- Irena, powinnaś była kupić dzieciom jogurt lub twarożek. Ostrzegałam cię, że nie mam pieniędzy i mam pustą lodówkę.

- Ale nie miałam czasu! Przyprowadzam chłopców do ciebie raz w tygodniu, czy tak trudno jest ich odpowiednio nakarmić?

- Powtórzę jeszcze raz: nie mam pieniędzy na takie jedzenie. Jeśli nie podoba ci się jedzenie, którym karmię moje wnuki, przynieś własne.

- No, nie gadaj bzdur! Po prostu żałujesz wnukom jedzenia!

Lidia jest emerytką. Podobnie jak jej mąż. Syn kobiety wziął za żonę zamożną pannę młodą. Irena jest córką wpływowych ludzi. Na zewnątrz miła i sympatyczna, ale bardzo chciwa na pieniądze. Synowa nie zdawała sobie sprawy, że są ludzie o innym poziomie dochodów, dla których nawet 50 złotych to dużo pieniędzy.

Kochali swoje wnuki i starali się je zadowolić, kiedy tylko było to możliwe. Na przykład podczas świąt noworocznych mąż Lidii zabrał chłopców do parku rozrywki.

Można zobaczyć, jakie są ceny za poszczególne atrakcje, a wnuki są rozpieszczone i nienasycone. Po rozrywce poszliśmy do kawiarni coś przekąsić.

Generalnie emeryci musieli oddać całą swoją emeryturę i do końca miesiąca żyć o wodzie i chlebie. Nie żałują, że wydali na wnuki i są przyzwyczajeni do oszczędzania pieniędzy. Nie stanowi to dla nich problemu.

Po tym zdarzeniu teściowa otrzymała telefon od synowej i powiedziała, że chce przywieźć dzieci. Powiedziała, że została pilnie wezwana do pracy i nie ma z kim zostawić chłopców.

Teściowa zgodziła się, ale ostrzegła, że ma pustą lodówkę. Irena nie mogła pójść do sklepu po drodze, ponieważ się spieszyła i nie pomyślała o zostawieniu pieniędzy dla swojej krewnej. Lidia musiała więc nakarmić wnuki tym, co miała.

- Boże, co z ciebie za babcia! Nie masz pieniędzy nawet na jedzenie dla swoich wnuków! - Irena była oburzona.

- Nie mam. W ogóle nie mamy pieniędzy. Zdajesz sobie z tego sprawę czy nie?

- Ale moi rodzice...

- Nie porównuj nas do swoich rodziców! - Lidia zakończyła rozmowę, oddała wnuki i trzasnęła drzwiami.