Pomyślałam sobie: "To nic takiego! Ile tych dziewczyn Darek już miał, ale żadna z nich nie została! Więc nie ma powodu do ekscytacji i zmartwień!".

Oczywiście bardzo kochałam mojego syna i oczywiście bardzo się o niego martwiłam. Tak bardzo chciałam, żeby miał dobrą żonę, żeby mój syn był tak szczęśliwy ze swoją żoną, jak ja byłam z jego tatą.

Myślałam, że współczesne dziewczyny są bardzo merkantylne. Myślałam, że nie chcą mojego syna, ale chcą naszego mieszkania, pieniędzy, na które tak ciężko pracowaliśmy z mężem.

Oczywiście nie wyrzuciłam dziewczyn mojego syna i traktowałam je dobrze. Ale testowałam ich siłę.

Niestety, żadna z nich tego nie wytrzymała. Chociaż wszystkie mówiły, że bardzo kochają mojego syna.

Ale kiedy powiedziałam im, że nie sprzedam mieszkania, natychmiast opuściły mojego syna. Dwie ostatnie dziewczyny mojego syna uciekły od nas, gdy się o tym dowiedziały.

Pomyślałam tak: jeśli zamienię moje mieszkanie na dwa, to z czasem nowożeńcy kupią sobie dwupokojowe. Ale w przypadku rozwodu mój syn nie dostałby nic.

Od razu powiedziałam o tym Kasi:

- Jeśli kiedykolwiek pomyślisz o ślubie, nie sprzedam mojego mieszkania! Więc jeśli chcesz, możesz zamieszkać ze mną!

- Nie, wynajmuję bardzo ładne mieszkanie. Tam będziemy mieszkać z Darkiem. Mieszkałam z moją mamą i mamą mojego taty. Zawsze były w konflikcie, więc zdałam sobie sprawę, że nigdy nie zamieszkam z teściową, choćby nie wiem, jak była wspaniała.

Zdałam sobie sprawę, że lubię Kasię.

- Cóż, zobaczymy.

Zaczęli mieszkać osobno ode mnie, ale często się widywaliśmy i często się odwiedzaliśmy. Wszystko było normalne.

Potem Kasia i Darek pobrali się. Kasia urodziła moją wnuczkę Lenkę. I nagle firma, w której pracował Darek, zbankrutowała, a mój syn został bez pracy.

Kiedy poszłam do ich domu, żeby pobawić się z wnuczką, zobaczyłam, że dzieci mają duże problemy z pieniędzmi.

Pomagałam im, jak mogłam: kupowałam artykuły spożywcze. Ale z mojej emerytury nie było mnie stać na wiele. Dlatego zaproponowałam synowej, żeby ze mną zamieszkała.

- Ciasno, ale przynajmniej nie będziesz musiała wydawać pieniędzy na wynajmowane mieszkanie!

Kasia odmówiła, Darek stanął po stronie żony. Po prostu bał się, że zaczniemy walczyć z Kasią. Wolał zatrudnić się jako ładowacz, byle tylko nie musieć się do mnie wprowadzać.

- To nic takiego! Kasia pracuje na pół etatu w internecie. Ja mam pracę jako ładowacz. A potem na pewno znajdę dobrą pracę. Poradzimy sobie! Wszystko będzie dobrze! - powiedział mój syn.

Nie mogłam się uspokoić i im nie pomóc. Sprzedałam swoje mieszkanie i kupiłam ładną kawalerkę oraz pokój w mieszkaniu komunalnym.

Ładną kawalerkę oddałam synowi i synowej. Bardzo się bałam, że syn i synowa odmówią. Jednak moja synowa rozpłakała się, gdy usłyszała o prezencie.

Syn zapytał mnie, czy wszystko w porządku. W końcu tak bardzo bałam się rozstać z moim mieszkaniem.

Byłam bardzo szczęśliwa, że mój syn znalazł tak wspaniałą dziewczynę i ożenił się z nią. Widzę, że Kasia naprawdę kocha mojego syna. Minęło pięć lat. Moja wnuczka zaczęła już chodzić do szkoły.

Kasia i Darek mają się dobrze. Sprzedali swoje jednopokojowe mieszkanie i mój pokój. Potem kupili mieszkania w sąsiednich budynkach. Teraz często się odwiedzamy i wszystko jest w porządku!