Z jednej strony udaje, że mu na nas zależy, ale ja przejrzałam jego myśli. Nie pozwolę, by mną pomiatał. Wiedział, w co się pakuje, kiedy się ze mną żenił.

I to go nie powstrzymało. Teraz jest już za późno na zmiany. To co najmniej niesprawiedliwe. Niczego przed nim nie ukrywałam. Powinien był pomyśleć o tym wcześniej.

Urodziłam syna poza małżeństwem. Spotykałam się z mężczyzną, mieliśmy się pobrać, a kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, on zniknął.  Miałam wtedy 25 lat.

Mieszkałam we własnym mieszkaniu i stąpałam twardo po ziemi. W każdym razie zdecydowałam się na dziecko.

Dlaczego? Cokolwiek by się nie działo, mąż nie jest najważniejszy, ale dla dzieci warto żyć. 

Kiedy byłam na urlopie macierzyńskim, mieszkałam z matką. Wynajęłam mieszkanie, znalazłam pracę na pół etatu, a po przejściu mamy na emeryturę, ona zaczęła opiekować się wnukiem.

Ja poszłam do pracy i moje życie całkowicie się unormowało. Nie brakowało pieniędzy. Nie siedziałam na zwolnieniu lekarskim — budowałam swoją karierę i to było dla mnie dobre.

Nie zamierzałam wychodzić za mąż w najbliższym czasie. Wszystko mi odpowiadało. Były przelotne związki. Cały wolny czas poświęcałam dziecku.

Witka poznałam, gdy mój syn miał pięć lat. Zaczął się do mnie zalecać, zapraszać na spacery. Ja też się w nim zakochałam, ale nie ukrywałam, że mam już syna. Źle jest zaczynać związek od kłamstw.

Jednocześnie dodałam, że nie jestem mężatką, nie otrzymuję alimentów. I ostrzegłam, że nikt w moim życiu nie jest dla mnie ważniejszy niż mój syn. 

Witek przekonał mnie, że nie uważa dziecka za przeszkodę. Z radością zdecydował się z nim spotkać, a nawet próbował nawiązać z nim kontakt. I obiecał, że nigdy nie stanie między mną a dzieckiem.

Potem zaczęliśmy się częściej widywać, Witek zaprzyjaźnił się z moją mamą i ogólnie pokazał się tylko z pozytywnej strony. Przeprowadziliśmy się z dzieckiem do jego mieszkania, a ja nadal wynajmowałam swoje. 

Witek mieszkał w dwupokojowym mieszkaniu. Jeden z pokoi przerobiliśmy na pokój dziecinny. Był to mały pokój, ale oddzielny. Witek powiedział, że kiedy będę miała dzieci, możemy wziąć mniejszy pokój i przenieść dzieci do pokoju z większą przestrzenią.

Pośpiesznie wzięliśmy ślub i żyliśmy dusza w duszę. Z moim dzieckiem Witek komunikował się normalnie, nie mieli konfliktów. I wszystko szło dobrze.

Zrozumiałam: oto jest — moje szczęście. Od czasu do czasu babcia zabierała wnuka, a ja i Witek zostawaliśmy sami.

Wkrótce dowiedziałam się o ciąży i mój mąż był z tego powodu szczęśliwy. Mój syn również czekał na narodziny siostry.

I wtedy zaczęłam zauważać, że Witek pod różnymi pretekstami próbuje zabrać Michałka do babci.

Na początku zdarzało się to rzadziej, a potem coraz częściej. Na przykład zabierał go prosto z przedszkola do teściowej.

- Mówiłaś, że nie czujesz się dobrze. Pomyślałem, że potrzebujesz trochę ciszy i spokoju.

Z jednej strony zależało mi na tym. Ale jakoś zaczęło się to dziać zbyt często. Moja matka też to zauważyła.

- Co ty sobie myślałaś? Będziecie mieli razem dziecko. Więc on nie potrzebuje pasierba. Zawsze zaakceptuję Michasia, wiesz o tym. To zależy od ciebie.

Podczas porodu Witek coraz częściej się mną opiekował. Kiedy zapytałam go o to wprost, był zaskoczony i zapewnił mnie, że po prostu stara się okazać troskę.

A na drugi dzień powiedział, że Michaś powinien chyba spędzić pierwszy czas po porodzie w domu babci.

- Pomyśl o tym — to dla niego stresujące. Będzie domagał się uwagi, a ty nie będziesz miała dla niego czasu. Niech zostanie na jakiś czas u mamy.

- Myślisz, że odstawienie go od mamy będzie miało na niego pozytywny wpływ? Naprawdę? Jakby został porzucony? Powinieneś po prostu przyznać, że masz go dość i próbujesz się go pozbyć.

Witek zaczął mnie przekonywać, że nie ma powodu do podejrzeń i zmienił temat. Nie chciał wywoływać skandalu. Ale ja byłam zdenerwowana.

Popularne wiadomości teraz

"Pewnego dnia odwiedziła mnie moja młodsza siostra": Zasugerowała, aby umieścić mamę w domu opieki

"Dowiedziałam się, że moja córka ukrywała prawdę": Jej ojciec w tajemnicy przede mną dawał jej pieniądze. Oszczędzałam każdy grosz

"Moi rodzice nie zobaczą swoich wnuczek z powodu chciwości": Dzwonili do mnie i przepraszali, ale nie mogłam im wybaczyć

"Mój kuzyn postanowił zjeść w stołówce i kazał mi zapłacić": Pięknie się na nim odegrałem po trzech dniach wspólnego jedzenia

Pokaż więcej

Oczywiście nie planowałam pozbywać się syna. Jest już dość samodzielny i nie potrzebuje całodobowej opieki. A zachowanie Witka mnie denerwuje. W końcu to dopiero początek. Co będzie dalej?

Na razie poczekam, nie podejmuję pochopnych decyzji. Po porodzie się zobaczy. W razie czego zawsze mogę wrócić do matki.