Dobrze ją przyjęliśmy. Jej syn jest po prostu złoty. Spokojny, posłuszny, dobrze wychowany. Spędzamy z nim czas z przyjemnością, dajemy mu prezenty i opiekujemy się, jeśli synowa ma jakiś nagły wypadek. Ale oczywiście chciałabym mieć rodzonego wnuka. Czy to zbyt wiele? - wzdycha 60-letnia Władzia.

- Czy Kasia nie chce urodzić?

- Kasia chce, a mój syn chce mieć własne dziecko. Problemem jest teściowa. Ona nie pozwala córce mieć dziecka. Jest absolutnie przeciwna posiadaniu drugiego wnuka!

Pozbyłaby się pierwszego, gdyby tylko mogła. Teściowa uważa, że życie córki znowu się nie ułoży i wróci do niej z dwójką.

Kasia przyjechała do matki z pierwszym dzieckiem. Ale tutaj powiedziała, że nie zabierze córki z powrotem z dwójką, bez względu na to, jak bardzo by jej córka płakała.

Władzia zdaje sobie sprawę, że nie ma gdzie się podziać, bo jej syn ma już 35 lat. Chciałby wychować dziecko i zapewnić mu wszystko, co niezbędne. Co więcej, nie ma problemów z finansami — Kasia może siedzieć w domu.

Jest mieszkanie, firma, kupiono samochód. Dlaczego nie zadowolić takiego człowieka? Olek dobrze zarabia, szanuje żonę i robi wszystko, by była szczęśliwa.

Nawet postanowił zbudować dom dla rodziny na wsi, aby odpocząć w weekendy, ponieważ było to marzenie Katarzyny.

Relacje między małżonkami są całkiem dobre. Olek uwielbia swoją żonę i doskonale traktuje jej syna. Wychowuje Maksa jak rodzonego syna i nie pozbawia go utrzymania.

Zabiera chłopca na sekcje sportowe, gra z nim w piłkę nożną i poświęca mu maksimum swojej uwagi.

Wielu przyjaciół uważa, że Olek jest ojcem Maksa, ale nadal chce własnego dziedzica. Kasia nie jest przyzwyczajona do sprzeczania się z matką, więc zgadza się na to.

- Masz już jedno dziecko. Po co ci kolejne? Na męża nie ma co liczyć. Kobieta powinna rodzić tyle dzieci, ile jest w stanie sama postawić na nogi — mówi Kasi matka.

Kasia zdaje sobie sprawę, że jej matka częściowo ma rację. Jeśli zostanie sama z dzieckiem, sprawy staną się bardzo trudne. Nie ma pracy, pieniędzy ani mieszkania.

Już raz w życiu polegała na swoim mężu i co z tego miała? Musiała wrócić do matki z dzieckiem na ręku i wysłuchiwać jej wyrzutów.

Matka dobrze odbierała mózg Katarzyny. Dlatego młoda matka boi się powtórki z historii.

Matka nadal wywiera presję na córkę i udowadnia swoją opinię. Nawet jako przykład stawia przyjaciół Kasi, którzy rozwiedli się i sami wychowują dzieci.

W zasadzie w jej słowach jest ziarno prawdy, ale Olek taki nie jest. On nawet po rozwodzie nie zostawi żony i dzieci.

Jest gotów wywrócić się na lewą stronę, byle tylko dać swojemu spadkobiercy wszystko, co najlepsze.

Sama Kasia jest gotowa do porodu, ale słowa matki nie wychodzą jej z głowy. Boi się też, że Olek zacznie obrażać jej syna, gdy urodzi się jego własne dziecko.

Matka dała jej wiele podobnych przykładów. Udowadnia, że powinni żyć dla siebie i rozwijać się, a nie koncentrować się na macierzyństwie.

Jeśli jest gotowe dziecko, to należy w nie zainwestować, bo dobrze jest żyć bez pieluch i pieluchomajtek.

Władzia jest zszokowana. Chce doczekać się własnych wnuków, bez względu na to, jak dobrze czuje się z Maksem.

Popularne wiadomości teraz

"Mój mąż nie radzi sobie z opieką nad dzieckiem": Ma mi za złe, że go nie doceniam, mimo że sama pracuję, a on jest z dzieckiem

"Moja teściowa straszyła naszego syna sierocińcem. Teraz ja straszę ją domem opieki"

"Żona z pięciorgiem dzieci zemściła się na mężu": Pięć lat później zdał sobie sprawę, jak wielką głupotę zrobił w swoim życiu

Pokaż więcej