Nie da się jej zadowolić. Nieważne, jak bardzo się staram i co robię, ona i tak uważa mnie za nieudacznika. Mówi wszystkim, że jestem najgorszą żoną i gospodynią.

Kiedy spotkałam ją po raz pierwszy, zdałam sobie sprawę, że nie będę w stanie zbudować odpowiednich relacji z Eugenią. Nie lubiła mnie, więc nie chciała przyjąć mnie do rodziny.

Chciała, żeby jej syn znalazł sobie bardziej godną partnerkę. Nie tylko to, ale była przyzwyczajona do tego, że zawsze był przy niej, a tu pojawiłam się ja. Nie mogła znieść faktu, że ma konkurencję.

Potem się zaręczyliśmy. Eugenia zdała sobie sprawę, że rozwód będzie niemożliwy. Wtedy jej taktyka się zmieniła — postanowiła zrujnować mi życie.

Każdego dnia krewna przychodziła do naszego domu i kontrolowała każdy mój ruch. Mówiła mi, jak mam gotować i sprzątać.

Uczyła mnie, jak codziennie robić zupę, szorować podłogi wybielaczem i prasować skarpetki jej syna. Wyobrażasz sobie te bzdury?

Szczerze mówiąc, byłam w kompletnym szoku z powodu takich wymagań. Dobrze, że mój mąż był normalny. Powtarzał jej setki razy, że wszystko mu pasuje, więc się ze mną nie rozwiedzie.

Każdego dnia liczba roszczeń i żądań tylko rosła. Kazała mi gotować pranie i robić przetwory. Teściowa w ogóle nie przejmowała się tym, że nie jemy takich rzeczy. Chciała zrobić ze mnie perfekcyjną gospodynię.

Pewnego dnia mój mąż poszedł sam do matki. Dała mu słoik barszczu. Przelałam go do garnka i wstawiłam do lodówki. Wieczorem teściowa przyszła po swój słoik.

Męża nie było wtedy w domu. Po południu wyjechał w podróż służbową.

Zrobiła mi inspekcję i zajrzała w każdy kąt. Kiedy zobaczyła barszcz w lodówce, zdziwiła się i powiedziała:

- "Wow! Ty w ogóle zrobiłaś barszcz?

Postanowiłam się zabawić:

- Tak, zrobiłam!

- W takim razie daj spróbować, zobaczę, jaką jesteś gospodynią.

Nalałam teściowej jej własnego barszczu. Zjadła go piskliwie i zrobiła minę. Potem powiedziała:

- Nigdy nie jadłam tak okropnego barszczu, nawet na stołówce. To zwykła papka! Czy tak mama nauczyła cię robić barszcz? Gdzie jest mięso? Dlaczego ziemniaki są rozgotowane? Buraki są twarde, bo za późno wrzuciłaś je do bulionu. To nie jest barszcz! Po prostu rozgotowałaś jedzenie.

Tak bardzo chciałam się roześmiać, ale powstrzymywałam się z całych sił. Ledwo powstrzymując emocje, zrobiłam smutny wyraz twarzy.

Ale kiedy pękłam, zrozumiała. Moja teściowa nie miała na to słów, więc szybko się ubrała i wyszła. Nie wiem, jak dalej potoczą się nasze relacje, ale cieszę się, że dałam jej nauczkę.