Wiedziałam, że ma swoje przemyślenia, ale nie sądziłam, że jest zdolna do takiego czynu. O co chodzi?

A no o to, że żąda od rekompensaty za jedzenie, które nasza córka jadła u niej, za prąd, za wodę, za lody kupione podczas spaceru.

Za pierwszym razem w ogóle nie rozumiałam, jakich pieniędzy żąda ode mnie moja krewna. Teraz wiem, że muszę płacić za każdą wizytę u babci.

Moja teściowa mieszka w innym mieście. Na początku często nas odwiedzała. Ponieważ moja córka była mała, nie puszczaliśmy jej samej do babci, więc nie było problemów. Sama nie przyjeżdżałam do matki męża, bo nie chciałam męczyć dziecka długą podróżą.

Teraz nasza córka ma już 6 lat. Wcześniej staraliśmy się zabierać ją nad morze raz w roku, ale w tym roku mieliśmy problemy finansowe.

Mój mąż postanowił zabrać Kasię do swojej matki. Ma prywatny dom, przyrodę, ogromny teren — raj dla dziecka.

Cieszyłam się, bo można było robić remonty i spokojnie pracować. Co więcej, moja teściowa nie była temu przeciwna — nie mogła się doczekać przyjazdu wnuczki. Moja krewna obiecała przywieźć ją pod koniec lata, aby nie odciągać męża od pracy.

W ogóle się nie martwiłam i całkowicie zaufałam teściowej. Moja córka bardzo kocha swoją babcię, więc byłam pewna, że nie będzie żadnych problemów.

Jednak jakże zaskoczył mnie nieplanowany przyjazd teściowej. Przywiozła córkę dwa tygodnie później i wystawiła mi rachunek.

Poprosiła mnie, abym dała jej przyzwoitą sumę pieniędzy — wszystkie wydatki na wnuczkę były wliczone.

Woda, lody, artykuły spożywcze, rachunek za media. Nie miałam nic przeciwko rekompensacie, ale fakt, że to zrobiła, zaskoczył mnie.

- Dlaczego jesteś zaskoczona? Moja drogą, moja emerytura nie jest z gumy! - odpowiedziała krewna.

Oddałam co do grosza i ostrzegłam męża, że już nigdy nie puszczę córki do jego matki. Dla mnie to dzika sprawa.

Nie liczę, ile pieniędzy wydaję na teściową, kiedy nas odwiedza. A ona liczyła nawet ilość wody, którą dziecko zużyło, myjąc ręce i biorąc prysznic.

Mój mąż też jest zaskoczony oszczędnością mamy, ale nie rozmawiał z nią o tym. Po prostu wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski i postanowiliśmy nie robić skandalu.

A najciekawsze jest to, że teściowa ma teraz do mnie pretensje. Myślała, że nie powiem mężowi o jej liście i zapłacę po cichu z własnej kieszeni.

Ostatnio nawet nie zadzwoniła. Najwyraźniej nie odwiedzi nas w najbliższym czasie. A jeśli już, to zatrzyma się w hotelu. Nie stać jej na pobyt w moim domu.