Kiedy słyszy mój głos, mówi, że jest bardzo zajęta i rozłącza się. Tak jest cały czas. Zapytałam syna, dlaczego Lidka mnie ignoruje, ale on tylko wzruszył ramionami. Zmyślam, cały dzień jest z dwójką dzieci, więc nie ma czasu na czcze gadanie — mówi 60-letnia Iza.

Borys, syn kobiety, już dawno założył własną rodzinę i wyjechał za chlebem. Para ma kredyt hipoteczny na mieszkanie, więc pieniądze są ograniczone. Kupili mieszkanie na odludziu, żeby było taniej. Iza poprosiła o kupno w swojej okolicy, aby mogła pomóc przy wnukach.

- Nie można do nich jeździć, to bardzo daleko. Jeśli Lidka wyjdzie do pracy, kto odbierze wnuki z przedszkola? Rodzice mojej synowej jeszcze pracują, więc nie ma sensu na nich polegać. Ja mam taką możliwość, jestem już na emeryturze, ale... 

Iza zdała sobie sprawę, że byłoby dla niej korzystne, gdyby jej syn mieszkał w pobliżu. Starość nie jest daleko. Najpierw pomoże swoim dzieciom, a potem one pomogą jej. Jednak Lidka wszystko wyolbrzymiła.

Kiedy wprowadziła się młoda rodzina, spokojne życie babci dobiegło końca. Wcześniej pomagała swojej synowej, ale teraz Lidka zaczęła prawie codziennie zrzucać dzieci na babcię.

Iza  początkowo nie powiedziała ani słowa i pozwoliła synowej zająć się swoimi sprawami. Jeśli manicure i zakupy można nazwać czymś ważnym, to tak właśnie było.

- Nie mam nic przeciwko opiece nad wnukami, ale Lidka już zaczęła być chamska. Jak tak można? - westchnęła Iza.

Kobieta próbowała zasugerować synowej, że jej się to nie podoba, ale ta i tak zadzwoniła do teściowej i poprosiła ją, żeby przyjechała.

Iza tolerowała to przez sześć miesięcy, a potem zadzwoniła do syna i poskarżyła się. W końcu nie została zatrudniona, więc nie chce być darmową nianią. Co więcej, Lidka nie podróżowała w poważnych interesach, ale po prostu dobrze się bawiła.

Syn obiecał, że porozmawia z żoną i wszystko rozwiąże. Tak też się stało. Teraz synowa w ogóle nie kontaktuje się z teściową i nie pozwala jej zbliżać się do wnuków.

- Po prostu mnie ignoruje. Nawet na moje urodziny syn przyszedł sam. Mówi do mnie sucho i ciągle ucieka od odpowiedzi, gdy pytam ją, co jest nie tak.

Zabrała dzieci do swoich rodziców na święta, mimo że mieszkają na przedmieściach. Nie dzwoni do mnie w odwiedziny, nie przychodzi do mnie... To taki zwrot akcji! - Iza prawie się rozpłakała.

Borysa to nie obchodzi. Nie chce angażować się w konflikty, żeby później nie być obwinianym. A jego matka jest obrażona, że synowa kiedyś dobrze ją traktowała, a teraz nie chce jej  widzieć. Po prostu odcięła ją od rodziny!