałam jak najlepiej".

Żeby zepsuć mi nastrój, nie trzeba było mieć żadnego specjalnego talentu, wystarczyło wypowiedzieć to zdanie.

Na przykład kiedyś wróciłam z pracy trochę wcześniej, a Antonina gotowała w kuchni. Usiedliśmy do obiadu, rozmawiając, a ona powiedziała:

"Kto inny oprócz mnie ugotuje ci normalny posiłek? Ty, mój synu, z żoną jesz tylko makaron, prawda? Ja zrobiłam faszerowaną kapustę!"

Potem był jeszcze jeden nieprzyjemny incydent. Postanowiłam zapisać się na kurs, aby poprawić swoją specjalizację. Zaproponowano mi inną pracę, a tam musiałam wiedzieć trochę więcej, niż umiałam.

Kiedy moja teściowa się o tym dowiedziała, stwierdziła, że nie w głowie mi takie kursy. Uważała, że to marnowanie pieniędzy męża i czasu na nicnierobienie w domu.

Powiedziała, że nie powinnam robić bzdur, lepiej pójść na urlop macierzyński. Powiedziała to wszystko jakby od niechcenia, ale przy świadkach. Śmiałam się, że mówiła to z miłością.

Są na to dziesiątki przykładów. Zawsze robiła uwagi, jakby mimochodem. Chce jak najlepiej, przeżyła swoje, wie, jak żyć lepiej niż my, młodzi.

Taką jest osobą, nie miała przyjaciół, zachowywała się tak w stosunku do wszystkich, ale za późno zdałam sobie z tego sprawę.

Kilka razy próbowałam porozmawiać z mężem, poruszyć ten temat, ale on tylko machał ręką — to mama.

Kiedy moja cierpliwość się wyczerpała, powiedziałam do teściowej — powiedz, nie musisz mnie jak uczennicę przy świadkach upominać, jestem już dorosła!

Potem poprosiłam ją o zwrot kompletu kluczy do naszego mieszkania. Stałam się jej wrogiem numer jeden. Ale mój mąż znowu milczał, mówiąc: "załatwcie to między sobą".

Efekt mojego życia rodzinnego jest taki — po czterech latach wspólnego mieszkania złożyłam pozew o rozwód.

Nie z powodu teściowej, ona była tylko pierwszym dzwonkiem. Powodem była obojętność mojego męża.

Tak naprawdę nie obchodziło go, co się ze mną dzieje. Powinnam radzić sobie ze wszystkim sama, a jego nie ruszać, zawsze jest zmęczony i go to nie dotyczy.

Trzy lata później wyszłam za mąż po raz drugi. Mój mąż jest przyzwoitym człowiekiem, urodziłam mu córkę.

Popularne wiadomości teraz

"Dowiedziałam się, że moja córka ukrywała prawdę": Jej ojciec w tajemnicy przede mną dawał jej pieniądze. Oszczędzałam każdy grosz

"Moja matka pojawiła się na progu ze swoim dobytkiem": Chciała ze mną zamieszkać, bo sprzedała swoje własne mieszkanie

Postąpiłam z teściową tak samo, jak ona ze mną. Wszystko zrozumiała i teraz do nas nie przychodzi

Pokaż więcej

Żałuję tylko, że zmarnowałam tyle czasu w moim pierwszym małżeństwie, nie zauważając na czas, że mój mężczyzna mnie tam nie potrzebuje.