Krystyna była naprawdę bardzo pomocna dla swojej synowej. Mieszkała w sąsiedztwie, więc biegła do niej na każde zawołanie.

Czasami była dziwna, oczywiście, ale Sylwia nie zwracała na to uwagi — każdy ma swoje karaluchy w głowie.

Wszystkie koleżanki zazdrościły Sylwii, bo miała wolne ręce. Macierzyństwo jej nie ograniczało.

Teściowa cieszyła się, że synowa jej ufa. Nadrabiała stracony czas. Nie mogła poświęcić tyle czasu synowi, bo ona i jej mąż w młodości dużo pracowali i zostawili go rodzicom.

Daniel był wychowywany przez babcię. Wtedy nie było wyjścia — trzeba było zarobić na mieszkanie. I to było tylko na korzyść Sylwii. Dobrze spała, nie stresowała się i mogła wyjść na spacer z przyjaciółmi.

Krystyna była już emerytką, więc każdą wolną chwilę spędzała z wnukiem. I wszystko byłoby dobrze, ale tylko niektóre momenty niepokoiły synową. Pewnego dnia usłyszała, jak teściowa mówi do dziecka:

"Wkrótce zabiorę cię od tych nieszczęsnych rodziców!".

W tym samym czasie kołysała go w ramionach. Sylwii się to nie spodobało, ale postanowiła nie wywoływać skandalu i nie przywiązywać wagi do tego zdania.

Wkrótce teściowa zaczęła nalegać, aby synowa przestała karmić piersią. Widzisz, wtedy dziecko może być karmione w dowolnym momencie i nie przeszkadza matce. Kiedy Sylwia ponownie zaszła w ciążę, sprawa rozwiązała się sama.

Synowa była całkowicie spokojna przed porodem. Wiedziała, że może liczyć na Krystynę. Ale ta potem powiedziała coś takiego!

"Sylwia, zabiorę Daniela ze sobą. Na dobre. Zostawisz sobie dziewczynkę".

Sylwia była oszołomiona taką prośbą.

- Co ty wyprawiasz? Będzie ci ciężko z dwójką dzieci. Jeden chłopiec dla mnie i dziewczynka dla ciebie. Wszystko jest w porządku.

Chcę też spełnić swój instynkt macierzyński. Nie miałam okazji cieszyć się tym okresem, więc chcę nadrobić stracony czas. Bardzo kocham mojego wnuka. Oddaj mi go! - powiedziała teściowa.

Sylwia musiała wyrzucić krewną. Nie zamierzała nikomu oddawać swojego dziecka. Szukała różnych wymówek dla Krystyny, ale układanka się nie układała.

Zasugerowała mężowi wysłanie matki do sanatorium. Wydawało jej się, że teściowa jest zmęczona — potrzebuje odpoczynku i zmiany otoczenia.

Z tego powodu stała się nadpobudliwa, więc zaczęły się skurcze porodowe. Sylwia została przewieziona do szpitala położniczego w trybie nagłym.

Przy wypisie Krystyna zachowywała się jak zwykle, a potem poszła do domu dzieci i zaczęła pakować rzeczy wnuka. Wtedy synowa już nie wytrzymała — miała napad złości.

Trzymała w ramionach dwójkę swoich dzieci i krzyczała na krewną. Wszyscy się przestraszyli, nawet mąż. Poprosił matkę, aby wyszła i zaczął uspokajać żonę.

Młoda mama krzyczała za nią, że nie odda jej Daniela. Potem krewni nie kontaktowali się przez kilka miesięcy.

Sylwia myślała, że teściowa będzie szukać sposobu na zwabienie wnuka na swoją stronę, więc w ogóle nie pozwoliła mu iść do babci.

Popularne wiadomości teraz

"Moja siostra narzekała, że mama nie może uzyskać ode mnie żadnej pomocy": Teraz mnie rozumie

"Jadąc na porodówkę, myśleliśmy, że będziemy mieli tylko jedno dziecko, a nie od razu trójkę przyprowadzimy do domu"

"Mąż musi sprzątać. Nie zrobię tego za niego", synowa oburza się i pokazuje kaszę mannę, którą dziecko rozsypało po całym mieszkaniu

"Nie potrzebuję żadnych porad. Sama będę zarządzać swoimi pieniędzmi": Moja mama nie dała mojej teściowej dojść do słowa

Pokaż więcej

Ale potem postanowili dać Krystynie szczeniaka — to rozwiązało problem. Teraz miała się kim opiekować, więc starczy marazm opuścił jej jasną głowę.

Stopniowo wszystko zaczęło się układać, ale zaufać teściowej synowa już nie mogła. Za każdym razem boi się, że wszystko zacznie się od nowa. Wnuki nie są już z nią same.