Moja siostra kazała nam zostawić ją w spokoju i że będzie rodzić tyle razy, ile zechcę. Kazała nam nie wtrącać się w jej życie. Nie potrzebowała naszych rad. Wdaliśmy się więc w wielką kłótnię.

Nie widziałyśmy się i nie dzwoniłyśmy do siebie przez miesiące. A kiedy Ilona zdała sobie sprawę, że sama nie poradzi sobie z trójką dzieci, zaczęła dzwonić i błagać o pomoc — mówi 36-letnia Ala.

Kobieta ma młodszą siostrę. Ilona została mamą już trzy razy. Po dwóch pierwszych chłopcach zdecydowała się na trzecią ciążę, ponieważ myślała, że będzie to dziewczynka.

Nawet na USG nie mogła określić płci, więc miała nadzieję, że jej marzenie się spełni. Ilona była zdeterminowana, aby urodzić dziecko pomimo trudnej sytuacji finansowej.

Jak można sobie wyobrazić, trzecie dziecko urodziło się chłopcem. I to kapryśnym, przez co wszyscy cierpieli razem z nim. Doświadczona mama była pewna, że poradzi sobie z trójką dzieci, ale coś poszło nie tak. Nie potrafiła rozerwać się między roczniakami i po prostu wyła z beznadziei. Ilona bardzo schudła, bo nie było czasu nawet na jedzenie.

Starsze są spokojne i ciche, więc patrząc na nich, kobieta nie obawiała się trzeciego dziecka. Ale o tym, co zrobił najmłodszy, nawet w strasznym śnie by nie śniła. Gdyby pierworodny był taki, Ilona nie odważyłaby się na drugą ciążę.

Krzyczał przez całą dobę. Młoda mama biegała z nim po wszystkich lekarzach, bo myślała, że z jego zdrowiem jest coś nie tak. Okazało się jednak, że dziecko jest całkowicie zdrowe. Nie ma żadnych nieprawidłowości.

Doszło do tego, że sąsiedzi zaczęli wrzucać kartki do skrzynki na listy. Grozili, że złożą wniosek do kuratorium, bo normalni rodzice nie mają tak krzyczących dzieci.

Ilona nie wiedziała, co robić. Na męża nie ma co liczyć — pracuje na dwa etaty, żeby spłacić kredyt hipoteczny i utrzymać rodzinę. 

- Powiedzieliśmy jej wprost, że nie potrzebują trzeciego dziecka. Cóż, nie mają takiej sytuacji życiowej, żeby się tak bezmyślnie rozmnażać. Starsze nie chodzą jeszcze nawet do przedszkola. Sikają, nie jedzą, nie bawią się. A teraz jeszcze dziecko! Czego moja siostra się spodziewała? 

Kiedy Ilona miała dwójkę dzieci, w ogóle nie zwracała się o pomoc do krewnych. Ze wszystkim radziła sobie sama i nie narzekała. Mogła jedynie poprosić mamę, by w razie czego zaopiekowała się wnukami. Dlatego nie chciała słuchać pouczeń krewnych, gdy zaszła w ciążę po raz trzeci. Nie wiedziała, jak potoczy się życie.

- Prosi mamę, by przeszła na emeryturę i pomogła jej przy dzieciach. Nie ma innego wyjścia. Siostra mówi, że jest na skraju. Nie mają pieniędzy na nianię. Teściowa mieszka na wsi i nie może przyjechać. Co możemy zrobić w takiej sytuacji? 

Matka ma 61 lat. Wciąż jest pełna wigoru i zdrowia, więc nie chce jeszcze przechodzić na emeryturę. Z jednej emerytury nie da się wiele uzyskać, a ona nie chce żyć w biedzie.

Ponadto wychowała własne dzieci i nie musi zajmować się wnukami. W wolnych dniach zgadza się pomagać, ale nic więcej. Nie została zatrudniona jako niania, aby przebywać w domu córki przez całą dobę.

- Mama powiedziała Ilonie, żeby na nią nie liczyła. Więc jaki jest finał? Skoro powiedziała, że sobie poradzi, to niech sobie radzi. Na co mogłybyśmy narzekać?