Mówi nam, żebyśmy nic nie kupowali wnuczce, tylko dawali jej pieniądze. Ale ja uważam, że pieniądze nie są prezentem dla dziecka. 

Zosia od samego początku była do nas zdystansowana. Nie zaprosiła nas nawet na finał ciążowych zmagań na porodówce i na wypis, więc po raz pierwszy zobaczyliśmy naszą wnuczkę dopiero kilka miesięcy później. Długo wybieraliśmy prezent, który ucieszyłby synową, ale i tak nie trafiliśmy.

Zamówiłam tort pieluszkowy wraz z kosmetykami do pielęgnacji niemowląt. Sprawdziłam z synem markę pieluszek i różnych produktów, aby móc kupić to, czego używają wszystkie mamy.

Dziewczyna, u której zamówiliśmy tę piękność, miała wszystko pięknie zapakowane i podpisane.

Jednak Zosia spotkała się z nami z niezadowolonym wyrazem twarzy. Dla przyzwoitości nawet nie podziękowała nam za prezent. Najwyraźniej swaci źle wychowali córkę.

Zosia nie pozwoliła nam wziąć wnuczki na ręce. Nie wolno też robić zdjęć. Siedzieliśmy więc tam pół godziny, zwinęliśmy się i poszliśmy do domu. Co powinniśmy byli zrobić?

Na roczek wnuczki synowa nie zaprosiła nas do siebie, choć zorganizowała wspaniałe przyjęcie.

Przez cały ten czas widzieliśmy dziecko tylko kilka razy, bo Zosia zawsze wymyśla jakieś wymówki.

Prezenty dajemy tylko za pośrednictwem syna, co jego żona potem bardzo krytykuje, bo dla niej nie wszystko jest takie fajne.

Nawiasem mówiąc, Zosia dała pieluszkowy tort swojej przyjaciółce i nawet nie zauważyła, że w środku było 5 000 złotych.

Ta "przyjaciółka" nie przyznała się i zdefraudowała pieniądze, a synowa opowiedziała wszystkim, jacy byłyśmy chciwi. Powiedziała, że po raz pierwszy widziałam swoją wnuczkę i przyniosłam tylko pieluchy.

Synowa oddaje też inne prezenty albo je wyrzuca. Myślę, że robi to z zasady, bo chce, żebyśmy dawali tylko pieniądze. Jeśli Zosia widzi większe banknoty, jest w dobrym nastroju. To chyba droga do jej serca.

Myślę, że powinieneś wybrać prezent od serca. Pieniądze nie są właściwą rzeczą. Jak można dać wnuczce tylko pieniądze?

Co ona z nimi zrobi? Rozumiem, że synowa i tak wyda je na dziecko, ale wnuczka pomyśli, że dziadkowie nic jej nie kupują.

Czym zawiniliśmy? Nie wiem, jak naprawić moje relacje z synową, aby mieć spokojne relacje z wnuczką.

Nigdy nawet nie przypuszczałam, że spotka mnie taka sytuacja. Więc pieniądze determinują stosunek do danej osoby? A może się mylę?