Zarezerwowaliśmy stolik w restauracji, aby świętować z rodzicami, ale nie zamierzamy zapraszać nikogo innego.

Mimo że moi rodzice są rozwiedzeni od dłuższego czasu, nie zapraszam ich drugich połówek.

- Mówię ci, nie ma pieniędzy. Dlatego dałam babci jasno do zrozumienia, że nie planujemy uroczystości. A ona powiedziała, że i tak przyjdzie! - 26-letnia Tola jest zdenerwowana.

Władysława ma 72 lata. Wciąż jest w pełnym rozkwicie, więc jest aktywna i czujna. Teraz jest na emeryturze, więc spędza wolny czas tak, jak lubi.

Jest bardzo nowoczesną babcią: wie, jak korzystać z komputera, śledzi różnych blogerów, zamawia jedzenie i leki do domu. Generalnie jest na bieżąco z nowoczesnymi technologiami.

- Tak się złożyło, że kiedy ja chodziłam do przedszkola, mieszkałam u babci. Ponieważ moja mama musiała pracować, babcia wzięła na siebie wszystkie obowiązki.

Kiedy zaczęłam chodzić do szkoły, przeniosłam się do domu mamy, ale wszystkie weekendy i wakacje spędzałam z babcią — wspomina Tola.

Po ukończeniu studiów wyprowadziła się, by wynająć dom. W tym czasie jej matka miała już innego mężczyznę i nie chciała ingerować w jej życie osobiste.

Podczas gdy jej matka zdała sobie sprawę, że jej córka jest już dorosła i niezależna, Władysława nadal stara się aktywnie uczestniczyć w życiu swojej wnuczki.

Kilka razy babcia pomogła Toli finansowo. Dała jej nawet pieniądze na samochód, gdy sprzedała działkę w wiosce. Zna narzeczonego wnuczki. Wiedziała, że Tola wychodzi za mąż.

Nie zamierzała organizować hucznej uroczystości. Nie kupiła nawet sukni — kupiła białą sukienkę, którą można było założyć później. Jedyną rzeczą jest to, że zamówili fotografa, aby zachować pamięć.

- Nikt nie miał zamiaru obrażać się na nas za to, że nie świętujemy. Co więcej, Staś i ja mieszkamy razem od dłuższego czasu. Ślub to tylko formalność.

Ale babcia wpadła w furię! Użala się nad nami i niemal żąda, żebyśmy ją zaprosili. Opowiada, jak prała moje pieluchy, jak mnie traktowała, jak uczyła jeździć na rowerze...

Narzeczony Toli nie ma takich problemów. Wszyscy spokojnie przyjęli wiadomość, że ślubu nie będzie.

Ale babcia panny młodej powiedziała, że i tak przyjdzie. Więc co teraz? Zamówić dodatkowe miejsce w restauracji, czy co? A jeśli babcia pana młodego się obrazi?